Na pierwszy rzut oka - ładny balonik. Nowa taktyka Ukrainy może zaskoczyć Rosję
Siły Zbrojne Ukrainy eksperymentują z rozwiązaniem, które może wyraźnie zwiększyć możliwości uderzeniowe lekkich dronów bojowych. Zamiast klasycznego startu z katapulty naziemnej, bezzałogowiec "Hornet" został wyniesiony w powietrze przy użyciu aerostatu, a następnie zrzucony z wysokości około 8 kilometrów.

Istnieje wiele sposób na zwiększenie zasięgu dronów, ale większość zakłada modyfikacje samej konstrukcji, aby zapewnić miejsce na większy akumulator czy zbiornik paliwa. Ukraińcy postanowili jednak spróbować czegoś innego, a mianowicie wynoszenia i rozmieszczania bezzałogowców z… balonów. Według informacji krążących w ukraińskich kanałach wojskowych, w ramach ostatniego testu aerostat przeniósł "Hornet" na dystans ponad 40 kilometrów od miejsca startu, zanim doszło do jego uwolnienia.
Nawet 300 kilometrów zasięgu? Klucz tkwi w fizyce
To właśnie ten etap - realizowany bez zużycia energii własnej maszyny - jest kluczem do zwiększenia zasięgu operacyjnego. Nowa koncepcja opiera się na prostym, ale skutecznym połączeniu trzech czynników, tj. aerostat transportuje dron w kierunku celu bez użycia jego napędu, a zrzut z dużej wysokości zapewnia znaczną energię potencjalną, umożliwiając długie szybowanie bez uruchamiania silnika, więc maszyna rozpoczyna właściwą fazę misji z niemal pełnym poziomem baterii.
Ukraińscy operatorzy twierdzą, że takie podejście może zwiększyć zasięg modelu "Hornet" z ok. 150 do nawet 300 kilometrów. Choć te wartości nie zostały jeszcze niezależnie potwierdzone, sama koncepcja wpisuje się w rosnący trend poszukiwania tanich metod prowadzenia uderzeń dalekiego zasięgu.
Czym jest Hornet i dlaczego budzi obawy Rosji?
"Hornet" to jednorazowy stałopłat produkowany przez amerykańską firmę Perennial Autonomy, który ma ok. dwóch metrów rozpiętości skrzydeł, przenosi ładunek bojowy o masie do 5 kg i osiąga prędkość przelotową rzędu 100 km/h. Jego największym atutem jest system naprowadzania wspierany sztuczną inteligencją, pozwalający na autonomiczne rozpoznawanie i atakowanie celów w końcowej fazie lotu, dzięki któremu dron pozostaje skuteczny nawet w środowisku silnych zakłóceń radioelektronicznych.
"Hornet" szybko zyskał reputację skutecznego narzędzia do atakowania zaplecza logistycznego przeciwnika, bo ukraińskie jednostki regularnie wykorzystują go do uderzeń na drogi zaopatrzeniowe, magazyny oraz infrastrukturę energetyczną w głębi terytorium kontrolowanego przez Rosję. Zdolność do prowadzenia takich operacji ma kluczowe znaczenie, bo rosyjskie siły w dużej mierze opierają się na transporcie kołowym i kolejowym - zakłócenie dostaw paliwa, amunicji czy rotacji żołnierzy bezpośrednio przekłada się na spadek zdolności bojowej na froncie.
Hornet pozostaje przy tym stosunkowo tani, jego koszt jednostkowy szacuje się na kilka do kilkunastu tysięcy dolarów. W połączeniu z nową metodą użycia może to stworzyć system zdolny do prowadzenia głębokich uderzeń przy minimalnych nakładach. Jeśli testy z aerostatem potwierdzą deklarowane osiągi, Ukraina może zyskać narzędzie pozwalające razić cele setki kilometrów za linią frontu - bez konieczności użycia kosztownych rakiet czy lotnictwa załogowego.










