Czeskie śmigłowce szturmowe AH-1Z Viper patrolują przestrzeń powietrzną przy granicy Polski z Białorusią. Jak informuje serwis Militarnyi, chodzi o sojuszniczą misję, która ma wzmocnić ochronę wschodniej flanki NATO przed rosyjskimi dronami uderzeniowymi, czyli zagrożeniem, z którym tradycyjna obrona powietrzna radzi sobie gorzej niż z samolotami czy pociskami manewrującymi.
Jeden z takich lotów odbył się w poniedziałek (21 września). Maszyna o numerze bocznym 0489 i znaku wywoławczym GHOST01 leciała w rejonie Białej Podlaskiej, kilka kilometrów od granicy i niedaleko białoruskiego Brześcia. Trasę potwierdzają dane serwisu AirNav Radar. Podobną aktywność czeskich Viperów w tym samym pasie odnotowano już 14 września.
Czeskie śmigłowce bojowe AH-1Z Viper w Polsce
Misja nie jest nowa, lecz zmienia się jej ciężar. Jesienią 2025 roku, po tym jak rosyjskie bezzałogowce naruszyły polską przestrzeń powietrzną, Czechy skierowały do Polski jednostkę śmigłowcową. Najpierw operowały zmodernizowane Mi-171Š, potem wielozadaniowe UH-1Y Venom. Od czerwca 2026 roku w kraju pojawiły się AH-1Z Viper. Chodzi o dwa śmigłowce szturmowe z 22. Bazy Śmigłowców w Náměšťu nad Oslavou. To pierwsza zagraniczna operacja tych maszyn w służbie czeskiej armii.
Ich zadanie jest konkretne. Mają zwalczać cele lecące na niskim pułapie i wspierać Wojsko Polskie w obronie nieba. W praktyce oznacza to przede wszystkim polowanie na drony typu Shahed i Geran, które wielokrotnie zbliżały się do sojuszniczej przestrzeni z kierunku Białorusi. Viper, dwusilnikowy śmigłowiec Bella, jest do tego lepiej przygotowany niż poprzednicy. Ma nowoczesny system celowniczy z kamerą termowizyjną, 20-milimetrowe działko M197 oraz rakiety Hydra i kierowane laserowo APKWS. Przeciw bezzałogowcom tańsze i często skuteczniejsze jest właśnie to uzbrojenie, a nie drogie pociski powietrze-powietrze.
Czeski kontyngent liczy około 100 żołnierzy i zawiera załogi, obsługę naziemną, logistykę i straż pożarną. Rotacje trwają zwykle trzy do czterech miesięcy. W lipcu loty maszyn H-1 wstrzymano po katastrofie UH-1Y w Czechach. W sierpniu armia czeska ogłosiła, że Vipery w Polsce wróciły do dyżuru i znów pełnią gotowość na wschodniej flance Sojuszu. Dla Warszawy to dodatkowa warstwa ochrony granicy. Dla Pragi, operacyjne doświadczenie na nowym sprzęcie w warunkach, które nie są już tylko ćwiczeniem.
***
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 98 tys. obserwujących nasz fanpage - polub GeekWeek na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!











