Rosyjskie Ministerstwo Obrony poinformowało, że w ciągu ostatnich 24 godzin obrona przeciwlotnicza zestrzeliła 1158 ukraińskich dronów. Resort twierdzi też, że zniszczył sześć kierowanych bomb lotniczych i jedną rakietę HIMARS. To najwyższa liczba ukraińskich bezzałogowców wysłana z misją na rosyjskie cele w historii wojny.
1160 ukraińskich dronów uderzyło w Rosję
To wydarzenie przebija wcześniejsze rekordy, w tym 1045 dronów z maja i około 1060 z lipca 2026 roku. Potwierdzone zostały ataki m.in. na zakład rafineryjny w Saratowie i Ufie, lotnisko Engels, bazę paliwową w obwodzie kałuskim. Niewątpliwie największym sukcesem było uderzenie w centrum logistyczne Wildberries w Nowosiemiejkinie w obwodzie samarskim. Jest to jeden z większych hubów firmy o powierzchni około 178 tysięcy metrów kwadratowych, który stanął w ogniu.
Komentarze w mediach społecznościowych, w tym posty znanego i cenionego konta OSINT WarTranslated, ironicznie zestawiają rosyjskie oficjalne dane o zestrzeleniu ponad tysiąca dronów z widocznymi skutkami ataków, a mianowicie płonącymi rafineriami i magazynami Wildberries. Sugerują, że nawet jeśli część dronów została zestrzelona, wiele z nich i tak trafiło w cele.
USA widzą okazję do wznowienia negocjacji
Co ciekawe, na te historyczne ataki dronów Ukrainy na Rosję zareagował sekretarz stanu USA Marco Rubio. Oświadczył on, że ukraińskie ataki dalekiego zasięgu w głąb terytorium Rosji zmieniły dynamikę konfliktu, przenosząc wojnę na rosyjską ziemię. Wcześniej nie było to do pomyślenia i nikt na poważnie w to nie wierzył, jednak sytuacja zmieniła się w ostatnich miesiącach, a nawet tygodniach, gdy całą planetę obiegają pogrążone w ogniu i dymie rosyjskie miasta.
Rubio podkreślił, że Waszyngton jest gotów sprawdzić, czy ta nowa sytuacja otwiera drogę do negocjacji. W wywiadzie dla Fox News zaznaczył, że w najbliższych tygodniach Stany Zjednoczone zintensyfikują wysiłki dyplomatyczne, by wznowić rozmowy między Kijowem a Moskwą. Zaznaczył jednak, że obie strony wciąż mają sztywne "czerwone linie", które trzeba zbliżyć, zanim będzie możliwy realny postęp.
Rubio łączy te uderzenia z potencjalną szansą na dyplomację, ponieważ wojna coraz bardziej dociera nie tylko do rosyjskiej gospodarki, ale również ludności, która na własnej skórze odczuwa skutki imperialnej polityki Władimira Putina. Według niego może to stworzyć nowe warunki do rozmów, gdyż społeczeństwo wywiera coraz większą presję na władzę, co widać np. po spadającej liczbie chętnych do wcielenia się do rosyjskiej armii.
***
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 95 tys. obserwujących nasz fanpage - polub GeekWeek na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!










