Najlepszą obroną jest atak. Jak Wojsko Polskie chce rozwijać "długie ręce"
Wojsko Polskie za główne zadanie przyjmuje obronę kraju. Niemniej ta obrona to nie tylko reakcja na atak i tarcza przed uderzeniem. To także stworzenie konsekwencji dla atakującego, że jeśli uderzy, sam zostanie zaatakowany tam, gdzie zaboli go najbardziej.
Już w Programie Rozwoju Sił Zbrojnych RP 2025-2039 pierwszym z punktów, na którym ma skupić się armia, jest dominacja w powietrzu i właśnie głębokie, precyzyjne rażenie. Do tej pory pozyskanie zdolności uderzenia naszej armii skupiało się głównie na systemach zapewniających dość niewielki zasięg. Co prawda istniały wyjątki, jak pociski powietrze-ziemia JASSM-ER na myśliwce F-16 czy F-35 o zasięgu 926 kilometrów, jednak potwierdzały regułę, że większość uzbrojenia polskiego żołnierza ma służyć do uderzeń bliżej jego własnej granicy.
Jednocześnie wojna na Ukrainie pokazała, jak istotna w obronie jest możliwość uderzenia na zaplecze atakującego, niszcząc jego potencjał techniczny i infrastrukturę. Choćby ukraińskie ataki dronów i pocisków dalekiego zasięgu pozwoliły na wywołanie kryzysu paliwowego w Rosji, który dotknął jednej piątej rosyjskiej populacji.
Ćwiczenia Deep Precision Strike w Polsce. Armia wysyła drony w niebo
Odpowiedzią na potrzebę rozwoju polskich zdolności jest program "Wschodni Miecz", zapowiedziany 21 sierpnia 2026 roku przez kierownictwo Ministerstwa Obrony Narodowej. Program ma koncentrować się na zwiększeniu możliwości dalekiego i precyzyjnego rażenia polskiej armii. Jak jednak wskazał minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, chodzi tu o rozwój dronów i pocisków wystrzeliwanych z lądu, a nie z powietrza, jak wspomniane pociski JASSM-ER.
Już możemy zauważyć efekty tego programu. W tym momencie w Polsce odbywają się ćwiczenia, mające przetestować rozwiązania polskiego przemysłu w obszarze broni dalekiego zasięgu. Mowa tu nawet o systemach mających zasięg 1000 kilometrów, które podczas testów nad Polską nie zostały wyposażone w głowice bojowe.
- Chodzi o to, by przeciwnik już na etapie planowania agresji wiedział, że jej koszt może być bardzo wysoki. To właśnie wzmacnia odstraszanie - opisał zamysł ćwiczeń wiceminister MON Cezary Tomczyk.
Jakie systemy uderzenia dalekiego zasięgu mogą być już testowane?
Polski przemysł ma już zdolności do opracowania bezzałogowych systemów dalekiego zasięgu. Portal Defence24 wskazał, że w trwających ćwiczeniach mają zostać testowane np. drony Striker od firmy FlyFocus z Warszawy. To bezzałogowy system uzbrojenia opracowany z myślą o wykonywaniu precyzyjnych uderzeń na znacznych odległościach. Ma przenosić ładunek o masie około 40 kilogramów. Striker jest już produkowany seryjnie, więc jest dobrym kandydatem na nowy system uzbrojenia dla polskiej armii.

Innym systemem może być PLargonia - projekt potocznie nazywany polskim Shahedem, ze względu na podobny wygląd. Opracowana została przez Instytut Techniczny Wojsk Lotniczych. Ma służyć jako amunicja krążąca do precyzyjnego uderzenia lub celu imitującego wrogie drony podczas ćwiczeń. W wersji bojowej PLargonia ma przenosić głowicę z ładunkiem wybuchowym o masie 16-20 kilogramów. Zasięg ma wynosić 900 kilometrów, choć może być zmniejszony w zależności od przenoszonego ładunku. Obecność tych systemów na trwających ćwiczeniach nie byłaby niczym zaskakującym, gdyż PLargonia już wcześniej była testowana na terytorium Polski, co opisywaliśmy na łamach Interii GeekWeek, otwiera się w nowym oknie.
Kolejnym ciekawym rozwiązaniem polskiego przemysłu jest MTJD-15 (Modular Turbo Jet Drone), opracowany przez polskie firmy TKH (TK Holding) oraz TOP GUN. W przeciwieństwie do wymienionych tu bezzałogowych statków powietrznych z silnikami tłokowymi, MTJD-15 wykorzystuje napęd turboodrzutowy. Dzięki temu prędkość przelotowa ma wynosić około 600 km/h. Przy tym ma osiągać deklarowany zasięg 1000 kilometrów. Udźwig bezzałogowca ma wynosić 15 kilogramów. MTJD-15 był testowany przez producentów od listopada 2025 roku. Możliwości tego systemu sprawiają, że może stanowić obiekt zainteresowania polskiej armii.

Rozwój krajowych rozwiązań bezzałogowych dalekiego zasięgu i ich testowanie w terenie wpisuje się idealnie nie tylko w rozwój zdolności operacyjnych. Co więcej, wzmacnia rozbudowę zdolności przemysłowych. Posiadanie we własnych rękach możliwości produkcji i w pełni własnej broni jest kluczowe dla obronności. Szczególnie gdy mowa o uzbrojeniu dalekiego zasięgu, które ma w zamyśle uderzyć w newralgiczne cele przeciwnika, co może czasem być przedmiotem protestów innych państw. Widzieliśmy to już w przypadku wojny na Ukrainie, gdzie użycie przez Ukraińców zachodniego uzbrojenia dalekiego zasięgu jak amerykańskie pociski ATACMS było przedmiotem ograniczeń Waszyngtonu.
Polskie uderzenie dalekiego zasięgu to nie mogą być tylko drony lecące na 1000 kilometrów
Oprócz rozwoju systemów bezzałogowych, dla polskiej armii niezwykle istotny powinien być rozwój pocisków rakietowych. Te mogą przenosić znacznie większy ładunek wybuchowy, a zarazem lecąc ze znacznie większymi prędkościami. Gdy drony są tanie i mogą przeciążyć obronę przeciwlotniczą, pociski rakietowe mogą dostarczyć znacznie silniejsze uderzenie w newralgiczne miejsce.
Obecnie jednym z najbardziej obiecujących projektów w tym kierunku jest PERUN. To jednostopniowa, odzyskiwalna rakieta suborbitalna opracowana przez gdyńską firmę SpaceForest. Na początku września odbył się jej czwarty testowy lot z Centralnego Poligonu Sił Powietrznych w Ustce, otwiera się w nowym oknie. W zamyśle rakieta PERUN ma pomóc w rozwoju misji kosmicznych, ale jej technologia może stanowić podstawę rozwoju krajowych pocisków rakietowych dla armii. Mowa tu szczególnie o pociskach balistycznych, które mogą przenosić ogromny ładunek bojowy.
Istotną kwestią jest też to, że rozwój technologii rakietowych i silników turboodrzutowych w kraju powinien doprowadzić do rozwoju systemów, mogących lecieć znacznie dalej niż 1000 kilometrów. To oznaczałoby faktyczne zdolności ataku dalekiego zasięgu, które mogłyby zagrozić potencjalnemu przeciwnikowi - Rosji. Dlatego obecne prace wydają się obiecujące, a obrany kierunek pozyskania nowych zdolności uderzenia dalekiego zasięgu to potencjalne wzmocnienie polskiej obronności w niezwykle istotnym punkcie.










