Reklama

Najpierw zabili, potem sprawdzili

Żołnierze amerykańscy zastrzelili nieuzbrojonego Irakijczyka, ponieważ wzięli go za zamachowca-samobójcę z powodu wypchanej kurtki - informuje dowództwo sił USA w irackiej prowincji Dijala.

Prowincja Dijala na wschodzie kraju jest obecnie głównym bastionem rebeliantów i najbardziej niebezpiecznym regionem Iraku. Regularnie dochodzi tam także do zamachów samobójczych.

Według Amerykanów, Irakijczyk zbliżał się do patrolu sił koalicyjnych. "Miał wypchaną kurtkę i trzymał ręce w kieszeniach - głosi oświadczenie dowództwa sił USA. - Żołnierze zastosowali więc środki bezpieczeństwa, aby uniemożliwić cywilowi podejście jeszcze bliżej".

Kiedy Irakijczyk już nie żył, przekonano się, że nie był uzbrojony i nie miał przy sobie materiału wybuchowego.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy