Nauczka z Bliskiego Wschodu. Armia USA chce tanich pocisków do Patriota
Armia USA rozpoczęła poszukiwania nowego pocisku przechwytującego dla systemu obrony powietrznej Patriot. Głównym wymogiem jest, aby koszt jednego takiego pocisku nie przekroczył miliona dolarów. To jasny przykład wyciągania wniosków z konfliktu z Iranem.

Amerykanie zdecydowali. Już szukają taniego pocisku do Patriota
Portal The War Zone poinformował, że logistycy amerykańskiej armii rozpoczęli analizy rynku zbrojeniowego, aby sprawdzić możliwość szybkiego pozyskania nowych pocisków przeciwlotniczych. Mają one mieć zdolności podobne do używanych PAC-3 MSE, czyli ulepszonych pocisków do systemów Patriot.
Nowy pocisk musi być łatwy w produkcji i tani. Przy dużej skali zamówień cena jednostkowa nie może przekraczać miliona dolarów - około pięć razy mniej niż PAC-3 MSE. Nowy pocisk byłby używany do niszczenia tanich i masowych celów jak drony. Niemniej amerykańska armia chce, aby mógł także zwalczać pociski manewrujące oraz balistyczne.
Integracja z systemem Patriot
Nowy pocisk ma zostać wdrożony w ramach programu Low Cost Interceptor. Dokumentacja przetargowa wskazuje, że koszt pocisku ma być podzielony na cztery części, z których każdy nie powinien przekraczać około 250 tys. dolarów - system kierowania ogniem, silnik rakietowy, głowica naprowadzająca oraz elementy systemu sterowania i naprowadzania.
Nowy pocisk ma zostać zintegrowany z istniejącymi wyrzutniami M903 oraz nowym systemem dowodzenia i kierowania ogniem IBCS. Na ten moment nie wiadomo kiedy pocisk mógłby zostać wprowadzony do służby w amerykańskiej armii.
Wnioski z Bliskiego Wschodu
Należy założyć, że poszukiwania przez Amerykanów taniego pocisku przeciwlotniczego do Patriota to wynik wymiany ognia z Iranem. Wtedy siły Amerykanów i ich sojuszników na Bliskim Wschodzie do obrony przed zmasowanymi atakami tanich dronów używały takich pocisków jak PAC-3. Mimo że to skuteczne rozwiązanie, to w dalszej perspektywie długiego konfliktu generuje to duże koszty.
Ze względu na ekonomię wojny, Amerykanie zdali sobie sprawę, że potrzebują tańszego zamiennika, który może nie będzie cudem techniki, ale pozwoli niszczyć zagrożenie nadciągające masowo. Przy tym droższe systemy uzbrojenia jak PAC-3 MSE będą mogły zostać zachowane na obronę przed np. bardziej zaawansowanymi pociskami balistycznymi pośredniego zasięgu.
Czy Amerykanie wybiorą pocisk Ukraińców?
Co ciekawe amerykański generał Frank Lozano opublikował w mediach społecznościowych informacje o poszukiwaniach nowego pocisku, ilustrując je wizualizacją FP-7. Jest to projekt pocisku ukraińskiej firmy Fire Point, tworzącej sławne Flamingo, o których pisaliśmy na łamach Interii GeekWeek. Firma zapowiedziała opracowanie wersji FP-7x, przeznaczonej do naziemnych systemów przeciwlotniczych.

Założyć można, że ilustracja miała na celu tylko zwizualizowanie konceptu amerykańskiej armii. Jest jednak możliwe, że Amerykanie będą się kontaktować z Ukraińcami przy poszukiwaniach nowego taniego pocisku przeciwlotniczego.








