Niemcy chcą rakiet balistycznych. Złamią umowę z 1955 roku
Niemcy niebezpiecznie się zbroją. Chcą posiadać potężne rakiety balistyczne średniego zasięgu, które nie były rozwijane w kraju od czasu zakończenia II wojny światowej. W tym celu złamią własną umowę Bundeswehry z 1955 roku. W nowych pomysłach Berlina jednak jest też polski wątek.

Europejski producent rakiet ArianeGroup (joint venture Airbus i Safran) prowadzi zaawansowane konsultacje z rządem Niemiec, Francji oraz kilkoma innymi państwami europejskimi dotyczące opracowania naziemnych pocisków balistycznych o znacznym zasięgu. Informacje te potwierdził Vincent Pery, dyrektor ds. programów wojskowych firmy, który wypowiadał się w Monachium tuż przed i w trakcie Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa.
Firma deklaruje gotowość do zaprojektowania i produkcji systemów o zasięgu od 1000 do 3000 kilometrów, a w dłuższej perspektywie nawet większym. Pociski miałyby być wyposażone w manewrujące głowice hipersoniczne, umożliwiające dotarcie do celu w czasie rzędu kilku minut. ArianeGroup podkreśla, że posiada unikalne w Europie kompetencje w dziedzinie balistyki dalekiego zasięgu, które zostały zdobyte przede wszystkim przy pracach nad francuskimi strategicznymi pociskami M51 przenoszonymi przez okręty podwodne.
Niemcy niebezpiecznie się zbroją. Złamią umowę z 1955 roku
Dyskusje nabrały tempa w odpowiedzi na zmieniające się realia bezpieczeństwa. Kluczowe impulsy to masowe użycie przez Rosję pocisków balistycznych i manewrujących przeciwko Ukrainie, rozwój systemów hipersonicznych w innych regionach świata oraz wyraźna luka w europejskich zdolnościach do rażenia celów na dużą głębokość terytorium przeciwnika.
Dla Niemiec temat ten ma szczególne znaczenie historyczne. Po utworzeniu Bundeswehry w 1955 roku, w ramach Traktatów Paryskich oraz akcesji do NATO i Zachodnioeuropejskiej Unii, Republika Federalna nałożyła na siebie bardzo surowe ograniczenia. Berlin zrzekł się wówczas dążenia do budowy lub pozyskania broni masowego rażenia (jądrowej, biologicznej i chemicznej), rakiet balistycznych dalekiego zasięgu, okrętów podwodnych z pociskami balistycznymi oraz bombowców strategicznych.
Berlin chce rakiet balistycznych, które były zakazane od 80 lat
Te powojenne restrykcje, choć częściowo związane z kontekstem zimnowojennym, przez ponad siedem dekad kształtowały niemiecką politykę zbrojeniową, koncentrując ją na systemach obronnych, krótkiego i średniego zasięgu oraz na współpracy z sojusznikami w zakresie odstraszania i uderzeń strategicznych. Chodzi tu przede wszystkim o Stany Zjednoczone.
Obecne rozmowy wskazują na możliwą przełomową zmianę tego podejścia. Jak wskazują eksperci, przynajmniej w segmencie konwencjonalnych pocisków balistycznych dalekiego zasięgu. Niemcy i Francja zdają się zmierzać w kierunku wspólnego europejskiego programu, który pozwoliłby zmniejszyć zależność od amerykańskich systemów ATACMS, PrSM czy przyszłych hipersonicznych pocisków dalekiego zasięgu.
Polska docelowo będzie miała rakiety balistyczne
Na razie rozmowy pozostają na etapie koncepcyjnym i polityczno-technicznych konsultacji. Według szacunków ArianeGroup, sam rozwój i wdrożenie systemu wymagałyby kilku lat. Kluczowe będą decyzje polityczne podejmowane w Berlinie i Paryżu oraz ewentualne dołączenie innych państw europejskich do projektu. Nie jest tutaj tajemnicą, że w program będzie włączona również Polska, ponieważ nasza armia koniecznie potrzebuje takiej broni w związku z obecnością podobnej broni w rosyjskim obwodzie królewieckim i na Białorusi.
Temat ten zdominował kuluarowe rozmowy podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa 2026 i najprawdopodobniej pozostanie jednym z centralnych wątków debaty o przyszłości europejskiego odstraszania konwencjonalnego w najbliższych miesiącach.
***
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 90 tys. obserwujących nasz fanpage - polub GeekWeek na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!










