Berlin prowadzi zaawansowane rozmowy ze Stanami Zjednoczonymi w sprawie uruchomienia produkcji strategicznego amerykańskiego uzbrojenia na terenie Niemiec. Chodzi o pociski manewrujące Tomahawk oraz nowoczesne pociski przechwytujące PAC-3 MSE dla systemów Patriot. Celem jest podpisanie porozumienia jeszcze przed szczytem NATO w Ankarze i realne wzmocnienie europejskich zdolności odstraszania.
Impulsem do tych rozmów stała się decyzja administracji prezydenta Donalda Trumpa o wstrzymaniu rozmieszczenia pocisków Tomahawk w Niemczech. Waszyngton zrezygnował z planowanego wcześniej wysłania systemu lądowego Typhon, powołując się na ograniczone zapasy pocisków oraz obawy przed eskalacją ze strony Rosji. Niemcy od ponad roku zabiegają o zakup tych pocisków, jednak bez efektu. W tej sytuacji Berlin postawił na inną, bardziej strategiczną drogę, a mianowicie produkcję uzbrojenia bezpośrednio na własnym terytorium.
Niemcy proszą USA o najważniejszą broń na świecie
Tomahawk to precyzyjny, poddźwiękowy pocisk manewrujący dalekiego zasięgu. W wersji Block IV osiąga dystans przekraczający 1600 kilometrów, leci na bardzo niskim pułapie i jest zdolny do uderzeń w silnie bronione cele lądowe. Wersja lądowa, którą Niemcy chcieliby produkować, miałaby stanowić odpowiedź na lukę w zdolnościach uderzeniowych, jaka powstała po rezygnacji USA z rozmieszczenia systemu Typhon.
Drugim kluczowym elementem rozmów są pociski PAC-3 MSE. Jest to element broni przechwytującej systemu Patriot. Dzięki dwupulsowemu silnikowi rakietowemu i technologii kinetycznej, osiągają prędkość powyżej Mach 5, a ich skuteczny zasięg w wersji MSE wzrósł do około 120 kilometrów. Są one przeznaczone przede wszystkim do zwalczania pocisków balistycznych, manewrujących oraz, w coraz większym stopniu, zagrożeń hipersonicznych w fazie terminalnej.
Pociski Patriot i Tomahawk mogą obronić nas przed Rosją
Jak ujawnił niemiecki MON, rozmowy dotyczą przede wszystkim współpracy między europejskim koncernem MBDA a amerykańskim Raytheon przy produkcji Tomahawków, a także rozszerzenia istniejącej już kooperacji przy pociskach do systemu Patriot. Niemcy mają w tym zakresie solidne doświadczenie, a mianowiecie Rheinmetall produkuje elementy kadłuba dla myśliwców F-35, a joint venture MBDA-Raytheon wytwarza już inne warianty pocisków Patriot.
Teraz chodzi o pójście o krok dalej i uruchomienie pełnej lub częściowej produkcji nowych systemów na niemieckim gruncie. Amerykańska strona odnosi się do tych propozycji z wyraźnym zainteresowaniem. Waszyngton dostrzega w nich szansę na odciążenie własnych linii produkcyjnych, które od lat są mocno obciążone dostawami dla Ukrainy, Izraela i innych partnerów.
Eksperci militarni tłumaczą, że dla Europy natomiast jest to szansa na przyspieszenie przezbrojenia i zmniejszenie zależności od dostaw zza Atlantyku. Nie oznacza to jednak pełnej zgody po obu stronach. Część niemieckich polityków, w tym poseł Bundestagu Bastian Ernst, wyraża sceptycyzm i zwraca uwagę na potencjalne trudności związane z transferem technologii oraz ochroną praw własności intelektualnej.
***
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 91 tys. obserwujących nasz fanpage - polub GeekWeek na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!












