Reklama

Najlepsza partia w Polsce?

Na swoim profilu w Naszej Klasie napisał "kobieciarz, flirciarz", ale podobno - to był żart. Tak czy siak, ze względu na sukces w młodym wieku, zainteresowanie mediów i duże perspektywy, jest pewnie jedną z lepszych obecnie partii w Polsce.

Beata Steć: - Portal nasza-klasa.pl może pochwalić się ponad 12 milionami założonych kont, a dziennie rejestruje się kolejnych 40 tysięcy nowych osób. Jak tworzy się tak popularny portal?

Maciej Popowicz, twórca portalu nasza-klasa.pl: - Nasza Klasa to już ogromna społeczność. A portal tworzy się - w sensie technicznym - jak każdy serwis, natomiast fakt, że staje się on popularny, nie zależy tylko od jego twórców. Pracując z kolegami nad tym portalem, myśleliśmy przede wszystkim o sobie, okazało się jednak bardzo szybko, że serwis jest potrzebny nie tylko nam. Nasza Klasa wypełniła pewną niszę portali społecznościowych w internecie, okazała się miejscem nie tylko dla ludzi młodych.

Reklama

- Serwis powstał 11 listopada 2006 roku, a dziś jest jednym z najbardziej znanych w Polsce. Co pomogło Panu wpasować się w gusta Polaków? W USA podobny pomysł nie cieszy się aż takim zainteresowaniem. Czym różnimy się od tamtej społeczności?

- Nasza Klasa nie była obliczona na odniesie sukcesu, jak już wspomniałem - pisaliśmy ten portal dla siebie, nie zakładaliśmy, że Polacy tak chętnie będą z niego korzystali, chociaż konstruowaliśmy go na nieco odmiennych zasadach merytorycznych, niż stworzone do tej były pory analogiczne, pod względem tematu, portale w Polsce. Żadna szkolna społecznościówka w Polsce (i z tego co nam wiadomo, żadna na świecie) nie miała przeprowadzonej strukturyzacji użytkowników do poziomu klasy - wszystkie łączyły internautów tylko w obrębie danej szkoły. Być może w tym też tkwi przyczyna większej popularności Naszej Klasy w Polsce, niż jej zagranicznych odpowiedników w ich krajach.

- Ożywił Pan życie towarzyskie w Polsce... A właściciele knajp zacierają ręce od ilości spotkań towarzyskich zainicjowanych przez Naszą Klasę...

- O to mniej więcej chodziło - Nasza Klasa miała być platformą, dzięki której odnowi się kontakty z dawnymi znajomymi i możliwe będzie spotkanie się po latach. Nam się to udało ze swoimi klasami, świetnie, że inne klasy też z tego korzystają.

- Portal słynie z tego, że ma otwartą formułę i jest przystępny, ale jest to również jego wada. Jak choćby przypadek członków wywiadu... Cała Polska dowiedziała się, kto jest agentem...

- O tym, że na zdjęciu są agenci, dowiedzieliśmy się nie z Naszej Klasy, a z publikacji GW. Zresztą całą sprawę bardzo ciekawie ujął Rafał Ziemkiewicz na antenie Polskiego Radia.

- Czy interesuje się Pan osobiście życiem serwisu? Śledzi wpisy użytkowników?

- Oczywiście! Na początku istnienia Naszej Klasy śledziłem (zresztą jak wszyscy zaangażowani w projekt) niemal każdą nowododaną fotografię. Teraz, ze względu na rozmiar przedsięwzięcia i natłok obowiązków, nie mogę sobie na to pozwolić, ale bardzo często zaglądam, np. na forum, na którym użytkownicy dzielą się swoimi przemyśleniami nt. Naszej Klasy.

- W zeszłym roku sprzedał Pan niemieckiemu funduszowi venture capital European Founders 20 proc. udziałów w wartym ok. 15 milionów zł portalu społecznościowym nasza-klasa.pl. Czy od tego momentu bardzo zmieniła się wasza codzienna praca? W jakim kierunku będzie ewoluowała Nasza Klasa?

- Jeśli chodzi o podane liczby, to potwierdzić mogę tylko, że zostało sprzedanych 20 proc. udziałów, natomiast wartość tej transakcji jest czystą spekulacją - tajemnica kontraktu nie pozwala nam na ujawnienie tych informacji. Bracia Samwers, prócz inwestycji, wyposażyli nas w olbrzymie know-how, ciągle służą pomocą i radą w kwestiach e-biznesu. Nasza codzienna praca zmieniła się o tyle, że mogliśmy wynająć przestrzeń na biuro, zorganizować miejsca pracy, zatrudnić kolejne osoby, mogliśmy też podpisać ze sobą normalne umowy o pracę.

Jeśli zaś chodzi o ewolucję Naszej Klasy, to nie mogę zdradzić zbyt wielu szczegółów - powiem tylko, że będziemy wspomagać technicznie naszych użytkowników w działaniach, które sami zainicjowali.

- Jak będzie się kształtowała informatyzacja na przestrzeni najbliższych lat w Polsce?

- To jest pytanie, na które sam chciałbym znać odpowiedź (uśmiech). O internecie nie można powiedzieć nic pewnego...

- Jest Pan najmłodszym polskim milionerem. Co Pan zrobi z zarobionymi pieniędzmi?

- Milionerem okrzyknęły mnie media, a inwestycja braci Samwers była inwestycją w spółkę. Fundusze te zostały przede wszystkim przeznaczone na rozbudowę techniczną portalu.

- Ma Pan dopiero 23 lata i wielki sukces na swoim koncie. Czy zawsze był Pan człowiekiem z głową pełną pomysłów? Wyróżniał się osiągnięciami w nauce, przedsiębiorczością? Na pewno lubi Pan konkursy informatyczne....

- Zawsze wiedziałem, że chcę coś robić na własny rachunek - taka natura (uśmiech).

Zawsze miałem talent do przedmiotów ścisłych. Na początku szkoły średniej dostrzeżono mój potencjał informatyczny i tak się wszystko zaczęło. Informatyka mnie pochłonęła, zacząłem startować w zawodach programistycznych, później podjąłem studia na Uniwersytecie Wrocławskim. W zawodach niestety już z takim natężeniem jak kiedyś nie mogę startować, ale jeśli tylko czas na to pozwala, biorę w nich udział.

- Tworząc portal byliście gronem przyjaciół. Jak w chwili obecnej wyglądają wasze relacje szef-pracownik? Ilu w sumie pracowników Pan zatrudnia?

- Portal pisałem z jeszcze trzema kolegami, obecnie w firmie pracuje ok. 40 osób i ciągle jest nas za mało. Moje relacje ze współpracownikami (szczególnie tymi, którzy pracowali nad Naszą Klasą od początku albo bardzo szybko do projektu dołączyli) się nie zmieniły - ciągle się lubimy i szanujemy, spędzamy ze sobą większość czasu - nawet weekendy często spędzamy wspólnie.

- Pomysł na biznes to jedno, natomiast różnie bywa z jego wykonaniem. Ile czasu przygotowywał się Pan do jego realizacji? Czy pojawiały się jakieś trudności? Czy wspólnicy zawsze mówią jednym głosem?

- Portal nie był pomysłem na biznes, choć z czasem stał się naszą pracą. Od pomysłu do zaistnienia Naszej Klasy w sieci minął niespełna rok. W trakcie pisania kodu było wiele momentów krytycznych, jednak wierzyłem, że warto dokończyć programowanie i odpalić projekt. Wspólnicy nie zawsze mówią wspólnym głosem, ale to sytuacja jak najbardziej pożądana - inaczej nie byłoby mowy o rozwoju. Cenię sobie opinię moich współpracowników - to ekipa inteligentnych i pracowitych ludzi.

- A jak Pan spędza wolny czas?

- Basen, czasami gokarty, zimą snowboard. Przeglądam też naszą-klasę.pl - ciągle sprawia mi to przyjemność.

Essence
Dowiedz się więcej na temat: partie polityczne | serwis | nasza klasa | portal

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy