Pacyfik rozgrzany do granic możliwości. Nadciąga super El Niño, które pobije historyczne rekordy ciepła
To może być najcieplejszy rok w historii. Wszystko za sprawą El Niño. Według najnowszych analiz Europejskiego Centrum Prognoz Średnioterminowych (ECMWF) w grudniu zjawisko to osiągnie szczyt na poziomie 4 stopni Celsjusza, bijąc tym samym poprzedni rekord, który padł w 2015 roku.
Co prawda zostało jeszcze parę miesięcy do wspomnianego szczytu, jednak im bliżej, tym modele będą bardziej wiarygodne. Z kwietniowego raportu Carbon Brief wynikało, że prawdopodobieństwo ustanowienia nowego rekordu temperatury wynosi 19 procent. Obecnie zwiększyło się do 35 procent - niemal dwukrotnie w ciągu czterech miesięcy. Rok 2027 już wysokim prawdopodobieństwem (92 proc.) zostanie najcieplejszym w historii pomiarów.
Temperatury, jakie panują teraz na świecie, są już wyższe niż w jakiekolwiek dni podczas super El Niño w latach 1997/1998, jak wskazał na platformie X klimatolog Zeke Hausfather. A do szczytu wciąż pozostało wiele miesięcy.
Jeśli sprawdzi się najgorszy scenariusz, temperatura powierzchni morza może wzrosnąć aż o 4,5 stopnia Celsjusza powyżej średniej. Wystarczą jednak 3 stopnie, aby pobić rekord ustanowiony podczas super El Niño w latach 2015/16.
Czym jest El Niño i jakie są jego skutki?
El Niño to ciepła faza powtarzającego się zjawiska klimatycznego w tropikalnej strefie Pacyfiku. Ciepło z oceanu zostaje uwolnione do atmosfery, co powoduje tymczasowy wzrost globalnej temperatury i zmianę opadów deszczu oraz ekstremalnych zjawisk pogodowych na całym świecie. Taki wzorzec pogodowy jest naturalny i wpływa na klimat Ziemi od setek milionów lat.
Skutki El Niño zależą od siły tego zjawiska. Może wpływać nawet na populacje dzikich zwierząt czy to, jak szybko obraca się Ziemia. Prócz tego powoduje powstawanie silniejszych burz w regionie tropikalnym Pacyfiku, a te z kolei oddziałują na cyrkulację atmosferyczną i zmianę pogody na niemal całym świecie.
Najbardziej powszechną metodą oceny siły zjawiska El Niño jest obserwacja anomalii temperatury powierzchni morza w regionie "Niño 3.4" w tropikalnym Pacyfiku. Na ten moment średnia różnica temperatur wynosi 1,5 stopnia Celsjusza w tym obszarze. Im większa anomalia temperaturowa, tym większe prawdopodobieństwo wystąpienia El Niño.
Meteorolog Jeff Barardelli napisał w poście na platformie X, że temperatury wody tropikalnego Pacyfiku jeszcze nigdy nie były tak wysokie. Wydaje się więc, że "tegoroczne zjawisko El Niño ma jeszcze sporo energii w zapasie".
Czy Polska ma się obawiać El Niño?
Wpływ El Niño na pogodę w Polsce jest raczej niewielki - ciężko stwierdzić, czy konkretna fala upałów czy nawałnic wystąpiła właśnie z powodu zmian temperatur na Pacyfiku. Duże znaczenie ma globalne ocieplenie - to ono odpowiada za wzrost prawdopodobieństwa występowania rekordowych temperatur i ekstremalnych zjawisk pogodowych.
Zjawisko to przede wszystkim podniesie ceny żywności w sklepach, m.in. kawy, ryżu cukru czy oleju palmowego, nawet o 5 procent. Tropikalne susze niszczą uprawy w rejonach Pacyfiku, co przekłada się na globalne skoki cen surowców.
W niektórych krajach El Niño stanowi ogromne zagrożenie dla bezpieczeństwa żywnościowego milionów ludzi, jak tłumaczy Carl Skau, dyrektor wykonawczy WFP.
- Im szybciej pomożemy rodzinom przygotować się na te wstrząsy klimatyczne, tym większa będzie nasza zdolność do ratowania życia i ochrony źródeł utrzymania - dodaje.
Modele klimatyczne nie przewidziały takiej skali
Mimo wszystko nie możemy być pewni skali całego zjawiska, ponieważ dopiero się rozwija. Modele nie są wyszkolone, aby przewidywać zjawiska przekraczające 3 st. Cel., ponieważ takie nigdy nie miały miejsca.











