Dron uderzył w Black Hawka w Iraku. Iran twierdzi, że zestrzelił też F/A-18
W jednej z amerykańskich baz wojskowych w Iraku, a konkretniej Victory Base Complex w pobliżu Bagdadu, doszło do bezprecedensowego incydentu, a mianowicie dron-kamikadze typu FPV uderzył w zaparkowany śmigłowiec Black Hawk. To jednak nie koniec problemów lotnictwa USA, bo Iran poinformował również o udanym ataku na myśliwiec F/A-18 Hornet.

Materiał wideo opublikowany w sieci pokazuje moment, w którym dron zbliża się do maszyny stojącej na płycie lotniska i uderza w nią z dużą precyzją. Z dostępnych ujęć wynika, że śmigłowiec znajdował się na otwartej przestrzeni, chroniony jedynie niskimi osłonami przeciwodłamkowymi. Obraz urywa się tuż przed eksplozją, ale wszystko wskazuje na bezpośrednie trafienie.
Black Hawk trafiony na terenie bazy
Nie jest jasne, jak poważne są uszkodzenia ani czy maszyna była w chwili ataku sprawna operacyjnie, bo amerykańska armia nie wydała dotąd oficjalnego komunikatu w tej sprawie. Według części analiz - które wskazują również, że za atakiem na Black Hawka w irackiej bazie stoją bojówki wspierane przez Iran - trafiony śmigłowiec mógł być wariantem HH-60M przeznaczonym do ewakuacji medycznej, co sugerować mają zamazane fragmenty nagrania, które mogą ukrywać oznaczenia medyczne.
Uderzenie w systemy obrony
Black Hawk nie był jednak jedynym celem tego ataku, bo osobne nagrania wskazują, że drony uderzyły również w radar AN/MPQ-64 Sentinel, czyli kluczowy element systemu obrony powietrznej krótkiego zasięgu - urządzenie zostało trafione podczas pracy i stanęło w ogniu. W związku z tym w sieci pojawiają się doniesienia sugerujące, że w operacji mogło brać udział kilka dronów działających w sposób skoordynowany, co sugeruje z kolei rosnący poziom zaawansowania takich ataków.
Wykorzystane w ataku drony FPV to najpewniej zmodyfikowane konstrukcje komercyjne wyposażone w ładunki wybuchowe. Sterowane w czasie rzeczywistym dzięki kamerom pokładowym, pozwalają operatorom na bardzo precyzyjne trafianie w cele, nawet w warunkach ograniczonej widoczności. Ich niewielkie rozmiary i niska sygnatura radarowa sprawiają zaś, że są trudne do wykrycia, zwłaszcza gdy poruszają się bardzo nisko nad ziemią. I najwyraźniej tak było również w przypadku ataku na Black Hawka, o czym świadczy brak wyraźnych sygnałów reakcji systemów obronnych.
F/A-18 Hornet też oberwał
Iran poinformował również, że w trakcie działań wojennych zestrzelił amerykański myśliwiec F/A-18 Hornet. Powiązane z nim media Press TV opublikowały w serwisie X nagranie przedstawiające rzekomą katastrofę maszyny - w materiale widać samolot, który miał zostać "skutecznie zestrzelony". Stało się to zaledwie kilka godzin po tym, jak Iran odrzucił propozycję zawieszenia broni (15-punktowy plan przedstawiony przez Stany Zjednoczone) i ostrzegł, że ataki będą kontynuowane do czasu spełnienia jego własnych warunków.
Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) ogłasza, że skutecznie namierzył i zniszczył amerykański myśliwiec F-18
Warto jednak pamiętać, że podobnie jak w przypadku Black Hawka w Iraku, nie mamy oficjalnego potwierdzenia trafienia ze strony amerykańskiej. Niemniej oba incydenty pokazują, jak bardzo Donald Trump pomylił się co do "skali trudności" interwencji na Bliskim Wschodzie - Iran dysponuje narzędziami, by odpowiadać na amerykańskie ataki i najwyraźniej potrafi z nich korzystać.










