Iran po teście rakiety sięgającej USA. Trump wysyła tony broni
W ostatnich dniach Iran przeprowadził test pierwszej w swojej historii rakiety balistycznej, która może sięgnąć USA. Donald Trump m.in. na te wieści wysłał na Bliski Wschód gigantyczne ilości broni ofensywnej i defensywnej, która będzie miała za zadanie neutralizować zagrożenie ewentualnym odwetem. Irańska broń może bowiem bezpośrednio zagrozić bezpieczeństwu Amerykanów.

W obliczu rosnącego napięcia między Iranem a Stanami Zjednoczonymi i Izraelem, administracja prezydenta Donalda Trumpa podejmuje zdecydowane kroki w celu wzmocnienia sił wojskowych w regionie. Jak donoszą amerykańscy urzędnicy, dodatkowe systemy obrony przeciwlotniczej, w tym baterie MIM-104 Patriot i systemy Terminal High Altitude Area Defense (THAAD), są w drodze na Bliski Wschód. Te środki mają kluczowe znaczenie dla ochrony przed potencjalnym odwetem rakietowym ze strony Iranu.
Dodatkowo, w ostatnich dniach napięcie jeszcze wzrosło po ogłoszeniu przez irańskie władze sukcesu testu nowego pocisku balistycznego o zasięgu około 10 tysięcy kilometrów. Według oświadczeń deputowanego do irańskiego parlamentu (Majlis) Mohsena Zanganeha oraz mediów państwowych, takich jak Tasnim News Agency, "rakieta została z powodzeniem wystrzelona i sięgnęła celu".
Iran po teście rakiety sięgającej USA
Teheran twierdzi, że system ten, określany jako jeden z "najbardziej zaawansowanych" w irańskim arsenale, teoretycznie umożliwia uderzenie w kontynentalne Stany Zjednoczone, w tym wschodnie wybrzeże, a także kluczowe stolice europejskie. Irańskie rakiety mogą przenosić w głowicach broń nuklearną, chemiczną lub biologiczną. Dlatego USA wybudowały w Redzikowie, niedaleko Słupska, tarczę antyrakietową, która ma na celu zestrzeliwać irańskie rakiety. Baza leży dokładnie na trajektorii lotu rakiet wyprodukowanych przez władze w Teheranie.
Eskalacja na linii Iran-USA i Izrael wiąże się również z brutalnym tłumieniem protestów w Iranie przez tamtejszy rząd. Ta sytuacja skłoniła Trumpa do rozważania opcji militarnych. Jak informował Marcin Jabłoński, w ostatnich dniach zaobserwowano znaczną aktywność Sił Powietrznych USA. Na Bliski Wschód, w tym do baz w Jordanii i Katarze, została wysłana flota samolotów KC-135 Stratotanker, które mają służyć do tankowania w powietrzu. Te maszyny umożliwiają przedłużenie misji bojowych myśliwców, takich jak F-15E Strike Eagles, które również zostały rozmieszczone w regionie.
Trump wysyła tony broni do ochrony sojuczników
Pentagon potwierdza, że te ruchy mają na celu ochronę sił amerykańskich i sojuszników, w tym Izraela, przed ewentualnymi atakami balistycznymi Iranu. Jak stwierdzili urzędnicy w rozmowie z "The Wall Street Journal", systemy Patriot i THAAD są niezbędne do obrony przed poważnym odwetem. Izrael, jako kluczowy sojusznik USA, intensywnie przygotowuje się do potencjalnego irańskiego ataku odwetowego. Według raportów, izraelskie siły powietrzne są w stanie podwyższonej gotowości, a systemy obrony przeciwrakietowej, takie jak Iron Dome i Arrow, zostały wzmocnione.
Premier Benjamin Netanyahu wezwał do odłożenia ewentualnych uderzeń na Iran, aby dać Izraelowi czas na przygotowania, w tym przegrupowanie zapasów amunicji po czerwcowej wojnie 12-dniowej. Analitycy ostrzegają, że Iran zwiększył produkcję rakiet balistycznych od zakończenia poprzedniego konfliktu, co może przytłoczyć izraelskie systemy obronne. W tym kontekście USA zobowiązały się do dalszego wsparcia, w tym dostaw pocisków przechwytujących THAAD, które już wcześniej odegrały kluczową rolę w obronie Izraela.
Izrael przygotowany do odwetu Iranu
Izraelski rząd monitoruje sytuację w Iranie, gdzie protesty antyreżimowe trwają od tygodni, i koordynuje działania z Waszyngtonem, wierząc, że interwencja USA jest nieunikniona, choć jej skala pozostaje nieznana. Prezydent Trump nie wyklucza "decydujących" opcji militarnych wobec Iranu, w tym uderzeń na cele w Teheranie. Źródła wskazują, że USA rozważają użycie pocisków Tomahawk i bombowców, mimo ograniczonej liczby okrętów w regionie.
Tymczasem Iran ostrzega przed kontratakami na bazy USA, okręty i Izrael, nie wykluczając uderzeń prewencyjnych. Eksperci z "The Times of Israel" podkreślają, że Izrael nie jest w pełni przygotowany na kolejną falę ataków rakietowych, co podkreśla pilną potrzebę amerykańskiego wsparcia.
***
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 90 tys. obserwujących nasz fanpage - polub GeekWeek na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!










