Jak wynika z dokumentów FBI, podejrzane strony publikowały ogłoszenia skierowane do byłych wojskowych, analityków ds. obronności, specjalistów od polityki międzynarodowej oraz osób posiadających poświadczenia bezpieczeństwa. Oferty obejmowały stanowiska takie jak "Analityk Spraw Międzynarodowych", "Analityk Obronny" czy różnego rodzaju role konsultingowe wykonywane zdalnie.
Kusili wysokimi wynagrodzeniami i pracą zdalną
Kandydatom proponowano przygotowywanie raportów i analiz dotyczących tematów istotnych z punktu widzenia geopolityki. Problem polegał na tym, że zleceniodawcy coraz częściej próbowali uzyskać informacje niedostępne publicznie, a nawet dane mogące mieć charakter poufny.
AI pomogła w budowie fałszywej wiarygodności
Śledczy twierdzą, że organizatorzy procederu wykorzystywali zaawansowane metody ukrywania swojej tożsamości. Wśród nich znalazły się fotografie i materiały wideo generowane przez sztuczną inteligencję, skradzione dane prawdziwych przedsiębiorstw oraz fałszywe profile ekspertów.
Finansowanie operacji miało odbywać się za pośrednictwem kryptowalut i zagranicznych instytucji finansowych, co dodatkowo utrudniało identyfikację osób stojących za całym przedsięwzięciem. Co więcej, według FBI część rekrutowanych osób otrzymywała wysokie wynagrodzenia za przygotowywanie raportów dotyczących relacji USA-Chiny, konfliktu izraelsko-palestyńskiego czy sytuacji na Bliskim Wschodzie.
LinkedIn i platformy freelancerskie pod lupą
Śledztwo wskazuje, że potencjalnych kandydatów wyszukiwano między innymi za pośrednictwem popularnych serwisów zawodowych i platform dla freelancerów. Szczególnym zainteresowaniem miały cieszyć się osoby deklarujące gotowość do zmiany pracy lub poszukiwania nowych źródeł dochodu.
Eksperci od cyberbezpieczeństwa od lat ostrzegają, że media społecznościowe stają się coraz ważniejszym narzędziem wykorzystywanym przez zagraniczne służby wywiadowcze. Dzięki nim można łatwo identyfikować specjalistów posiadających dostęp do cennych informacji i nawiązywać z nimi kontakt pod pozorem legalnej współpracy.
Jednym z bardziej zaskakujących elementów całej sprawy był wygląd jednej z przejętych stron internetowych. Według dokumentów FBI znajdowały się na niej referencje wystawione przez fikcyjnych bohaterów komedii "Legenda telewizji", w tym Rona Burgundy'ego i Bricka Tamlanda.












