Chińscy agenci z tajemniczymi teczkami obok Trumpa. W sieci zawrzało
Wizyta Donalda Trumpa w Pekinie wzbudziła ogromne emocje nie tylko dzięki oficjalnej ceremonii powitania, ale przede wszystkim przez viralowe nagranie z udziałem chińskich agentów ochrony. Internauci spekulowali, co kryje się w czarnych teczkach trzymanych przez ochroniarzy, sugerując obecność karabinów maszynowych czy nawet tajnych technologii obronnych.

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump wylądował wczoraj wieczorem (13.05) w Pekinie na pokładzie Air Force One, rozpoczynając długo wyczekiwany szczyt z przewodniczącym Chińskiej Republiki Ludowej Xi Jinpingiem. Na lotnisku Capital International Airport czekało na niego huczne powitanie z orkiestrą wojskową, gwardią honorową i setkami dzieci w biało-niebieskich strojach machających amerykańskimi i chińskimi flagami.
Oficjalnie powitał go wiceprezydent Chin Han Zheng. Jednak to nie ceremonia przyciągnęła największą uwagę w mediach społecznościowych. Viralowe stało się krótkie nagranie opublikowane przez amerykańskiego użytkownika X Matta Wallace'a, które w ciągu kilkunastu godzin zebrało ponad 200 tysięcy wyświetleń.
Chińscy agenci z tajemniczymi teczkami obok Trumpa
Na opublikowanym filmie widać, jak Trump schodzi po schodkach z samolotu Air Force One, a w tle chiński agent ochrony w garniturze trzyma czarną teczkę w sposób, który wielu internautów uznało za podejrzany. Otóż trzymał ją jedną ręką, mocno przyciśniętą do ciała, jakby chciał, by była gotowa do natychmiastowego użycia.
"Zwróćcie uwagę, jak chiński agent trzyma tę teczkę, gdy Trump wysiada z Air Force One" - napisał Wallace, a w kolejnym poście zapytał nawet Groka, ilu takich "agentów z pistoletami w teczce" naliczył na płycie lotniska.
Pod wpisem natychmiast wybuchła dyskusja. Część użytkowników sugerowała, że w teczce ukryta jest broń, m.in. subkarabin HK MP5K, inni pisali o "broni w walizce rodem z filmu szpiegowskiego". Pojawiły się też żarty o słynnej amerykańskiej teczce z kodami atomowymi i teoriach spiskowych.
Teczki to zwykła ochrona balistyczna
Eksperci ds. ochrony VIP-ów i służb specjalnych wskazują jednak na znacznie bardziej prozaiczne wyjaśnienie. W wielu krajach azjatyckich, w tym w Chinach, Wietnamie czy innych państwach regionu, standardem w ochronie bliskiej są teczki balistyczne. Wyglądają jak zwykłe skórzane teczki na dokumenty, ale w ułamku sekundy można je rozłożyć w kuloodporną osłonę stworzoną z kilku warstw kevlaru, która chroni chronioną osobę lub samego agenta przed ostrzałem z broni ręcznej.
Czasem wewnątrz takiej teczki znajduje się też broń krótka lub składana, umożliwiająca dyskretne przenoszenie uzbrojenia w cywilnym otoczeniu. Sposób trzymania teczki, czyli jedną ręką, w pozycji gotowości, to typowa technika operacyjna w profesjonalnych zespołach ochrony bliskiej. Podobne rozwiązania stosują m.in. wietnamskie elitarne jednostki ochrony czy chińskie służby rządowe. Nie jest to więc nic niezwykłego na tak wysokim szczeblu dyplomatycznym.
Przedstawiciele korporacji technologicznych przylecieli do Chin
Szczyt Trump-Xi odbywa się w napiętej atmosferze międzynarodowej. Głównymi tematami rozmów mają być: wojna w Iranie i sytuacja w Cieśninie Ormuz, napięcia handlowe między USA a Chinami i amerykańskie dostawy broni na Tajwan. Co najciekawsze z punktu wiedzenia spraw technologicznych, Trumpowi towarzyszy liczna delegacja, w tym m.in. Elon Musk (Tesla), Jensen Huang (Nvidia), Tim Cook (Apple) i inni przedstawiciele największych korporacji technologicznych w USA.
Post Matta Wallace'a wywołał lawinę komentarzy, od żartów po poważne analizy taktyk ochrony. Część użytkowników podkreślała profesjonalizm chińskiej ochrony, inni żartowali, że "Trump jest bezpieczniejszy w Pekinie niż w Waszyngtonie". To, co dla laika wygląda jak scena z filmu akcji, dla specjalistów od ochrony bliskiej jest po prostu standardową procedurą w chińskim (i nie tylko) zespole zabezpieczenia.
***
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 91 tys. obserwujących nasz fanpage - polub GeekWeek na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!










