Iran sięgnął po nawodne drony-kamikadze. Pierwszy udany atak
Jak dowiadujemy się za sprawą serwisu The War Zone, powołującego się na międzynarodowe źródła i komunikaty organizacji monitorujących ruch statków, Iran po raz pierwszy użył nawodnych dronów kamikadze do ataku na cywilny statek handlowy, co oznacza nowe zagrożenie dla bezpieczeństwa żeglugi w regionie.

Incydent miał miejsce na wodach Zatoki Omańskiej, niecałe 100 km od wybrzeży Omanu. W wyniku eksplozji i pożaru wywołanego uderzeniem statek MKD VYOM, pływający pod banderą Wysp Marshalla, został trafiony i poważnie uszkodzony. Według raportów już potwierdzono śmierć jednego członka załogi (obywatela Indii), który w momencie ataku przebywał w maszynowni - pozostali członkowie 21-osobowej załogi zostali ewakuowani na ląd i są pod opieką władz omańskich.
Atak został oficjalnie sklasyfikowany przez United Kingdom Marine Trade Operations (UKMTO) jako użycie bezzałogowego pojazdu nawodnego (USV), co wskazuje na celowe działanie, a nie przypadkowy wybuch czy kolizję. Organizacja wezwała statki przepływające przez rejon do zachowania szczególnej ostrożności i zgłaszania wszelkich podejrzanych kontaktów. Wykorzystanie przez Teheran tego rodzaju uzbrojenia nie powinno być jednak zaskoczeniem, bo według ekspertów od lat rozwija ona tego typu środki walki morskiej - zarówno nawodne, jak i podwodne.
UKMTO otrzymało potwierdzenie, że statek został zaatakowany przez bezzałogowy pojazd nawodny i że załoga została ewakuowana na brzeg. Władze prowadzą dochodzenie. Statkom zaleca się zachowanie ostrożności podczas tranzytu i zgłaszanie wszelkich podejrzanych działań UKMTO - podała organizacja w oficjalnym wpisie.
"Nowe" narzędzie w arsenale Teheranu
Jak zauważają analitycy, podobne USV bywały wcześniej stosowane przez wspieranych przez Iran rebeliantów Huti podczas ataków na statki handlowe na Morzu Czerwonym. A jak duże zagrożenie stanowią? Wystarczy tylko spojrzeć na dokonania Ukrainy, która za sprawą swoich dronów nawodnych Sea Baby zaatakowała Most Krymski, a następnie zdziesiątkowała rosyjską Flotę Czarnomorską, zmuszając Moskwę do zmiany taktyki.
Najczęściej mamy tu do czynienia z nawodnymi dronami-kamikadze, które po wykryciu i identyfikacji celu uderzają w niego i niszczą go eksplozją własnej głowicy bojowej. Wiemy, że ukraińskie rozwiązania mogą przenosić aż 850 kg ładunku wybuchowego, czyli wystarczająco do poważnego uszkodzenia nawet dużych okrętów.
Dla Kijowa były one jednak tylko punktem wyjścia do dalszych prac, w efekcie czego mogliśmy zobaczyć nawet jednostki wyposażone w wyrzutnie zmodyfikowanych rakiet powietrze-powietrze R-73 czy amerykańskich pocisków AIM-9 Sidewinder, które strąciły z nieba rosyjskie samolotu Su-30. I trudno się spodziewać innego scenariusza w przypadku Iranu, który na dronach zjadł zęby.
Skutki dla bezpieczeństwa i żeglugi
Atak na MKD VYOM jest jednym z co najmniej kilku incydentów na morzu od początku nowej odsłony konfliktu na Bliskim Wschodzie. Iran został też powiązany z innymi atakami na jednostki handlowe w rejonie Cieśniny Ormuz i Port Duqm, gdzie bezzałogowe drony i pociski spowodowały obrażenia u kilku marynarzy oraz niewielkie szkody w infrastrukturze portowej.
Cieśnina Ormuz to kluczowy punkt światowej gospodarki, przez jej wody przepływa znacząca część globalnego transportu ropy naftowej, dlatego jakiekolwiek zakłócenia w tej strefie wpływają na bezpieczeństwo energetyczne i stanowią poważne wyzwanie dla armatorów i państw kontrolujących żeglugę. Szczególnie jeśli do "typowych" zagrożeń powietrznych dołączą też nawodne drony-kamikadze zdolne do atakowania celów i na wodzie i w powietrzu.










