Bardzo ciekawe wieści dochodzą do nas z Ukrainy. Otóż tamtejsza armia ogłosiła, że pierwszy raz w historii mały dron FPV doleciał i skutecznie zneutralizował rosyjski system obrony powietrznej S-300W, który miał za zadanie chronić instalacje wojskowe. Źródła w Siłach Obronnych Ukrainy ujawniły, że atak miał miejsce na terenie okupowanej Ługańszczyzny, czyli na wschodzie kraju.
S-300W to system przeznaczony do zwalczania celów balistycznych i aerodynamicznych. W zależności od wersji, jest w stanie niszczyć cele powietrzne na dystansie od 75 do 100 km. Dotychczas takie kompleksy uważano za stosunkowo bezpieczne w głębi ugrupowania, bo Rosjanie zwykle osłaniają je warstwową obroną, czyli małymi stacjami radiolokacyjnymi, stanowiskami walki elektronicznej, posterunkami obserwacji powietrznej, mobilnymi grupami ogniowymi i załogami dronów-przechwytujących.
Mały dron FPV zniszczył rosyjski system S-300W
Według Dmytro Putiata, ukraińskiego eksperta militarnego, system ten powinien znajdować się pod osłoną dedykowanego radaru, dronów-przechwytujących i stanowiska REB. Utrata kompletu świadczy o tym, że osłona albo w ogóle nie została zorganizowana, albo okazała się nieskuteczna.
Ukraiński przemysł obronny systematycznie zwiększa zasięg i możliwości małych FPV. Przykładem jest dron Kolibri firmy TAF Industries, który niedawno pokonał ponad 50 km i zniszczył zamaskowany rosyjski sprzęt. Dlaczego to takie historyczne wydarzenie? Ponieważ mówimy tutaj o możliwości niszczenia rosyjskiej broni obronnej wartej setki milionów dolarów za pomocą małego drona, który kosztuje 1500 dolarów.
Rosja ma coraz większe problemy z ochroną swojej kluczowej broni
Putiata przyznał, że radzieckie i rosyjskie systemy przeciwlotnicze mają duże problemy z wykrywaniem małych, lecących z dużą prędkością urządzeń FPV, co czyni je coraz bardziej podatnymi na takie ataki. Te technologie w Ukrainie rozwijają się w zawrotnym tempie, co wskazuje, że za kilka miesięcy Rosja może stracić naprawdę strategiczną broń obronną, która przy obecnych masowych atakach ukraińskich na ich miasta, jest na wagę złota.
Warto przypomnieć, że pod koniec czerwca 2026 roku żołnierze Gwardii Narodowej Ukrainy zniszczyli już dwa mniejsze rosyjskie systemy Buk-M3 za pomocą dronów FPV na kierunku kostiantynowskim. Tym razem jednak mówimy o niesamowicie potężnym i kluczowym sprzęcie. Atak małym FPV na S-300W to kolejny dowód, że nawet rzadkie i drogie rosyjskie systemy przeciwlotnicze przestają być bezpieczne na odległości od kilkunastu do dwudziestu kilometrów od linii frontu.
***
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 95 tys. obserwujących nasz fanpage - polub GeekWeek na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!











