Dokument powstał z okazji 99. rocznicy utworzenia Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Jednym z jego bohaterów jest starszy sierżant Cui Daohu, inżynier Chińskich Wojsk Rakietowych, który uczestniczył w pracach budowlanych. W materiale opisuje on konstrukcje jako "domy dla pocisków" powstające na odległych pustynnych i górskich obszarach Chin.
Około 320 silosów na zachodzie Chin
Program obejmuje trzy główne pola silosów dla międzykontynentalnych pocisków balistycznych zlokalizowane w pobliżu Yumen w prowincji Gansu, Hami w Sinciangu oraz Yulin niedaleko Ordos w Mongolii Wewnętrznej. Łącznie znajduje się tam około 320 obiektów (odpowiednio 120, 110 i 90), zajmujących powierzchnię blisko 3000 kilometrów kwadratowych.
Silosy są zazwyczaj oddalone od siebie o kilka kilometrów. Takie rozproszenie infrastruktury utrudnia jednoczesne zaatakowanie wielu stanowisk przy użyciu ograniczonej liczby pocisków. Nowe pola znajdują się również głębiej na terytorium Chin niż wiele starszych baz międzykontynentalnych pocisków balistycznych.
Projekt realizowany pod presją czasu
Uwagę zwraca też sposób, w jaki chiński dokument przedstawia tempo budowy. Cui Daohu mówi o nieustannie pojawiających się pytaniach na temat tego, czy projekt zostanie ukończony w terminie. Inżynier nawet miał opracować szybsze metody prowadzenia prac, aby sprostać wyznaczonemu harmonogramowi.
Jednocześnie jego wypowiedzi przedstawiają budowę silosów przede wszystkim jako elementu utrzymania przez Chiny strategicznego odstraszania nuklearnego - nie jest ona wprost przedstawiana jako przygotowanie do bardziej ofensywnego wykorzystania broni jądrowej. To istotne, ponieważ ujawnienie pól silosów w 2021 r. wywołało wśród zachodnich analityków pytania o kierunek rozwoju chińskiej doktryny nuklearnej.
Chiny od lat deklarują politykę "no first use", zgodnie z którą nie zamierzają jako pierwsze użyć broni jądrowej. Pekin nie komentował jednak bezpośrednio budowy silosów, nawet po ich wykryciu na zdjęciach satelitarnych. W 2025 r. chińskie władze ponownie deklarowały też, że wielkość arsenału nuklearnego utrzymywana jest na "minimalnym poziomie niezbędnym dla bezpieczeństwa narodowego".

Co zmieniło się od 2021 roku?
I choć samo pojawienie się informacji o silosach nie jest zaskoczeniem dla zachodnich ośrodków analitycznych, nowością jest natomiast publiczne odniesienie się do programu przez źródło związane z chińskimi władzami. Dlaczego akurat teraz? Według analityka Roberta Rusta z Global Security Program organizacji Union of Concerned Scientists sposób przedstawienia projektu w dokumencie może wskazywać, że jednym z powodów są obawy Pekinu dotyczące amerykańskich systemów obrony przeciwrakietowej.
W analizie opublikowanej przez Bulletin of the Atomic Scientists wskazał on m.in. na inicjatywę "Golden Dome" administracji Donalda Trumpa. Z drugiej strony Amerykanie często mówią to samo o Państwie Środka - nie jest jasne, jak duży będzie ostatecznie chiński arsenał nuklearny. Departament Wojny USA oraz część niezależnych badaczy prognozują, że do 2030 r. Chiny mogą dysponować co najmniej 1000 głowicami nuklearnymi.
A budowa silosów jest przecież tylko jednym z elementów modernizacji chińskich sił nuklearnych, bo Pekin rozwija jednocześnie pozostałe komponenty triady nuklearnej, obejmującej środki przenoszenia broni jądrowej z lądu, morza i powietrza. Chiny przygotowują m.in. okręty podwodne z pociskami balistycznymi Typu 096 oraz co najmniej jeden bombowiec o zasięgu międzykontynentalnym i obniżonej wykrywalności. Regularnie prezentują też nowe systemy rakietowe, np. podczas ubiegłorocznej parady w Pekinie pokazano międzykontynentalne pociski balistyczne DF-61 i DF-31BJ.












