Niemcy chcą nowych pocisków dalekiego zasięgu. Mogą je kupić od Ukrainy
O planach Niemców donosi portal Politico, który miał dotrzeć do dokumentów planistycznych niemieckiego ministerstwa obrony. Według przedstawicieli branży i urzędników rządowych zaznajomionych ze sprawą dyrekcja zbrojeń w niemieckim ministerstwie obrony jest zainteresowana mniejszymi firmami z branży obronnej, takimi jak izraelski Covenant czy ukraiński Fire Point, który wsławił się produkcją pocisków FP-5, które opisywaliśmy na łamach Interii GeekWeek.
Wyszczególnienie planów nie oznacza, że Niemcy zamierzają kupić pociski od którejkolwiek z tych firm. Sygnalizuje jednak, że Berlin chce rozwinąć swoje opcje szybkiego pozyskania nowych pocisków, szczególnie w obliczu obecnej polityki Waszyngtonu.
Opcje Berlina
Dokumenty planistyczne wskazują, że Niemcy rozważają cztery plany pozyskania nowych zdolności uderzenia dalekiego zasięgu. Pierwszy to zakup amerykańskiej naziemnej wyrzutni Typhoon wraz z pociskami manewrującymi BGM-109 Tomahawk, których wstępna gotowość operacyjna planowana jest na 2029 rok. Drugi plan to zakup tanich pocisków manewrujących od firm z Ukrainy lub Izraela, których wstępna gotowość planowana jest na 2027 rok.
Pozostałe dwa plany to długoterminowe europejskie projekty rozwojowe: pocisk manewrujący rozwijany przez Wielką Brytanię, który według planów może wejść do służby w 2032 rok, oraz hipersoniczny pojazd szybujący, również opracowywany w Wielkiej Brytanii, planowany na 2035 rok.
Niemcy szukają broni poza Stanami Zjednoczonymi. Wszystko przez decyzje Trumpa
Decyzja Berlina o możliwym rozważaniu szybkiego pozyskania nowych pocisków rakietowych ma po części wynikać z ostatnich decyzji Donalda Trumpa, względem rozmieszczenia pocisków Tomahawk na terenie Niemiec. Przypomnijmy, że na szczycie NATO w 2024 roku ówczesny prezydent USA Joe Biden i kanclerz Niemiec Olaf Scholz uzgodnili, że Stany Zjednoczone rozpoczną rozmieszczanie pocisków dalekiego zasięgu w Niemczech od 2026 roku. Pakiet miał obejmować pociski manewrujące Tomahawk, pociski SM-6, a w przyszłości broń hipersoniczną pod dowództwem USA.
Niemniej Donald Trump ma rozważać anulowanie tych obietnic. Politico donosiło wcześniej, że ma to związek z chęcią niedrażnienia Moskwy przez nowego prezydenta w Waszyngtonie oraz z krytyką wojny z Iranem przez kanclerza Merza. Ponadto wojna USA z Iranem uszczupliła amerykańskie zapasy pocisków Tomahawk. The Washington Post szacuje, że w pierwszych tygodniach konfliktu wystrzelono ich 850. Według Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych Marynarka Wojenna USA ma otrzymać w tym roku zaledwie 110 nowych pocisków.










