W skrócie
- Poziom wody w amerykańskim jeziorze Lake Powell spadł do rekordowych 1072,87 m, co stawia zbiornik o zaledwie 9 metrów od konieczności wstrzymania produkcji prądu w elektrowni wodnej.
- Krytyczna sytuacja wynika z najostrzejszej od 1200 lat suszy w dorzeczu rzeki Kolorado, rosnących temperatur oraz nadmiernego zużycia zasobów przez siedem stanów i Meksyk.
- Z powodu braku porozumienia między stanami rząd federalny planuje wkrótce narzucić rygorystyczne cięcia zużycia wody, które dotkną głównie sektor rolniczy w regionie.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Lake Powell z najniższym poziomem wody w historii
Poziom wody w Lake Powell, drugim co do wielkości zbiorniku retencyjnym w Stanach Zjednoczonych, spadł do najniższego poziomu w historii. Sytuacja na granicy stanów Arizona i Utah to kolejny dowód na pogłębiający się kryzys w dorzeczu rzeki Kolorado, która dostarcza wodę i energię elektryczną dla 40 mln ludzi w siedmiu amerykańskich stanach oraz Meksyku.
W minioną sobotę (15 sierpnia 2026) rano poziom wody w zbiorniku wyniósł 3519,91 stopy (1072,87 m). Oznacza to pobicie dotychczasowego rekordu wynoszącego 3519,92 stopy (ok. 3 mm więcej) z kwietnia 2023 r. Zbiornik dzieli obecnie niecałe 30 stóp (9,14 m) od poziomu, przy którym zapora Glen Canyon straci możliwość produkowania energii wodnej.
Rekordowo niski stan zanotowano zaledwie 9 dni po tym, jak położony niżej zbiornik Lake Mead osiągnął najniższy poziom od czasu jego pierwszego napełnienia w latach 30. XX w. Oba akweny odpowiadają za magazynowanie niemal 60 proc. wody w całym dorzeczu.
Rekordowa susza i nadmierny pobór wody
Jak wyjaśnia Garrett Pierson na blogu Lake Powell Water Level, spadek poziomu wody wynika z połączenia dwóch czynników: najostrzejszej od 1200 lat suszy i długotrwałego poboru wody przewyższającego możliwości rzeki. Rekonstrukcje oparte na badaniu słojów drzew wskazują, że lata 2000-2021 były najsłabszym okresem pod względem opadów w historii regionu. Rosnące temperatury sprawiają, że gleba i śnieg pochłaniają więcej wilgoci, przez co nawet przeciętne opady śniegu generują spływ poniżej średniej.
W latach 2000-2020 naturalny dopływ do Lake Powell wynosił średnio 8,62 mln stóp akrowych (MAF), czyli 10,63 mld m3 rocznie, co stanowiło około 80 proc. normy z lat 1981-2010. W najsurowszych latach spływ drastycznie spadał - w 2002 r. wyniósł 2,64 MAF (24 proc. normy), a w 2018 r. osiągnął 4,6 MAF (43 proc. normy).
Co więcej, woda z zapory Glen Canyon jest stale uwalniana w dół rzeki, aby realizować zobowiązania dostawcze i generować prąd. W roku wodnym (hydrologicznym) 2026 odpływ zmniejszono do 6,0 MAF, czyli do minimalnego dopuszczalnego poziomu, by zatrzymać wodę w zbiorniku.
Hydrolodzy opublikowali prognozy na 2026 r.
Przewidywania hydrologów na rok 2026 wskazują na dalsze pogarszanie się sytuacji. Prognoza Colorado Basin River Forecast Center określiła dopływ bez wpływu sztucznej regulacji w roku wodnym 2026 na poziomie około 3,27 MAF, co stanowi blisko 34 proc. średniej. Modele Biura Alokacji Zasobów Wodnych (Bureau of Reclamation) zakładają, że poziom jeziora na koniec roku wodnego może wynieść około 3510,85 stopy (ok. 1070,11 m). Aby spowolnić spadek, władze zdecydowały o przesunięciu od 660 tys. do 1 mln stóp akrowych (814,1 mln do 1,23 mld m3) wody z leżącego wyżej zbiornika Flaming Gorge.
Wartością progową dla funkcjonowania infrastruktury jest poziom 3490 stóp (1063,75 m), określany jako minimalny poziom roboczy dla elektrowni. Poniżej tej wartości turbiny zapory Glen Canyon przestaną działać, co odetnie od prądu niemal 500 tys. gospodarstw domowych w stanach Kolorado, Utah, Wyoming, Nowy Meksyk, Arizona, Nevada i Nebraska.
Najbardziej drastyczny scenariusz zakłada spadek poniżej 3370 stóp (1027,18), czyli tzw. poziomu martwego. Wówczas woda całkowicie przestanie przepływać przez zaporę pod wpływem grawitacji.
"Jesteśmy na nieznanym terytorium" - powiedział Jack Schmidt, dyrektor Center for Colorado River Studies na Utah State University. "Jeśli by zsumować zawartość obu tych zbiorników, ostatni raz ich łączna objętość była tak niska w 1957 r., zanim jeszcze powstało Lake Powell. To sytuacja bez precedensu".
Ograniczenia poboru wody na poziomie federalnym
Eksperci uważają, że ani zjawisko El Niño, ani sporadyczne obfite opady śniegu nie rozwiążą problemu w długiej perspektywie. Choć zimowe opady z 2023 r. podniosły poziom Lake Powell o około 65 stóp (19,8 m), hydrolodzy zaznaczają, że pojedynczy wilgotny rok nie wyciągnie dorzecza z kryzysu. Wynika to z rosnących temperatur, wysuszenia gleby oraz zjawisk takich jak sublimacja i parowanie.
"Nawet rekordowa pokrywa śnieżna tej zimy nie wystarczy, by wyprowadzić nas ze strefy zagrożenia" - ostrzega Sarah Porter, dyrektor Kyl Center for Water Policy na Arizona State University.
Analitycy wskazują, że ewentualne cięcia w zużyciu wody dotkną przede wszystkim rolnictwo, które odpowiada za około 70 proc. zużycia wody w dorzeczu. Ponad 55 proc. zasobów rzeki wykorzystuje się przy produkcji paszy dla zwierząt, głównie lucerny i trawy. Z uwagi na fakt, że gospodarstwa rolne posiadają najstarsze prawa do poboru wody w ramach zasady "pierwszy w czasie, pierwszy w prawie", ich ograniczenie może wymagać zmian prawnych lub wypłaty rekompensat.
"Ludzie odczują ten wpływ na wiele sposobów. To niekoniecznie musi być kwestia ciągłości dostaw wody w kranie, prawda? Ale może chodzić o to, ile płacisz w sklepie i jak wyglądają nasze społeczności pod kątem terenów zielonych i otwartych przestrzeni" - skomentowała Sharon Megdal, dyrektorka Water Resources Research Center na University of Arizona.
Co dalej? Z powodu braku porozumienia między 7 stanami w sprawie dobrowolnych redukcji poboru ostateczny plan narzucający obowiązkowe cięcia zużycia wody do 2028 r. ma w najbliższych dniach przedstawić administracja federalna.













