Śnieżna anomalia w Nowej Zelandii. Pierwszy opad od 15 lat paraliżuje stolicę kraju
W stolicy Nowej Zelandii, Wellington, po raz pierwszy od 15 lat spadł śnieg. Mieszkańcy w szoku wybiegali na ulice, zapanował wesoły chaos.
- To ekscytujące, że wszyscy tak entuzjastycznie to odbierają. Podszedłem do okna w moim biurze i zobaczyłem, że za każdym oknem w budynku naprzeciwko również zgromadzili się ludzie, którzy to obserwowali - napisał użytkownik Reddita.
Ktoś inny w mediach społecznościowych określił region "zimową krainą czarów".
Ludzie wyciągnęli narty i jeździli po ulicach
Uczniowie z Dunedin, drugiego co wielkości miasta na Wyspie Południowej, zostali we wtorek odesłani do domów po tym, jak miasto pokrył śnieg. Na nagraniach w lokalnych mediach widać, jak wykorzystali ten wolny czas i panującą pogodę. Mieszkańcy jeździli na snowboardzie po ulicach, a jeden odważny narciarz zjechał ulicą Baldwin Street, która uznana jest przez Księgę Rekordów Guinnessa za najbardziej stromą ulicę świata.
- To, co uwielbiam w Dunedin, to fakt, że śnieg pada tu może dwa razy w roku - niespełna centymetr - a wszyscy wpadają w szał - napisał jeden z użytkowników mediów społecznościowych.
Utrudnienia w podróży
Lokalne prognozy pogody wskazują, że tzw. pustynna droga - autostrada krajowa nr 1 przebiegająca przez pustynię Rangipo - była najzimniejszym regionem w piątek rano. Temperatura spadła tam do -10,6 st. Cel.
Policja ma ręce pełnej roboty - pojawiło się mnóstwo incydentów ze ślizgającymi się samochodami po oblodzonych drogach. Funkcjonariusze apelowali do społeczeństwa o unikanie podróżowania. Jeden z samolotów musiał przerwać lądowanie na międzynarodowym lotnisku w Christchurch z powodu wiatru i deszczu.












