12 czerwca w 32. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Łasku odbyła się uroczystość, podczas której pierwsze trzy polskie myśliwce F-35A otrzymały oficjalne imię "Husarz" i zostały przyjęte na wyposażenie Sił Zbrojnych RP. W wydarzeniu uczestniczyli prezydent Karol Nawrocki oraz szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Jeszcze przed ceremonią maszyny przeleciały nad Gdańskiem, Warszawą i Krakowem, symbolicznie witając się z Polską.
Informacja o wprowadzeniu do służby amerykańskich samolotów piątej generacji szybko trafiła na łamy niemieckich mediów. Agencja DPA zwróciła uwagę, że decyzja Warszawy wpisuje się w strategiczny plan kompleksowej modernizacji armii i ma istotne znaczenie nie tylko dla Polski, ale dla całej wschodniej flanki NATO. Te maszyny będą chroniły tej części Europy w razie potencjalnej inwazji Rosji.
"Polska, znajdująca się na wschodnim skrzydle NATO i UE, czuje się szczególnie zagrożona przez Rosję. Dlatego Warszawa zamówiła na dużą skalę myśliwce oraz czołgi i dąży do zbudowania największych sił konwencjonalnych w UE".
Niemieccy dziennikarze odnotowali również, że F-35 to nie tylko nowoczesne samoloty, dzięki technologii stealth, zintegrowanemu systemowi sensorów (w tym radarowi AESA i systemowi wykrywania 360°), a także zdolności do natychmiastowej wymiany danych z innymi platformami NATO, maszyny te zapewniają ogromną przewagę informacyjną i operacyjną. Mogą realizować zadania dominacji powietrznej, precyzyjnych uderzeń, rozpoznania oraz walki elektronicznej, pozostając przy tym trudnymi do wykrycia dla przeciwnika. To właśnie te cechy sprawiają, że ich obecność w Polsce realnie wzmacnia wschodnią flankę Sojuszu.
Polska zakontraktowała w 2020 roku 32 takie maszyny. Dostawy są realizowane etapami i mają się zakończyć w 2029 roku. Część ekspertów nie wyklucza, że w przyszłości Warszawa zdecyduje się na kolejne eskadry, co mogłoby podwoić liczbę "Husarzy" w polskich siłach powietrznych. Nie można tutaj nie wspomnieć, że Stany Zjednoczone kilka dni temu dały Polsce wsparcie w wysokości 15 miliardów złotych na zakup amerykańskiego sprzętu wojskowego na preferencyjnych warunkach. Oznacza to, że będziemy mogli dokupić kolejne sztuki myśliwców F-35.
Dla Berlina i innych stolic europejskich jest to czytelny sygnał, że Polska konsekwentnie buduje jedną z najpotężniejszych konwencjonalnych armii na kontynencie, traktując to jako element odstraszania w obliczu niestabilnej sytuacji na wschodzie Europy. Co ciekawe, Berlin też zamówił swoje F-35, ale na pierwsze z zamówionych maszyn będzie musiał jeszcze długo czekać, ponieważ podobny krok uczyniło w ostatnim czasie wiele krajów na świecie i utworzyła się spora kolejka.
***
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 91 tys. obserwujących nasz fanpage - polub GeekWeek na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!











