Na Morzu Śródziemnym płonie gazowiec. Ukraina pokazała Rosji, co potrafi
Ukraińskie siły specjalne zaatakowały rosyjskie gazowiec na Morzu Śródziemnym. Statek należał do słynnej tzw. floty cieni, czyli pogwałcając sankcje USA i krajów UE, transportował skroplony gaz do kraju sojuszniczego. Kijów zapowiedział, że będzie zatapiał takie jednostki na całym świecie.

W nocy z poniedziałku na wtorek (02-03.03) na Morzu Śródziemnym, około 300 km na południowy wschód od Malty, doszło do poważnego incydentu z udziałem rosyjskiego tankowca LNG "Arctic Metagaz". Jednostka, należąca do tzw. floty cieni omijającej zachodnie sankcje, stanęła w płomieniach po serii eksplozji. Według doniesień agencji Reuters, statek został najprawdopodobniej zaatakowany przez drona. Eksperci militarni są zgodni, że to dzieło armii Kijowa.
W mediach społecznościowych pojawiły się nagrania ukazujące tankowiec dosłownie ogarnięty ogniem. "Arctic Metagaz" o numerze IMO 9243148, zbudowany został w 2003 roku i oferuje pojemność 138 028 metrów sześciennych. Z oficjalnych danych wynika, że płynął na wschód, najprawdopodobniej w kierunku Kanału Sueskiego i dalej do Azji. Mówi się, że jego zmierzał do Chin.
Na Morzu Śródziemnym płonie gazowiec. Ukraina uderzyła w Rosję
Jednostka załadowała skroplony gaz ziemny (LNG) w lutym w rejonie Murmańska i była objęta sankcjami USA oraz Wielkiej Brytanii za transport surowców z projektu Arctic LNG 2. Los załogi przez wiele godzin pozostawał nieznany. Część źródeł podawała, że nie nadano sygnału wzywania pomocy. Późniejsze informacje maltańskich służby ratowniczych wskazują jednak, że załoga została ewakuowana i przeniesiona na inną jednostkę znajdującą się w pobliżu.
W rejonie zdarzenia krążyły samoloty patrolowe (m.in. niemiecki morski samolot patrolowy), a sygnał AIS statku zamilkł wkrótce po wybuchu pożaru. Na ten moment żadne państwo oficjalnie nie przyznało się do przeprowadzenia ataku, ale tak jak wcześniej wspomnieliśmy, w kręgach morskich i wywiadowczych najsilniej wskazuje się jednak na ukraińską operację specjalną.
Gdy się to potwierdzi, będzie to kolejny przypadek uderzenia w rosyjską flotę cieni poza Morzem Czarnym i już drugi taki incydent na Morzu Śródziemnym, po ataku na tankowiec "Qendil" pod koniec 2025 roku. Pożar na pełnym ładunku LNG niesie ryzyko katastrofalnej eksplozji lub bardzo długotrwałego, trudnego do ugaszenia pożaru. Sytuacja jest monitorowana przez centra ratownicze Malty, Libii oraz inne państwa regionu. Na razie nie ma doniesień o wycieku ładunku do morza, ale ewentualne skażenie paliwem kriogenicznym mogłoby mieć poważne skutki dla lokalnego ekosystemu morskiego.
***
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 90 tys. obserwujących nasz fanpage - polub GeekWeek na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!









