Maszyna jest już gotowa do testów z udziałem kanadyjskich sił zbrojnych, a jej specyfikacja brzmi bardziej jak projekt z futurystycznego laboratorium niż klasyczny sprzęt wojskowy. Najbardziej imponującą cechą "Dispatch" jest jednak poziom hałasu poniżej 50 decybeli, bo to wartość porównywalna z cichym biurem lub lodówką, co w warunkach bojowych oznacza to możliwość prowadzenia rozpoznania bez zdradzania pozycji.
Cisza, która może decydować o przewadze
W praktyce jedynym źródłem dźwięku pozostają opony i mechanika jazdy, co przy masie pojazdu ograniczonej do około 140 kg w pełnym zestawie znacząco redukuje wykrywalność. "Dispatch" został również zaprojektowany do działania w warunkach, które wykraczają poza standardy cywilnych pojazdów. Może funkcjonować w temperaturach od -45 do +45°C, co czyni go sprzętem gotowym zarówno na arktyczne zimno, jak i pustynne upały.
Kluczową rolę odgrywa tu system trzech modułowych baterii, które zapewniają redundancję. Nawet awaria dwóch z nich nie unieruchamia pojazdu, a ich wymiana zajmuje mniej niż minutę. Co ważne, system może być ładowany z różnych źródeł, bez konieczności specjalistycznej infrastruktury.
Konstrukcja rodem z lotnictwa
Jednym z najbardziej innowacyjnych elementów projektu jest zastosowanie skorupowej konstrukcji znanej z lotnictwa. Zamiast klasycznej ramy nośnej, całą wytrzymałość zapewnia skorupa pojazdu. Efekt? Niska masa, wysoka sztywność i duża odporność na skręcanie w terenie.
Całość waży zaledwie 92 kg bez baterii, a pełny motocykl pozostaje lżejszy niż wiele klasycznych maszyn z silnikami o pojemności 300 cm³. Co więcej, konstrukcję można rozłożyć przy użyciu zaledwie trzech narzędzi, a cały pojazd mieści się w skrzyni transportowej o wymiarach 1,5 x 0,9 x 0,6 m.
Mimo niewielkiej masy "Dispatch" potrafi przewieźć aż 200 kg ładunku. Osiąga prędkość do 110 km/h i ma zasięg około 200 km, co w warunkach operacyjnych daje realną przewagę w szybkich działaniach rozpoznawczych. Na ramie umieszczono pięć punktów montażowych oraz dodatkowe uchwyty na widelcach przednich, co pozwala na konfigurację sprzętu w zależności od misji.
NorthForge podkreśla, że projekt powstał we współpracy z żołnierzami, a nie w oparciu o cywilne motocykle adaptowane do zastosowań militarnych. To kluczowa różnica, bo konstrukcja od początku była tworzona z myślą o przetrwaniu, a nie komforcie czy kosztach produkcji. Pojazd ma być w ponad 80 proc. produkowany w Kanadzie, a system bateryjny powstał w pełni w kraju, bez komponentów z państw spoza sojuszy NATO.











