Projekt zakłada budowę dwóch uzupełniających się segmentów. Około 200 satelitów stworzy wojskową sieć łączności SATCOMBw Stufe 4, określaną przez niemieckie media jako odpowiednik Starlinka dla Bundeswehry. Pozostałe nawet tysiąc satelitów ma wejść w skład systemu rozpoznawczego SPOCK 2, którego zadaniem będzie stałe monitorowanie sytuacji na polu walki.
Wojna w Ukrainie zmieniła myślenie o łączności
Za decyzją Berlina stoją doświadczenia płynące z wojny w Ukrainie. Od początku rosyjskiej inwazji kluczową rolę w utrzymaniu łączności ukraińskich sił zbrojnych odgrywa sieć Starlink. Dzięki niej możliwa jest koordynacja działań wojsk, wymiana danych wywiadowczych czy sterowanie dronami nawet po zniszczeniu infrastruktury naziemnej.
Niemiecki resort obrony uznał jednak, że uzależnienie strategicznej komunikacji od komercyjnego operatora stanowi zbyt duże ryzyko. Własna konstelacja ma zapewnić pełną kontrolę nad wojskową łącznością oraz możliwość działania niezależnie od decyzji prywatnych firm.
Setki satelitów zamiast kilku dużych
Nowy system będzie znacząco różnił się od obecnie wykorzystywanej infrastruktury Bundeswehry. Dziś niemiecka armia korzysta z zaledwie dwóch dużych satelitów geostacjonarnych "zaparkowanych" ok. 36 tysięcy kilometrów nad Ziemią.
Nowa generacja ma opierać się na setkach niewielkich satelitów umieszczonych na niskiej orbicie okołoziemskiej. Takie rozwiązanie zapewnia znacznie mniejsze opóźnienia transmisji, większą odporność na uszkodzenia oraz możliwość globalnego pokrycia sygnałem. Minusem jest krótszy okres eksploatacji, co oznacza konieczność regularnego wynoszenia kolejnych satelitów.
Tysiąc satelitów do obserwacji pola walki
Jeszcze większe znaczenie może mieć system SPOCK 2. Tworzona konstelacja rozpoznawcza ma wykorzystywać radary oraz zaawansowane systemy obrazowania, które pozwolą niemal nieprzerwanie śledzić ruchy wojsk, kolumn pancernych i innych celów militarnych praktycznie w czasie rzeczywistym. Program rozwija wcześniejszy projekt SPOCK 1, realizowany wspólnie z fińską firmą ICEYE, specjalizującą się w satelitach radarowych.
O realizację systemu łączności ubiega się konsorcjum utworzone przez Airbus Defence and Space, OHB oraz Rheinmetall. Dla ostatniej z tych firm, kojarzonej dotąd głównie z produkcją czołgów, amunicji i systemów artyleryjskich, udział w projekcie oznacza wejście w nowy segment działalności związany z technologiami kosmicznymi.
Według przedstawicieli Rheinmetall nowoczesnych konfliktów nie da się już prowadzić bez bezpiecznej komunikacji satelitarnej, z tego powodu rozwój infrastruktury orbitalnej staje się równie istotny jak inwestycje w lotnictwo, obronę przeciwlotniczą czy wojska lądowe. Dlatego też szacuje się, że Niemcy planują przeznaczyć na rozwój wojskowych zdolności kosmicznych co najmniej 40 miliardów euro - samo utrzymanie pełnej konstelacji może kosztować ponad miliard euro rocznie, ponieważ satelity na niskiej orbicie wymagają systematycznej wymiany.











