Śnieg znika z półkuli północnej. Najnowsze badania nie pozostawiają złudzeń
Nowe badania potwierdzają systematyczny zanik pokrywy śnieżnej na półkuli północnej. Najwyraźniejsze spadki dotyczą wiosny, gdy śnieg znika szybciej niż w poprzednich dekadach, a sezon zimowy ulega wyraźnemu skróceniu.

Śnieg na półkuli północnej nie znika z dnia na dzień. Ale znika. I to szybciej, niż wielu z nas chciałoby przyznać. Nowa analiza zespołu z Mississippi State University pokazuje, że biała pokrywa kurczy się wyraźnie.
Coraz mniej śniegu
Badanie opublikowane w Journal of Hydrometeorology w styczniu 2026 r. nosi tytuł "Regional Analysis of Snow Presence Trends in the Northern Hemisphere". Naukowcy przeanalizowali dane satelitarne o wysokiej rozdzielczości z Rutgers University Global Snow Lab, sprawdzając, gdzie śniegu przybywa, a gdzie ubywa. Po odrzuceniu niepewnych obserwacji uzyskali klarowny wynik. Około 24 proc. analizowanych regionów traci pokrywę śnieżną, podczas gdy wzrost notuje jedynie 9 proc.
Najbardziej niepokojący sygnał dotyczy wiosny. O ile w części obszarów późnym latem i wczesną jesienią odnotowano niewielki wzrost obecności śniegu, o tyle od marca zaczyna się wyraźny spadek. To sugeruje wcześniejsze topnienie i skracanie sezonu zimowego. Najsilniejsze spadki widoczne są w Europie oraz w Azji Środkowej. Wzrosty pojawiają się lokalnie, m.in. w centralnej Kanadzie i na północnych Wielkich Równinach, ale nie zmienia to ogólnego trendu. Dodatkowo południowa granica sezonowej pokrywy śnieżnej cofa się w wielu miejscach, co oznacza coraz mniej trwały śnieg na dużej części półkuli.
Matematyka i klimat zamknięte w jednym modelu
Zespołem kierował dr hab. Jonathan Woody, profesor nadzwyczajny na Wydziale Matematyki i Statystyki, wspólnie z prof. Jamiem Dyerem, profesorem meteorologii i klimatologii. Badacze zastosowali dwustanowy łańcuch Markowa z dynamiką okresową, aby uchwycić zarówno zmiany geograficzne, jak i sezonowe.
Wyjaśniając pokrótce co kryje się pod tym trudnym terminem - dwustanowy łańcuch Markowa to model statystyczny, w którym system może znajdować się tylko w jednym z dwóch stanów - w tym przypadku "śnieg jest" albo "śniegu nie ma" - a to, co stanie się dalej, zależy wyłącznie od sytuacji obecnej, nie od całej przeszłości. Dodanie dynamiki okresowej oznacza, że prawdopodobieństwo przejścia między tymi stanami zmienia się w ciągu roku, na przykład inaczej zimą, a inaczej wiosną. Dzięki temu model lepiej oddaje sezonowy rytm pojawiania się i zanikania pokrywy śnieżnej.
- Zbadaliśmy nowy wysokorozdzielczy zbiór danych Rutgers University Global Snow Lab dotyczący tygodniowego zasięgu pokrywy śnieżnej na półkuli północnej. Wykorzystując dwustanowy łańcuch Markowa z dynamiką okresową do analizy pokrywy śnieżnej na półkuli północnej, możemy zobaczyć, jak trendy różnią się zarówno geograficznie, jak i sezonowo - powiedział dr hab. Jonathan Woody.
Prof. Jamie Dyer podkreślał znaczenie współpracy między dziedzinami: - Zbiory danych klimatycznych są z natury złożone. Łącząc wiedzę statystyczną z wiedzą z zakresu nauk o klimacie, zapewniamy, że obserwowane trendy nie są artefaktami stronniczości danych ani metodologii - zaznaczył.
To rozwinięcie pracy z 2023 r., określanej jako pierwsza statystycznie rygorystyczna, hemisferyczna (dotycząca całej półkuli) ocena trendów obecności śniegu na podstawie danych satelitarnych z lat 1967-2021. Dziś wiemy więcej. I wiemy to z większą pewnością: śnieżna mapa półkuli północnej powoli, ale systematycznie się kurczy.
Źródło: Mississippi State University
Publikacja: Jonathan Woody et al, Regional Analysis of Snow Presence Trends in the Northern Hemisphere, Journal of Hydrometeorology (2026). DOI: 10.1175/jhm-d-25-0061.1








