Już tworzą miny przeciwpancerne, zapowiadają miny do zwalczania piechoty. BELMA o planach na przyszłość
Marcin Jabłoński: Polska wyszła z konwencji ottawskiej i chce pozyskać miny przeciwpiechotne do programu ochrony wschodniej granica - Tarcza Wschód. Agencja Uzbrojenia już ma rozpocząć konsultacje rynkowe w sprawie przygotowania do zakupu kilkunastu milionów min przeciwpiechotnych. Bydgoskie Zakłady Elektromechaniczne BELMA S.A. to jedna z firm która zgłosiła się do tych konsultacji. Dlaczego miałaby zostać wybrana jako dostarczyciel nowych min przeciwpiechotnych dla polskiej armii?
Jarosław Zakrzewski, prezes zarządu BZE BELMA S.A.: Jesteśmy jedynym w Polsce producentem, który ma wieloletnie doświadczenie i tak duże kompetencje w zakresie produkcji min. Jesteśmy spółką, która ma 160 lat, a od 75 realizujemy projekty na rzecz polskiej armii w zakresie rozwiązań minerskich, zapalników i ogólnie ładunków wybuchowych. Z punktu widzenia kompetencji, jesteśmy najlepszym wyborem.
Najlepszym wyborem jesteśmy też dlatego, że mamy park technologiczny, który jest przygotowany pod realizację dużych zamówień. Rozwijaliśmy go od lat. Chociażby zdolności produkcji rozwiązań przeciwpancernych zwiększyliśmy aż 35-krotnie. BELMA to też jedyny producent, który zadbał o samowystarczalność w zakresie komponentów, które pozyskuje. Większość innych firm, które też się zgłosiło do wspomnianych konsultacji, kupuje komponenty od różnych producentów zza granicy. W przypadku tzw. "godziny W", przy zamkniętych granicach, nie będą w stanie zaspokoić potrzeb armii.
Ponadto my stale rozwijamy swoje zdolności produkcyjne, aby zaspokoić nie tylko aktualne, ale i rosnące potrzeby w wyroby, które będą podstawą Tarczy Wschód w Polsce, ale także innych państw np. krajach bałtyckich. Do tego BELMA ma kompletną ofertę, bo nasze rozwiązania to miny ręczne, przeciwpancerne, miny offroadowe. A teraz możemy postawić kropkę nad "i", zapewniając miny przeciwpiechotne. W ogóle dobrze, że Polska wyszła z konwencji ottawskiej, bo to stanowi, że szanujemy swoje granice, a BELMA od lat przygotowywała się do zwiększenia zamówień na wiążące się z tym wymagania.
Biorąc pod uwagę te wszystkie elementy, uważam, że BELMA jest najlepszym wyborem do realizacji zbliżających się zamówień na miny przeciwpiechotne.
A jak dokładnie wygląda uruchomienie produkcji akurat min przeciwpiechotnych? Zakładam, że jeśli wcześniej i tak produkowało się miny np. przeciwpancerne, to nie ma z tym większych trudności, więc BELMA może ruszyć z produkcją od razu.
- Ogólnie rzecz biorąc, podmieniamy ładunek, zapalniki, ale koncepcja rozwiązań minerskich jest ta sama. Zgodnie z deklaracjami po 20 lutego, kiedy już oficjalnie Polska przestała być stroną konwencji ottawskiej, my już przygotowywaliśmy się do zdobywania zdolności, zdobywamy je dalej i jesteśmy przygotowani do odpowiedzi na spodziewane zamówienia.
To jest nasza przewaga nad konkurencją, że my już jesteśmy gotowi, aby przygotować się do produkcji min przeciwpiechotnych. My nawet już wcześniej przewidywaliśmy, że Polska może opuścić grono państw ratyfikujących konwencję ottawską i w tym celu poczyniliśmy dużo przygotowań, aby od razu móc sprostać wymaganiom zamówień w takiej sytuacji. Na przykład nasze rozwiązania przeciwpancernych min inteligentnych mogą od razu zostać dostosowane do min przeciwpiechotnych.
Przykładem jest mina MN-123, która jest w pełni programowalna pod kątem samoneutralizacji i samolikwidacji, może być też ustawiana pod kątem reakcji na cel, aby aktywować się przy celu pierwszym, piątym czy dziesiątym. To wszystko tworzymy w ramach naszej odpowiedzialności jako producenta, jako że nasze wyroby mają tworzyć pola minowe na jakiś czas. Ten programowalny czas, który kupujemy sobie w ramach obrony, to jest cel dzisiejszych min. Jeden z ukraińskich generałów stwierdził, że nie ma złych min. One mają swój cel odstraszania, zabezpieczenia granicy i niedopuszczenia do okupacji.
Jak wyglądałoby skalowanie produkcji w założeniach zakładów BELMA? Od jakiego pułapu produkcji min w skali roku można byłoby zacząć i jaki jest maksymalny sufit, przewidziany przy szacowanej perspektywie zamówień?
- Nie ma tak naprawdę sufitu. Z naszej strony zależy to od multiplikacji procesów do produkcji. Ze względu na to, że dobrze znamy te procesy, dostrojenie niektórych maszyn czy gniazd produkcyjnych nie stanowi problemu. Dziś możemy mówić o setkach tysięcy min w skali roku, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby produkować ich miliony.
Wszystko obija się o skalę zamówień. Dziś mówi się o nich w mediach, jednak trzeba je przełożyć na faktyczne decyzje Ministerstwa Obrony Narodowej. Tak czy inaczej, BELMA podtrzymuje swoje deklaracje, że jesteśmy gotowi do sprostania tym zamówieniom.

Miny nie tylko dla Polski
Wspomniał pan wcześniej o zaspokajaniu potrzeb Polski, ale też innych państw m.in. krajów bałtyckich, które wraz z nami i Finlandią wyszły z konwencji ottawskiej i zamierzają uzbroić się w miny przeciwpiechotne. Już wcześniej m.in. nasz minister obrony narodowej deklarował, że miny przeciwpiechotne mogą być wyrobem, który polski przemysł dostarczy innym krajom NATO. Zastanawia mnie jednak, po co inne państwa w Europie mogą chcieć kupować miny od nas, gdy zapowiadają, że chcą je produkować u siebie. Chociażby ministerstwo obrony Finlandii zapowiadało rozmowy z krajowymi producentami na temat takiej produkcji.
- To jest kwestia doświadczenia i samego wyrobu. Mamy rozwiązania, które są sprawdzone i których nie ma nikt, a które możemy wdrożyć do min przeciwpiechotnych, jak właśnie ta programowalność. To są aspekty, które przekonują kraje. Dziś producent, który jest od razu gotowy zaspokoić wymagające potrzeby, może od razu sprzedawać.
Każdy szanujący się kraj, który kładzie nacisk na bezpieczeństwo swoich granic, będzie pracował nad własnymi rozwiązaniami. Ale żeby już dziś być gotowym do obrony, to dziś trzeba te wyroby mieć. A żeby samemu produkować to trzeba mieć zdolności do produkcji. Ważnym aspektem jest zagadnienie związane z dostępnością materiałów wybuchowych. Nie wszyscy są do tego zdolni tak jak Polska Grupa Zbrojeniowa. To PGZ ma w swoich szeregach spółkę, która ma zdolności produkcji materiałów wybuchowych w Europie (Zakłady Chemiczne NITRO-CHEM S.A. - przypis red.)
PGZ jako całość urosła w siłę i przygotowała się do zwiększonej produkcji na rzecz polskich sił zbrojnych, które są naszym najważniejszym odbiorcą. Ale nadwyżki produkcji możemy wykorzystać do zaspokajania potrzeb innych krajów np. właśnie min przeciwpiechotnych. Już prowadziliśmy rozmowy m.in. z krajami, które tu zostały wymienione, aby dostarczać do nich swoje wyroby.
Czy może pan zdradzić, jakie były efekty tych rozmów? Czy jest zainteresowanie zagraniczne na rozwiązania zakładów BELMA?
- Mogę tylko powiedzieć, że prowadzimy z takimi krajami rozmowy i jeśli zgłoszą chęć zakupu, to zrealizujemy zamówienia. Należy też pamiętać, że bezpieczeństwo całej Tarczy Wschód oraz krajów bałtyckich to jest także nasze bezpieczeństwo. Więc na pewno, jeśli zechcą skorzystać z naszego doświadczenia i naszych wyrobów, to jesteśmy na to przygotowani.

"Głupie" a "inteligentne" miny. Jak obronić się przed tragediami
Często pojawia się twierdzenie, że miny są ślepe, nie rozróżniają żołnierzy od cywili i zabijają długo po zakończeniu wojny. Chciałbym więc zapytać, w jaki sposób dzisiejsze miny przeciwpiechotne mogą minimalizować ryzyko, że jeśli wybuchną to tylko w obliczu ataku żołnierza wrogiego państwa, a nie jakiegoś cywila, który po parunastu latach trafiłby na nią w lesie.
- Nie chciałbym się tu zagłębiać w szczegóły techniczne, ale są miny, które potrafią rozróżnić żołnierzy, cywili, zwierzęta, chociażby pod kątem nacisku. Te "głupie" miny to technologia lat 50., tanie, ale które nieodpowiedzialnie ma za zadanie ranić i niszczyć wszystko. Myślę, że konwencja ottawska miała za zadanie właśnie ograniczyć rozpowszechnianie takich "głupich" min. Jednak cywilizacyjnie doszliśmy do takiego momentu, w którym musimy stworzyć i wprowadzać inteligentne rozwiązania, które trafią we właściwy cel, a nie zranią postronne osoby. Z takim założeniem wyszliśmy, przeprojektowując nasze rozwiązania sprzed wielu lat, nadając im cechy techniczne, które potrafią odpowiedzialnie traktować pole walki i żeby przez lata po zakończeniu konfliktu były bezpieczne z punktu widzenia cywili.










