Amerykanie chcą zdobyć roje dronów, którymi zaatakują za liniami wroga
Amerykańska Agencja Zaawansowanych Projektów Badawczych w dziedzinie Obronności (DARPA) chce pozyskać roje dronów w specjalnych kontenerach. W potencjalnym konflikcie mają zostać przetransportowane za linie wroga i zaatakować w niespodziewanym momencie. Rozwiązanie to mocno bazuje na ukraińskiej operacji "Pajęczyna".

Wojna dronowa wchodzi na nowy poziom. Amerykanie szukają do bezzałogowców "wyrzutni" z kontenerów
DARPA poszukuje dronów o wysokim stopniu autonomii, a także zdalnie sterowanych systemów kontenerowych służących do iwystrzeliwania, odzyskiwania i zapewniania im wsparcia. Cały system ma operować w ramach "autonomicznej konstelacji", zdolnej do obsługi połączonych w sieć rojów składających się nawet z 500 dronów jednocześnie.
Jednym z założeń projektu ogłoszonego przez agencję DARPA jest to, aby wspomniane systemy kontenerowe łatwo wtapiały się w cywilne otoczenie. Dzięki temu łatwiej można je przetransportować za linię frontu, aby znalazły się przy trudno dostępnych celach jak centra dowodzenia czy lotniska. Znajdujące się w nich drony mogłyby wykonywać misje rekonesansu i uderzenia, wprowadzając chaos na tyłach wroga.
Lekcje z Izraela i Ukrainy
Założenia projektu DARPA odzwierciedlają zrozumienia możliwej efektywności skrytego przeniesienia roju dronów do ataku w głąb niedostępnych terenów. Amerykanie chcą niejako skopiować taktykę, którą zastosowali Izraelczycy podczas wojny 12-dniowej oraz Ukraińcy podczas sławnej operacji "Pajęczyna".
W tej drugiej Siły Zbrojne i Główny Zarząd Wywiadu Ukrainy 1 czerwca 2025 przeprowadziły uderzenie na największe bazy strategicznych bombowców rosyjskiej armii za pomocą rojów dronów, ukrytych w kontenerach na ciężarówkach. Według Ukraińców podczas operacji trafiono aż 41 samolotów w tym ciężkiego bombowce Tu-95 oraz samoloty wczesnego ostrzegania A-50 Beriev. Niespodziewane uderzenie miało unieszkodliwić 1/3 strategicznej floty powietrznej Rosji.
Jakie drony Amerykanie chcą chować w kontenerach?
Biuro Technologii Taktycznych agencji DARPA obecnie ma kilka głównych wymogów co do projektu. Pierwszym jest wykorzystanie jako dronów platform latających z grup 1-3 według oznaczenia amerykańskiej armii. Klasyfikacja ta oznacza wykorzystanie małych quadrokopterów aż po większą amunicję krążącą. Każdy z bezzałogowców miałby być wyposażony w podsystem lub niezależny system ładunku, który zapewni wysoką gotowość operacyjną przez wiele dni.

Kontenery magazynowe według DARPA mają zapewnić w pełni autonomiczne przechowywanie dronów, zarządzanie ich logistyką, start, odzyskiwanie oraz ładowanie/tankowanie, a jednocześnie mają być zgodne z założeniami standardowych kontenerów wojskowych. Przewiduje się, że kontenery te będą samowystarczalne pod względem magazynowania energii, sprzętu komunikacyjnego i mocy obliczeniowej.
Próba dogonienia Chin
Co ciekawe w ogłoszeniu przetargowym DARPA podkreśliła już istniejące zestawy dronów i wyrzutni wykorzystywane do "zaplanowanych wcześniej pokazów świetlnych i działań komercyjnych", choć zaznaczono również, że na ten moment nie nadają się one do zastosowań wojskowych w USA. Jest to ciekawe dlatego, że może być dostrzeżeniem pomysłu Chińczyków, którzy na swój krajowy rynek wprowadzili system kontenerowy zdolny do wystrzeliwania, odzyskiwania i ładowania tysięcy małych, zasilanych elektrycznie dronów typu quadcopter za naciśnięciem jednego przycisku, co opisywaliśmy na łamach Interii GeekWeek.








