Nowe myśliwce już przyleciały. Oto jak F-35 zmieni bezpieczeństwo Polski
Przylot pierwszych myśliwców F-35 do Polski ukazywany jest przez media, publicystów i ekspertów militariów jako rozpoczęcie prawdziwej rewolucji w naszej armii. Zupełnie jak 20 lat temu przylot pierwszych myśliwców F-16, które miały pieczętować przejście polskiej armii do struktur NATO. Można więc zapytać, co rewolucyjnego jest w F-35 i jak ma zmienić bezpieczeństwo Polski po 2026 roku?

F-35 w Polsce. Najnowszy myśliwiec polskiej armii F-16, F-15 czy Su-35
Polska za 32 myśliwce F-35 w wersji A, czyli standardowej - startującej z konwencjonalnych lotnisk - zapłaciła 4,6 mld dolarów, wraz z pakietem szkoleniowym i logistycznym. 143 miliony 750 tysięcy dolarów tylko za jeden myśliwiec F-35 dla Polski. To cena tylko za myśliwiec, a doliczyć do tego trzeba miliardy na uzbrojenie i utrzymanie przez dekady.
Biorąc pod uwagę tylko dane techniczne, F-35 nie jest w sumie taki wyjątkowy. Nie jest to myśliwiec najszybszy - prędkość maksymalną ma mniejszą niż chociażby F-16 (1,6 Ma do 2 Ma). Nie przeniesie najwięcej bomb czy rakiet - w udźwigu góruje nad nim na przykład F-15EX (8200 kg do 13400 kg). Nie poleci też na największą wysokość, z której łatwiej polować na inne samoloty - przewyższa go chociażby rosyjski Su-35 (pułap 15 km do 17,7 km).
Patrząc tylko na to można zadać sobie pytanie, po co w ogóle kupiliśmy te F-35 i dlaczego traktujemy je jako rewolucję?
Wartość bojowa to wyspecjalizowane zdolności, często niemierzalne i na pierwszy rzut oka niewidoczne, ale mogące w kluczowym momencie zadecydować o przeżyciu, wyniku potyczki czy całego konfliktu. I F-35 może zapewnić armii zdolności, których nie da żaden F-16, F-15EX czy Su-35 - zdolność zabezpieczenia bezpieczeństwa poprzez informacje i ukrycie.
Podlecieć do gardła wroga
Czytając, oglądając czy słuchając dziś newsów na temat F-35 mogą przebijać się określenia stealth, multisensoryczność czy fuzja sensorów. To właśnie pojęcia, którymi określa się cechy, które czynią ten samolot jedynym w swoim rodzaju. Opisywaliśmy je na łamach Interii GeekWeek, jednak tu skupimy się, co oznaczają tak naprawdę dla obronności naszego kraju.
Wspomniany stealth, czyli w skrócie zmniejszenie wykrywalności przez radary, pozwala F-35 na operowanie znacznie bliżej strefy zagrożenia, nawet nad terytorium przeciwnika. Ten samolot może kolokwialnie mówiąc, podlecieć pod gardło i zadać cios, mając większe szanse na przeżycie. Rozszerza zdolność do ataku na stanowiska obrony powietrznej, centra dowodzenia czy logistyki.
W szerszej perspektywie polskiej strategii w czasie wojny stealth F-35 może pomóc w uzyskaniu przewagi powietrznej. Myśliwiec ten może niszczyć systemy obrony przeciwlotniczej, ułatwiając zadanie dla np. F-16 do wykonywania misji bezpośredniego wsparcia naziemnego czy polowania na wrogie samoloty. Precyzyjnymi uderzeniami ułatwia operowanie nad głową przeciwnika, a tym samym daje przewagę Polsce w wojnie.
Zobaczyć i połączyć
F-35 to myśliwiec, który jak żaden inny nie działa tak dobrze w walce informacyjnej. Jego awionika, wykorzystująca m.in. radar AESA trzeciej generacji AN/APG-81, potrafi zaobserwować znacznie więcej szczegółów na polu walki. W połączeniu z siecią sensorów i czujników sprawia to, że F-35 zobaczy wroga, zanim ten zorientuje się o zagrożeniu. W połączeniu ze stealth pozwala mu na obserwacje długo poza wykryciem. Jednak F-35 nie zachowuje zdobytych informacji tylko dla siebie. Kolejna unikalna cecha tego samolotu, czyli multisensoryczność, spina go z sojuszniczymi systemami w taki sposób, że może otrzymywać i przekazywać dane w czasie rzeczywistym.
W momencie wojny polskie F-35 będą mogły działać wręcz jako podniebne centra nadzoru powietrznego. W idealnym scenariuszu zapewnią niezwykle dokładny przegląd pola walki, zbierając jednakowo informacje ze swoich czujników radarowych, termicznych czy optycznych, jak i czujników sojuszniczych na niebie, morzu i lądzie. Spinając całą sieć przesyłanej informacji F-35 w czasie walki może zapewnić jeszcze lepszą koordynację i działanie innych systemów bojowych, koordynując np. ataki artylerii czy obronę powietrzną poza swoim obszarem działania.
Odstraszanie przed wojną i rewolucja już w czasie pokoju
Pisaliśmy, co polskie F-35 mogą zrobić w czasie wojny. Jednak zdecydowanie najważniejsze jest to, że F-35 mają do tej wojny nie dopuścić. Te myśliwce nie tylko w naszym kraju, ale także w Rumunii, Niemczech, Finlandii czy Czechach, mają być siłą na kontynencie, która wspólnie zapewni siłę odstraszania przed potencjalnym atakiem.
Niemniej nawet w czasie pokoju F-35 już zapewnia naszej armii ogromną rewolucję. Gdy około 20 lat temu polskie siły powietrzne przyjmowały pierwsze F-16, stanęły wtedy przed licznymi wyzwaniami. Dotyczyły nie tylko kwestii bojowych, ale całych procedur i działań prawnych, szczególnie po przejściu z systemów działania armii jeszcze z poprzedniego tysiąclecia.
Zaawansowanie F-35 wymaga takich zmian na podobnej skali, w miejscach, o których możemy nawet nie myśleć. Chociażby wprowadzenie F-35 wymagało zerwania z wieloletnią tradycją biało-czerwonej szachownicy na polskich samolotach. Przylot pierwszych myśliwców do Polski to początek wieloletniej drogi, aby stały się pełnoprawnym orężem naszej armii, który zapewnia wszystkie zdolności, o których pisaliśmy. Będzie to w kolejnych latach droga trudna i najprawdopodobniej usłana kolejnymi wyzwaniami i problemami. Jednak dla bezpieczeństwa Polski jest to droga, którą należy przejść.










