10-metrowy strażnik frontu. Ukraina wdraża autonomiczne roboty "Bluszcz"
Ukraińskie Ministerstwo Obrony oficjalnie dopuściło do służby naziemny system bezzałogowy "Bluszcz", rozwijany przez krajową firmę Robotic Complexes. Kluczowym elementem systemu jest teleskopowy maszt o wysokości 10 m, który znacząco zwiększa efektywność działania sensorów, systemów łączności oraz modułów walki elektronicznej.

Kijów od początku rosyjskiej inwazji stawia na szybkie opracowywanie i wdrażanie rodzimych rozwiązań technologicznych, bo w realiach konfliktu o wysokiej intensywności, gdzie codzienne straty sprzętowe trudno zliczyć, tradycyjne procedury zakupowe okazują się zbyt wolne. Najnowszym wprowadzonym do walki efektem tych wysiłków jest naziemny robot o nazwie "Bluszcz", którego zadaniem jest poprawa skuteczności działania sensorów, systemów łączności oraz modułów walki elektronicznej.
10 metrów przewagi
Kluczowym elementem systemu jest teleskopowy maszt o wysokości 10 metrów, zamontowany na mobilnej platformie o masie około jednej tony. W warunkach współczesnego pola walki - zdominowanego przez drony i rozwiązania z zakresu EW - zdolność utrzymania stabilnej komunikacji oznacza dużą przewagę. Wyniesienie aparatury ponad przeszkody terenowe i roślinność pozwala zaś zapewnić łączność tam, gdzie na poziomie gruntu jest ona niemożliwa lub niestabilna.
Jedna platforma, wiele funkcji
Platforma porusza się z prędkością do 12 km/h i może operować w promieniu około 40 kilometrów, co czyni ją narzędziem zarówno mobilnym, jak i zdolnym do długotrwałego działania w wyznaczonym sektorze. Co więcej, "Bluszcz" nie jest systemem wyspecjalizowanym w jednym tylko zadaniu, wręcz przeciwnie - zaprojektowano go jako wielozadaniową platformę wsparcia, zdolną do retransmisji sygnału i budowy sieci łączności, prowadzenia rozpoznania i obserwacji i przenoszenia systemów walki elektronicznej.
Taka kombinacja odpowiada na jedno z najtrudniejszych wyzwań ukraińskich sił zbrojnych, tzn. jak wysunąć "oczy i uszy" armii na pierwszą linię frontu, nie narażając żołnierzy na bezpośredni ogień i wykrycie przez przeciwnika. Dlatego też jedną z najbardziej istotnych cech systemu jest jego zdolność do pracy w trybie autonomicznym, w tzw. trybie zasadzki "Bluszcz" może działać nawet przez cztery dni bez ingerencji operatora.
Oznacza to, że platforma może zostać rozmieszczona na wysuniętej pozycji i samodzielnie prowadzić obserwację, przekazywać dane lub zakłócać systemy przeciwnika. Ogranicza to konieczność obecności żołnierzy w strefie zagrożenia, a jednocześnie zmniejsza emisję sygnałów radiowych, które mogłyby zdradzić ich pozycję. W warunkach wojny elektronicznej, gdzie wykrycie emisji często prowadzi do natychmiastowego ostrzału artyleryjskiego, jest to czynnik o krytycznym znaczeniu.
Najpierw front, potem biurokracja
Co znamienne, system był już wcześniej wykorzystywany bojowo, bo jego formalna certyfikacja nastąpiła dopiero po wdrożeniu na froncie. Ten odwrócony model rozwoju technologii wojskowej stał się charakterystyczny dla Ukrainy po 2022 roku - rozwiązania trafiają najpierw do jednostek frontowych, gdzie przechodzą rzeczywisty test w warunkach bojowych, a dopiero później są standaryzowane i włączane do oficjalnych procedur zakupowych.
Po skodyfikowaniu "Bluszcz" może być już oficjalnie zamawiany przez Siły Zbrojne Ukrainy, a trafi też na Rynek Brave1, czyli rządowego programu wspierającego rozwój technologii obronnych, gdzie dzięki specjalnemu mechanizmowi tzw. e-punktów ednostki wojskowe mogą samodzielnie wybierać i zamawiać potrzebne rozwiązania, skracając czas od identyfikacji potrzeby do wdrożenia.










