W sierpniu 1920 roku, gdy nad Wisłą ważyły się losy nie tylko Polski, lecz całej Europy, w okopach i na tyłach frontu służyły kobiety. Część z nich nosiła opaski sanitariuszek i mundury Ochotniczej Legii Kobiet. Sto lat później ich prawnuczki siadają za sterami F-16, dowodzą załogami czołgów i pełnią dyżury bojowe w systemie obrony powietrznej NATO. Droga, jaką przebyły Polki w mundurze, należy do najbardziej znaczących zmian w historii Wojska Polskiego.
"Amazonki" na froncie w 1920 roku
Mało kto wie, że w listopadzie 1918 roku, w trakcie walk o Lwów, z inicjatywy Aleksandry Zagórskiej powstała Ochotnicza Legia Kobiet. Zaczynała od kilkuset ochotniczek. W czasie wojny polsko-bolszewickiej rozrosła się do około 2500 żołnierek. Służyły nie tylko w służbie sanitarnej i łączności. Wchodziły również w skład piechoty, kawalerii i artylerii. Stały na stanowiskach strzeleckich, pełniły warty i prowadziły rozpoznanie.
Jedną z najbardziej znanych postaci niewątpliwie była kapral Janina Łada-Walicka, ułanka z II Ochotniczego Szwadronu Śmierci. Tymczasem Wanda Gertz broniła Wilna. Maria Wittek, wówczas młoda oficer, później została pierwszą kobietą w historii Wojska Polskiego mianowaną generałem. Obok nich walczyły sanitariuszki, które nierzadko pracowały pod ogniem. W obronie Lwowa zginęło 66 żołnierek.
Po wojnie Legię rozwiązano. Władze uznały, że obecność kobiet w koszarach to stan przejściowy. Duch służby jednak nie zgasł. W 1923 roku powstało Przysposobienie Wojskowe Kobiet, a w 1938 roku ustawa o powszechnym obowiązku wojskowym formalnie przyznała kobietom prawo do służby pomocniczej.
Wojna i powojenny brak kobiet w armii
W czasie II wojny światowej Polki znów stanęły w szeregach. W Armii Krajowej służyło ich około 50 tysięcy. Najczęściej jako kurierki, sanitariuszki i łączniczki, a także w oddziałach bojowych. Wojskowa Służba Kobiet stała się integralną częścią konspiracji. W Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie służyło ich kilka tysięcy.
Po 1945 roku droga do pełnoprawnej służby okazała się długa. Przez dziesięciolecia kobiety mogły pełnić głównie funkcje medyczne, administracyjne i techniczne. Dopiero profesjonalizacja armii i zniesienie obowiązkowej służby zasadniczej otworzyły dla nich drzwi na oścież. Od początku XXI wieku kobiety mają formalnie dostęp do wszystkich stanowisk.
Dziś mamy w Polsce prawie 37 tysięcy żołnierek
Według najnowszych danych, w Siłach Zbrojnych RP służy już prawie 37 tysięcy kobiet. To ponad 4 tysiące oficerów, blisko 8 tysięcy podoficerów i niemal 25 tysięcy szeregowych. Najwięcej z nich pełni służbę w Wojskach Lądowych i Wojskach Obrony Terytorialnej. Są obecne także w Siłach Powietrznych, Marynarce Wojennej, Wojskach Specjalnych i strukturach cyberbezpieczeństwa. Nie są już tylko zapleczem. Pilotują samoloty i śmigłowce, obsługują systemy rakietowe, służą na okrętach, działają w jednostkach specjalnych.
Wielkie osiągnięcia kobiet w polskiej armii
W 2012 roku, kapitan Katarzyna Tomiak-Siemieniewicz jako pierwsza Polka usiadła za sterami myśliwca MiG-29. Później pełniła dyżury bojowe w systemie obrony powietrznej. W 2025 roku wicepremier i minister obrony narodowej poinformował, że pierwsza kobieta ukończyła szkolenie na F-16 i może pilotować polskie myśliwce. Kolejna oficer przechodzi szkolenie w Krzesinach.
W wojskach pancernych kobiety coraz częściej pojawiają się w załogach K2 i Abramsów. Działają tam jako kierowcy, działonowi i dowódcy wozów. W Wojskach Obrony Terytorialnej stanowią znaczący odsetek stanu osobowego. W uczelniach wojskowych, zwłaszcza w Wojskowej Akademii Technicznej, ich obecność stała się już czymś oczywistym.
Od sanitariuszki do pilota myśliwca
Zmiana w polskiej armii nie dokonała się z dnia na dzień. Wymagała zmian prawnych, dostosowania infrastruktury, przełamania stereotypów i, przede wszystkim, udowodnienia kompetencji. Dziś argument o "słabszej płci" coraz rzadziej pojawia się w rozmowach o nominacjach. Liczy się wynik testów, wyniki szkolenia i gotowość do służby.
Historia kobiet w polskim mundurze nie zaczyna się w XXI wieku. Zaczyna się w okopach spod Lwowa i Warszawy, gdzie 106 lat temu ochotniczki brały karabin do ręki, bo uważały, że ojczyzna potrzebuje każdego, kto potrafi i chce walczyć. Dziś ich prawnuczki nie muszą już prosić o prawo do służby, gdyż po prostu ją pełnią, i to na morzu, ziemi czy w powietrzu.
***
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 96 tys. obserwujących nasz fanpage - polub GeekWeek na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!











