Donald Trump rozważa sprzedaż F-35 Turcji
Podczas wtorkowego spotkania z przywódcą Turcji Recepem Tayyip Erdoğanem, prezydent Donald Trump zasugerował, że skłania się ku ponownemu dopuszczeniu tego kraju do programu F-35 i sprzedaży tych myśliwców do tureckich sił powietrznych. Może to być wielki krok w zmianie układu sił w regionie.
- Wiele osób, w tym ci, którzy tu siedzą, myśli "dlaczego mielibyśmy tego nie zrobić"… Turcja pod wieloma względami okazała się znacznie bardziej lojalna niż inne kraje, które uważamy za lojalne. Jest to więc kwestia, którą z pewnością byśmy rozważyli - powiedział Trump podczas spotkania z Erdoğanem, po pytaniu mediów o kwestię sprzedaży F-35.
Sprawa F-35 i Turcji jest ściśle powiązana z zakupem przez ten kraj rosyjskich systemów obrony powietrznej S-400. 25 lipca 2017 roku prezydent Recep Tayyip Erdoğan poinformował, że podpisał z Federacją Rosyjską umowę o przyszłym zakupie tej broni, która mogą zestrzeliwać wysoko lecące samoloty i pociski balistyczne, manewrujące czy hipersoniczne na odległości do ok. 400 kilometrów.
Wybór takiego uzbrojenia to z jednej strony wielki akt polityczny, pokazujący zbliżenie z Moskwą. Z drugiej strony współpraca militarna Turcji z Rosją przy zakupie S-400 otwiera możliwości przechwycenia przez Moskwę tajnych informacji nt. zachodniego uzbrojenia, wykorzystywanego przez Ankarę.

Spór rozpoczęty przez Trumpa. Dlaczego Turcja nie może mieć F-35?
W czasie zakupu S-400 Turcja prowadziła bardzo rozwinięte działania nad pozyskaniem F-35 jako nowego samolotu dla swoich sił powietrznych. Turcy już byli mocno zaangażowani w program F-35 Joint Strike Fighter Programme, skupiający państwa posiadające i planujące pozyskać ten samolot. Dość powiedzieć, że Turcja przystąpiła do niego już w 2007 roku, angażując się finansowo, a nawet wspierając produkcję części. Ankara planowała pozyskać do 100 samolotów F-35.
Niemniej zapowiedź zakupu systemów S-400 wywołało reakcję USA, które zapowiedziało, że ta decyzja uniemożliwi Turcji zakup F-35. Chociażby w 2018 roku, gdy z linii produkcyjnej zeszły pierwsze samoloty mające trafić w ręce Turków, władze USA blokowały ich przekazanie. Kluczową datą był 18 maja 2019 roku, gdy prezydent Erdoğan stwierdził, że podpisano ostateczną umowę na zakup przez Ankarę systemów S-400.
Po tej decyzji siły powietrzne USA zawiesiły wstępne szkolenie tureckich pilotów i techników na F-35. W tym samym czasie na mocy decyzji pierwszej administracji Donalda Trumpa zawieszono uczestnictwo Turcji w F-35 Joint Strike Fighter Programme, zabierając możliwość produkcji części, jak i zakupu samolotu przez Ankarę w jakiejkolwiek formie. Dlatego Turcja nie może dziś pozyskać żadnego z samolotów F-35.

Zbliżające się rozwiązanie?
Warto dodać, że możliwość powrotu Turcji do programu F-35 jest tematem rozmów pomiędzy Ankarą a Waszyngtonem od kilku lat. Już w 2024 roku pojawiały się przecieki, że administracja Joe Bidena prowadzi pierwsze rozmowy na temat rozwiązania sporu. Amerykanie mieli proponować Turkom oddanie im systemów S-400 w zamian za dopuszczenie do programu F-35. Ankara miała jednak proponować wycofanie systemów S-400 z aktywnej służby w swojej armii i trzymanie tych systemów w magazynach.
Negocjacje w sprawie powrotu Turcji do programu F-35 kontynuuje kolejna administracja Donalda Trumpa. Wiceprezydent J.D. Vance oświadczył w zeszłym tygodniu, że Pentagon prowadzi analizę, w jaki sposób Stany Zjednoczone mogłyby sprzedać Turcji samoloty F-35, mimo że kraj ten posiada rosyjski system S-400.
Sam pomysł dopuszczenia Turcji do ponownego pozyskania F-35 spotyka się z dużym oporem zarówno w Stanach, jak i w społeczności międzynarodowej. 18 parlamentarzystów pod przewodnictwem posłanki Diny Titus wysłało 7 lipca, tuż po wypowiedzi Donalda Trumpa o sprzedaży F-35, pismo do przewodniczącego większości w Izbie Reprezentantów, posła Steve'a Scalise'a, oraz przewodniczącego mniejszości w Izbie Reprezentantów, posła Hakeema Jeffriesa, w którym wezwano ich do zablokowania ewentualnej sprzedaży samolotów F-35 Turcji tak długo, jak tureckie siły zbrojne będą dysponowały rosyjskimi systemami obrony powietrznej S-400. Sprzeciw wobec sprzedaży F-35 dla Turcji regularnie wyraża też Izrael, który boi się, że transakcja może zaburzyć układ sił w regionie Bliskiego Wschodu.
Po co Turcji F-35, czyli sprawa myśliwca TAI Kaan
Istnieje też możliwość, że Turcja nie będzie już dobrym partnerem w rozwoju samolotu F-35. Turcy już rozwijają "zastępcę F-35", czyli samolot TAI Kaan. Przez ostatnie lata ten projekt zrobił ogromny postęp i obecnie Turcy posiadają latający prototyp, który po raz pierwszy wzbił się w powietrze 21 lutego 2024 roku. W maju 2026 Turcja złożyła oficjalne zamówienie na 20 pierwszych sztuk tych samolotów.

Rozwój TAI Kaan napotyka jednak duże wyzwania. Samolot ten dalej bazuje w dużej mierze na amerykańskich komponentach np. silnikach turboodrzutowych General Electric F110-GE-129. Turcy opracowują swoją wersję napędu z wykorzystaniem krajowych silników TEI-TF35000, jednak nie ma pewności, czy spełni zakładane wymagania parametrów. Nie mówiąc o innych charakterystykach, które mogłyby sprawić, aby TAI Kaan był chociaż w niewielkiej części podobny pod względem zdolności do F-35 np. fuzja sensorów czy multisensoryczność. To właśnie trudności w rozwoju własnego samolotu mogą skłaniać Turków do tego, aby wrócić do programu F-35. W ten sposób Ankara szybciej pozyskać myśliwce zdolne do zbudowania nowych możliwości operacyjnych, dając dodatkowy czas na dopieszczenie własnego projektu TAI Kaan do poziomu samolotu 5. generacji.
Istnieje też możliwość, że Turcja już inwestując w swój własny myśliwiec, chciałaby pozyskać technologie z F-35, które przeniesie na swoje rozwiązania. Docelowo bowiem dla Turków TAI Kaan ma być nie tylko nowym samolotem własnych sił powietrznych, ale także maszyną oferowaną na eksport do innych krajów, rywalizującą chociażby z F-35 czy rosyjskim Su-57. Zainteresowanie tym projektem miały już wyrazić m.in. Indonezja, Egipt czy Ukraina.










