Sztorm Therese na Wyspach Kanaryjskich. Najgorsza burza od dekady
Na Wyspach Kanaryjskich doszło do wyjątkowo gwałtownego załamania pogody związanego ze sztormem Therese, najsilniejszą burzą ostatniej dekady. Intensywne opady i huraganowy wiatr przyniosły powodzie i liczne zniszczenia, a służby ratunkowe interweniowały setki razy. Wprowadzono stan wyjątkowy, zamknięto drogi i atrakcje turystyczne oraz zalecono mieszkańcom oraz turystom pozostanie w domach.

Sztorm Therese nawiedził Wyspy Kanaryjskie. Najgorsza burza od dekady
Na popularnych wśród turystów Wyspach Kanaryjskich doszło do poważnego załamania pogody, które w ostatnich dniach znacząco zakłóciło codzienne życie mieszkańców i wypoczynek przyjezdnych. Region, kojarzony zazwyczaj ze stabilnym klimatem i słońcem przez cały rok, tym razem zmaga się z wyjątkowo silnym układem burzowym. Sztorm Therese okazał się najgorszą burzą w regionie od dekady.
Największe problemy przyniosły intensywne opady deszczu, bardzo silny wiatr przekraczający 100 km/h oraz burze, które nawiedziły m.in. Teneryfę i Gran Canarię. Skutkiem były zamknięte drogi, utrudnienia komunikacyjne oraz zagrożenie dla osób przebywających w terenach górskich. W niektórych miejscach sytuacja była na tyle poważna, że zdecydowano się na ewakuację lub odizolowanie tysięcy mieszkańców, zwłaszcza w rejonach zagrożonych podtopieniami. Wprowadzono stan wyjątkowy na całym archipelagu, a do akcji skierowano również wojsko. W ciągu kilku dni spadło nawet ponad 700 litrów wody na metr kwadratowy, co określono jako sytuację "historyczną".

Szczególnie trudne warunki panowały na Gran Canarii, gdzie rosnący poziom wody w zbiornikach i rzekach zwiększał ryzyko powodzi. Lokalnie doszło do odcięcia niektórych obszarów od reszty świata, a służby musiały interweniować setki razy w związku z pogodą.
Ulewy doprowadziły również do zamykania atrakcji turystycznych - na Teneryfie zamknięto m.in. Park Narodowy Teide. Powodem były nie tylko opady deszczu, ale także śnieg i oblodzenie na wyższych wysokościach - stworzyło to bardzo niebezpieczne warunki dla turystów. Władze apelowały o rezygnację z górskich wycieczek ze względu na ryzyko osuwisk.
Szereg ostrzeżeń dla mieszkańców i podróżnych
Hiszpańskie służby meteorologiczne wydały szereg ostrzeżeń - od żółtych po pomarańczowe - wskazując, że w ciągu kilkunastu godzin może spaść nawet około 120 litrów deszczu na metr kwadratowy. Tak duża ilość wody w krótkim czasie prowadzi do przeciążenia infrastruktury i zwiększa ryzyko podtopień oraz zniszczeń. W środę na telefony komórkowe mieszkańców wysłano rzadki czerwony alert pogodowy z ostrzeżeniem, że warunki mogą stanowić zagrożenia życia.
Służby ratunkowe odnotowały około 1500 incydentów na całym archipelagu, m.in. zawalone drogi i dach hotelu. Doszło także do licznych odwołań i przekierowań lotów, a turystom zalecono pozostanie w hotelach.
Choć prognozy zapowiadają stopniową poprawę pogody, skutki nawałnic są już widoczne - zniszczone plaże, uszkodzone promenady i infrastruktura turystyczna. To szczególnie problematyczne, ponieważ region przygotowuje się do jednego z najważniejszych okresów turystycznych w roku. Wiele osób przyjeżdża tam zwłaszcza w okresie Wielkanocy.
Krzysztof Sulikowski pisał w GeekWeek.pl, że Hawaje także mierzą się z żywiołem. Na wyspach Oahu masowo ewakuowano ludność. Wszystko za sprawą tzw. burz Kona.









