Amerykanie znowu bawią się laserem. Pentagon strzela do... swoich?
Jak poinformował Kongres Stanów Zjednoczonych, amerykańskie wojsko użyło eksperymentalnego systemu laserowego do zestrzelenia drona należącego do własnych służb. Według danych przekazanych przez parlamentarzystów, operacja miała dotyczyć operującego w Teksasie bezzałogowca należącego do U.S. Customs and Border Protection.

Wygląda na to, że Amerykanie lubią bawić się swoimi nowymi laserowymi zabawkami, chociaż wiele wskazuje na to, że nie bardzo... potrafią robić to jak trzeba. Według najnowszych informacji niedawno miał miejsce incydent, w ramach którego amerykańskie wojsko użyło eksperymentalnego systemu do zestrzelenia drona należącego do własnych służb celnych.
Sprawa wywołała ostrą reakcję polityków, trójka demokratycznych członków Komisji Transportu i Infrastruktury stwierdziła, że decyzja o użyciu wysokiego ryzyka systemu antydronowego jest dowodem braku koordynacji między agencjami federalnymi.
Laser kontra dron
Nie ujawniono dokładnej daty zdarzenia, wiadomo jednak, że w następstwie incydentu Federalna Administracja Lotnictwa wprowadziła tymczasowe ograniczenia lotów nad miastem Fort Hancock, położonym około 80 km na południe od El Paso w Teksasie, przy granicy z Meksykiem. Według źródeł kongresowych o zdarzeniu zostali poinformowani politycy: Rick Larsen, André Carson oraz Bennie Thompson.
Politycy krytykują brak spójnej strategii wdrażania technologii antydronowych. W oświadczeniu wskazano na decyzję administracji, która miała ominąć projekt ustawy dwupartyjnej dotyczącej szkolenia operatorów C-UAS i współpracy między Departamentem Obrony, Departamentem Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz FAA.
Apel o śledztwo
Szczególnie że incydent nastąpił dosłownie jakieś dwa tygodnie po wcześniejszym użyciu militarnego lasera w pobliżu El Paso. Służba celna była przekonana, że strzela do "dronów kartelu", tymczasem po dokładnej analizie zestrzelonych obiektów okazało się, że są one najprawdopodobniej zwykłymi balonami.
Senator Tammy Duckworth wezwała do niezależnego dochodzenia w sprawie "dysfunkcji systemowej" zagrażającej bezpieczeństwu lotnictwa. Parlamentarzystka zapowiedziała apel o wspólne śledztwo inspektorów generalnych trzech resortów: obrony, transportu i bezpieczeństwa wewnętrznego USA. Według informacji przekazanych przez CNN, dochodzenie ma objąć incydenty w El Paso oraz Fort Hancock.
Choć ograniczenia lotów wprowadzone po zdarzeniu nie powinny wpływać na ruch komercyjny, eksperci ostrzegają, że szybkie wdrażanie broni energetycznej w systemach antydronowych może rodzić nowe ryzyka dla infrastruktury lotniczej.










