Przez ponad sto lat najwyższą temperaturą odnotowaną na dzisiejszych ziemiach polskich pozostawało 40,2 st. C, zmierzone 29 lipca 1921 roku w Prószkowie koło Opola. Teraz ten historyczny wynik może przejść do historii. IMGW poinformował, że na stacji synoptycznej w Słubicach termometry pokazały aż 40,5 st. C. Instytut zastrzega jednak, że rekord nie jest jeszcze oficjalny.
Według danych operacyjnych i telemetrycznych IMGW-PIB temperatura powietrza na stacji synoptycznej w Słubicach osiągnęła dziś 40,5°C.
Instytut podkreślił jednocześnie że "wartość ta zostanie potwierdzona w procesie standardowej weryfikacji i kontroli jakości". Dopiero wówczas będziemy oficjalnie mogli powiedzieć, że mamy najwyższą temperaturę odnotowaną w historii pomiarów meteorologicznych w Polsce. Nieco wcześniej IMGW informował również o 40,3 st. C zmierzonych w Toruniu, zaznaczając, że wynik także podlega procedurze weryfikacji.
Jak meteorolodzy mierzą temperaturę?
Temperatury publikowane przez IMGW nie pochodzą z przypadkowych termometrów. Są mierzone w specjalnych ogródkach meteorologicznych, które spełniają międzynarodowe standardy. Czujniki znajdują się w białej klatce meteorologicznej (zwanej klatką Stevensona) z ażurowymi ścianami, ustawionej około 2 metry nad trawiastym podłożem. Taka wysokość chroni przed bezpośrednim promieniowaniem z powierzchni ziemi, biały kolor chroni przed nagrzewaniem się wnętrza, zaś ażurowa konstrukcja zapewnia swobodny przepływ powietrza.
Prościej mówiąc - dzięki temu pomiar pokazuje rzeczywistą temperaturę powietrza, a nie nagrzanego otoczenia. Takie same zasady obowiązują na stacjach meteorologicznych na całym świecie, dzięki czemu wyniki mogą być porównywane niezależnie od tego, w jakim kraju temperatura była rejestrowana. Co ciekawe, wewnątrz takiej klatki klasycznie znajdują się nie jeden, a cztery termometry.

Termometr suchy (stacyjny) to podstawowy przyrząd w klatce, wypełniony rtęcią. Wskazuje on aktualną temperaturę powietrza w danym momencie. Jego odczyt jest punktem wyjścia do wszelkich bieżących analiz pogodowych.
Termometr wilgotny (psychrometryczny) wygląda niemal identycznie jak termometr suchy, jednak jego zbiorniczek z rtęcią jest owinięty batystem (cienką tkaniną), którego koniec zanurzono w naczynku z wodą destylowaną. Przez cały czas jest więc wilgotny. Parująca z batystu woda ochładza zbiorniczek, przez co termometr ten wskazuje niższą temperaturę niż suchy (chyba że wilgotność wynosi 100%). Porównując wskazania termometru suchego i wilgotnego, meteorolodzy obliczają wilgotność względną powietrza oraz temperaturę punktu rosy.
Termometr maksymalny (czyli ten, który wczoraj interesował nas najbardziej) rejestruje najwyższą temperaturę, jaka wystąpiła w ciągu danej doby (lub od momentu ostatniego ustawienia). Budową przypomina tradycyjny termometr lekarski - w rurce tuż nad zbiorniczkiem z rtęcią znajduje się specjalne zwężenie. Gdy temperatura rośnie, ciecz przeciska się przez nie do góry. Kiedy temperatura spada, słupek rtęci nie może się cofnąć i zostaje przerwany, wskazując najwyższy osiągnięty punkt. Po odczycie termometr trzeba "wyzerować" poprzez energiczne wstrząśnięcie.
Ostatni, termometr minimalny służy do wskazywania najniższej temperatury w ciągu doby. W przeciwieństwie do pozostałych, jest on wypełniony alkoholem (który ma znacznie niższą temperaturę krzepnięcia niż rtęć), a wewnątrz rurki, w cieczy, zanurzony jest malutki, ciemny pręcik (tzw. indeks). Termometr pracuje w pozycji poziomej. Gdy temperatura spada, kurczący się alkohol ciągnie za sobą pręcik siłami napięcia powierzchniowego. Kiedy temperatura znowu rośnie, alkohol opływa pręcik, pozostawiając go w miejscu, do którego dotarł w najzimniejszym momencie. Odczytu dokonuje się z prawego krańca pręcika, a resetuje się go poprzez przechylenie termometru zbiorniczkiem do góry.
Takie pomiary to piękna, choć obecnie czasochłonna tradycja. Wymaga człowieka, który będzie fizycznie kilka razy dziennie odczyta wynik. Przy obecnej technologii najczęściej korzysta się jednak z urządzeń elektronicznych, które są w stanie wykonywać pomiary nawet co sekundę. Wysyłane są od razu do meteorologów pracujących nawet setki kilometrów dalej. Komputer natychmiast wychwytuje, jaka była najwyższa, a jaka najniższa temperatura w ciągu doby. Nie trzeba już fizycznie potrząsać termometrem maksymalnym ani przechylać minimalnego, żeby je "zresetować".
Automatyczne stacje mogą działać w miejscach całkowicie niedostępnych dla ludzi, np. na szczytach gór, niezamieszkałych wyspach czy platformach wiertniczych.
Mimo rozwoju technologii stare techniki nie wychodzą z użytku. Z prostego powodu - są odporne na brak prądu, czy awarie spowodowane wyładowaniami atmosferycznymi. Mogą służyć też do kalibracji i weryfikacji wyników.
Termometr domowy może pokazać więcej niż rekordowe 40,5 stopnia w Słubicach
Korzystając z tego, że w niedzielę moja okolica znalazła się w obszarze największych upałów, sam śledziłem wskazania termometru. W najcieplejszym momencie dnia wskazał on nie 40, a... 43 st. C. Czy oznacza to, że IMGW się pomyliło?

Nic bardziej mylnego - to możliwe i nie musi oznaczać błędu. Jeśli termometr znajduje się przy ścianie nagrzanej przez Słońce, we wnęce budynku albo w miejscu z ograniczoną cyrkulacją powietrza, mierzy temperaturę lokalnie nagrzanego powietrza. Dodatkowo ściany, beton, kostka brukowa czy parapety oddają zgromadzone ciepło, podnosząc odczyt. Dodatkowo budynkach o kształcie litery L (a taka sytuacja była właśnie u mnie) może tworzyć się zaciszna strefa, w której gorące powietrze zatrzymuje się znacznie dłużej. Dlatego domowy termometr może pokazać kilka stopni więcej niż profesjonalna stacja meteorologiczna, choć oba pomiary są poprawne dla swojego miejsca.











