W skrócie
- Rosja zmieniła taktykę w Kijowie, atakując wybrane punkty infrastruktury w celu wywołania efektu domina, zamiast całkowitego zniszczenia obiektów.
- Ataki na systemy energetyczne, wodne i transportowe powodują utrudnienia w funkcjonowaniu miasta, wpływając negatywnie na działanie szpitali oraz innych usług.
- ONZ wskazuje na potencjalne naruszenia prawa humanitarnego w związku z atakami na infrastrukturę cywilną, mimo rosyjskich zapewnień o celowaniu w obiekty wojskowe.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Do poważnego zakłócenia funkcjonowania miasta wcale nie trzeba całkowicie niszczyć jego infrastruktury. Czasem wystarczy uszkodzić kilka ważnych elementów i wyłączyć je z użytkowania. Właśnie z takim scenariuszem mamy do czynienia w ukraińskiej stolicy. W sobotę rano Rosjanie zaatakowali kolejny kijowski most.Wcześniej uderzenia doprowadziły do poważnych ograniczeń w ruchu na kilku przeprawach przez Dniepr.
Nowa taktyka Rosji. Ataki mają konkretny cel
W sobotę rano rosyjski atak uszkodził nawierzchnię oraz sieć trakcyjną trolejbusów na Moście Północnym. W efekcie przeprawa została zamknięta dla ruchu z lewego na prawy brzeg. Dzień wcześniej rosyjskie drony dwukrotnie zaatakowały Most Południowy. Po tych uderzeniach zamknięto go w obu kierunkach, a ograniczenia objęły również dwie inne przeprawy przez Dniepr.
Jak informowała Associated Press, częściowe lub całkowite wyłączenie trzech kijowskich mostów spowodowało poważne problemy komunikacyjne. To szczególnie istotne w mieście, którego obie części rozdziela szeroka rzeka. Gdy jedna przeprawa przestaje działać, kierowcy i transport publiczny muszą korzystać z pozostałych. Kiedy wyłączonych zostaje kilka, problem przestaje dotyczyć tylko uszkodzonych mostów. Pozostałe trasy zaczynają się korkować i przeciążać.
Rosja atakuje północny most w Kijowie, stosując nową taktykę mającą na celu zakłócenie życia w stolicy Ukrainy.
Awaria jednego elementu infrastruktury może utrudnić działanie kolejnych, nawet jeśli nie zostały bezpośrednio zaatakowane.
Rosja nie musi niszczyć całej infrastruktury
Kijów potrzebuje sprawnie działającej sieci energetycznej, wodociągów, kanalizacji, ogrzewania, łączności oraz systemu ratowniczego. Ale zwróćmy uwagę na to, że wszystkie te usługi są od siebie w pewnym stopniu zależne.
Weźmy na przykład energię elektryczną. Jej brak oznacza nie tylko ciemne mieszkania wieczorem. Mogą pojawić się problemy także z działaniem pomp wodociągowych, ogrzewaniem, transportem czy funkcjonowaniem części placówek medycznych. Podobnie awaria systemu dostarczającego wodę może mieć konsekwencje znacznie wykraczające poza samą sieć wodociągową.
W przypadku infrastruktury krytycznej nie zawsze chodzi o jej całkowite zniszczenie. Czasami wystarczy uszkodzenie elementu, który przez pewien czas nie może normalnie pracować. Miasto musi wtedy korzystać z rozwiązań awaryjnych albo przerzucać część ruchu i usług na pozostałą infrastrukturę.
To właśnie może tworzyć efekt domina. Jeden problem powoduje kolejny, później następny. Jeśli dodatkowo dochodzi do kilku ataków w krótkim czasie, możliwości radzenia sobie z awariami stają się coraz mniejsze.
W przypadku Kijowa szczególnie ważny jest transport. Mosty, drogi, kolej i metro nie służą przecież wyłącznie mieszkańcom jadącym rano do pracy. W warunkach wojennych muszą również umożliwiać przejazd służb ratunkowych, dostawy podstawowych produktów czy ewakuację ludzi. Każde poważniejsze ograniczenie może więc utrudnić funkcjonowanie całej aglomeracji.

Energia, woda i ogrzewanie. Bez tego miasto nie działa
Jeszcze poważniejsze mogą być problemy z energią. Kijów potrzebuje nie tylko elektrowni, ale całej sieci przesyłowej i dystrybucyjnej. Doprowadza prąd do mieszkań, szpitali, przedsiębiorstw, stacji metra czy systemów odpowiedzialnych za dostarczanie wody i ciepła.
ONZ w najnowszym raporcie dotyczącym sytuacji w Ukrainie, otwiera się w nowym oknie udokumentowała co najmniej 423 rosyjskie ataki na obiekty związane z wytwarzaniem, przesyłaniem i dystrybucją energii między październikiem 2025 a marcem 2026 r. Odnotowano również co najmniej 74 ataki na elektrociepłownie i inną infrastrukturę odpowiedzialną za ogrzewanie. Skutki były bardzo dotkliwe - przerwy w dostawach prądu, problemy z ogrzewaniem i ciepłą wodą, zakłócenia dostaw wody oraz problemy z działaniem szpitali i szkół.
To dobitnie pokazuje, jak łatwo jeden problem może spowodować kolejny. Tworzy się efekt domina. Jeżeli zabraknie energii, mogą przestać działać pompy dostarczające wodę do wysokich budynków. Problemy z ogrzewaniem stają się szczególnie poważne zimą. Awaria zasilania może utrudnić pracę szpitala, jednocześnie problemy z transportem mogą sprawić, że dotarcie do niego będzie znacznie trudniejsze.
Dlatego znaczenie mają również wodociągi, kanalizacja, system ogrzewania oraz infrastruktura odpowiedzialna za łączność i internet. To rzeczy, których na co dzień właściwie nie zauważamy. Wystarczy jednak większa awaria, żeby mieszkańcy bardzo szybko przekonali się, jak bardzo są od nich zależni...
Dobrym przykładem była sytuacja z końca września. Rosyjskie ataki doprowadziły według ukraińskiego ministerstwa cyfryzacji do zakłócenia dostępu do internetu dla około 100 tys. gospodarstw domowych w Kijowie i okolicach. Rosyjskie Ministerstwo Obrony twierdziło, że uderzenia były wymierzone w centra danych, otwiera się w nowym oknie wykorzystywane przez ukraińskie wojsko. Strona ukraińska odpowiadała, że chodzi o cywilną infrastrukturę potrzebną między innymi do przekazywania ostrzeżeń o zagrożeniu.
To właśnie takich sytuacji może być coraz więcej.
Wojna ma swoje zasady. Rosja ma swoje i tłumaczy ataki celami wojskowymi
Rosyjskie władze mogą przedstawiać infrastrukturę cywilną jako element wykorzystywany przez ukraińskie wojsko. Tak było również w przypadku ostatnich ataków na kijowskie mosty. Rosyjskie Ministerstwo Obrony twierdziło, że jeden z mostów był wykorzystywany do transportu wojsk i ładunków wojskowych.
Czy można bez ograniczeń zaatakować wszystko, co w jakikolwiek sposób może być wykorzystywane przez wojsko? Międzynarodowe prawo humanitarne, otwiera się w nowym oknie wymaga rozróżniania celów wojskowych od obiektów cywilnych i nakłada obowiązek ochrony ludności. ONZ stwierdziła w swoim raporcie, że udokumentowane rosyjskie ataki na infrastrukturę energetyczną wskazują na możliwe naruszenia podstawowych zasad prowadzenia działań wojennych., otwiera się w nowym oknie
Historia ostatnich miesięcy pokazuje zresztą, jak cienka może być granica między deklarowanym celem wojskowym a miejscem, w którym znajdują się przede wszystkim cywile. W czerwcu rosyjski atak doprowadził do poważnego pożaru dachu Soboru Zaśnięcia Najświętszej Marii Panny na terenie Ławry Peczerskiej. Rosja zaprzeczyła, że zaatakowała klasztor, twierdząc, że uszkodzenia powstały w wyniku działania ukraińskiej obrony powietrznej. Ukraina wskazywała natomiast na rosyjski dron, a na miejscu znaleziono jego fragmenty.
W przypadku Kijowa celem jest więc coś więcej niż same mosty czy sieci energetyczne. Każde takie uderzenie może utrudnić mieszkańcom dotarcie do pracy, szpitala albo schronienia, odciąć część budynków od prądu lub wody, zakłócić łączność czy sparaliżować transport.
I właśnie dlatego nawet częściowe uszkodzenie infrastruktury może być dla miasta bardzo dotkliwe. Nie trzeba burzyć całych obiektów. Czasem wystarczy kilka względnie celnych trafień, aby pozostała infrastruktura została przeciążona i zaczęła działać znacznie gorzej. A idzie zima, więc można się spodziewać większej liczby ataków na ukraińską infrastrukturę, nie tylko w Kijowie.












