W skrócie
- Naukowcy ustalili, że cyklony tropikalne mogą docierać do Europy, przynosząc ze sobą ulewne deszcze oraz bardzo silny wiatr.
- Szczególnie narażone na skutki takich zjawisk są Irlandia oraz Wielka Brytania, co wynika z analizy tysięcy przeprowadzonych symulacji komputerowych.
- Zjawiska tego typu po transformacji pozazwrotnikowej nadal stanowią poważne zagrożenie, czego przykładem był huragan Ophelia z 2017 roku.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Cyklony tropikalne kojarzą się przede wszystkim z Karaibami, USA czy Azją. Okazuje się jednak, że ich droga może prowadzić znacznie dalej na północ. Niektóre docierają do Europy, otwiera się w nowym oknie i mimo utraty części tropikalnych cech nadal mogą przynosić bardzo silny wiatr oraz ulewne deszcze. Nowe badanie ujawnia, że dwa europejskie kraje są szczególnie narażone na skutki takich burz.
Tropikalne cyklony mogą dotrzeć do Europy
Zespół dr. Kelvina Nga z University of Birmingham przeanalizował tysiące możliwych sezonów huraganowych w komputerowych symulacjach. Wyniki opublikowane w Geophysical Research Letters pokazują, że zachodnia Europa jest bardziej narażona niż jej wschodnia część.
Szczególnie wyróżniają się dwa kraje - Irlandia i Wielka Brytania. Naukowcy oszacowali, że około 13 proc. cyklonów pochodzenia tropikalnego, które mogą wpłynąć na pogodę w Europie, może przynieść silny wiatr właśnie w Irlandii. W przypadku Wielkiej Brytanii było to 11-12 proc. Oba państwa znalazły się również na czele pod względem zagrożenia intensywnymi opadami.
Cyklon traci tropikalny charakter, ale wciąż zagraża
W drodze na północ cyklon może przejść tak zwaną transformację pozazwrotnikową. Mówiąc prościej, zmienia nieco swoją budowę, gdy zaczyna oddziaływać z układami pogodowymi umiarkowanych szerokości geograficznych. Nadal może jednak przynosić bardzo silny wiatr i intensywne opady.
Dobrym przykładem jest huragan Ophelia, który w 2017 roku dotarł do Irlandii. Spowodował ofiary śmiertelne, powalał drzewa i uszkadzał budynki, a około 300 tys. gospodarstw domowych pozbawił energii.
Huragan Lili może nie być wyjątkiem
Naukowcy wykorzystali metodę UNSEEN, pozwalającą tworzyć zbiory możliwych (także nigdy niezaobserwowanych) zdarzeń. Historyczne dane obejmowały 55 cyklonów pochodzenia tropikalnego, a symulacje dały ich, w zależności od symulacji, około 45 i 69 razy więcej.
Dzięki temu można było sprawdzić, jak często może pojawić się sztorm podobny do huraganu Lili. Ten układ spowodował w 1996 roku szkody w Europie Zachodniej przekraczające 300 mln dol. Według symulacji zdarzenie o porównywalnej sile wiatru może występować średnio raz na około 21-33 lata.
Badacze nie znaleźli wyraźnego związku między ryzykiem takich zdarzeń a wieloletnimi cyklami klimatycznymi. Kluczowe mogą być raczej warunki atmosferyczne, na jakie cyklon trafi podczas wędrówki. Takie burze powinny więc być uwzględniane w ocenach ryzyka dla Europy.
Publikacja: K. S. Ng et al, Is Europe Under UNSEEN Risk of Cyclones of Tropical Origin?, Geophysical Research Letters (2026). DOI: 10.1029/2025gl121080












