Ogromna flota myśliwców zmierza na Karaiby. "Najjaśniejszy sygnał do ataku"
W rejon Karaibów leci nowa flota amerykańskich myśliwców F-35 oraz samolotów walki elektronicznej EA-18 Growler. Ta kombinacja zapowiada działania bojowe w regionie, prawdopodobnie wobec Wenezueli. Według analityków i komentatorów ds. militariów Howarda Altmana i Tylera Rogoway'a jest to istotna zapowiedź rozszerzenia kolejnych operacji wojskowych w zaognionym regionie.

Kolejne myśliwce USA przerzucane na Karaiby
Nieokreślona liczba F-35A ze 158. Eskadry z bazy lotniczej w Vermont ma zostać skierowana w rejon operacyjny Karaibów, aby wziąć udział w operacji Południowa Włócznia - donosi portal The War Zone, na bazie informacji jednego z oficjeli amerykańskiej administracji. Ruch ten ma wspomóc walkę z kartelami narkotykowymi, stanowiąc przy tym pokaz siły wobec Wenezueli.
Maszyny najprawdopodobniej przylecą do dawnej bazy marynarki wojennej USA Roosevelt Roads w Portoryko. To miejsce stało się centrum operacji Amerykanów w regionie Karaibów, gdzie rozmieszczono zaawansowany sprzęt wojskowy. Jak pisał dziennikarz Interii GeekWeek Filip Mielczarek, już we wrześniu USA rozmieściło tam pierwsze F-35B z korpusu Piechoty Morskiej. Warto zauważyć, że F-35A z Vermont mogą przenosić bomby o większej masie oraz dolecieć na dystans dalszy o około 500 kilometrów.
Dodatkowo w ostatnim tygodniu na Portoryko pojawiły się samoloty EA-18G Growler - maszyny służące stricte do walki elektronicznej, mogące wykryć wrogie źródła emisji i zakłócać działanie radarów i sieci komunikacyjnych. Co najbardziej zaskakujące, część samolotów zaobserwowano z zasobnikami zagłuszaczy AN/ALQ-249 - najnowszą bronią elektromagnetyczną USA.
USA zgromadziły największe siły na Karaibach od 36 lat. Eksperci oceniają jasno
Nowe spojrzenie na rosnącą flotę amerykańskich myśliwców w rejonie Karaibów rzucili autorzy i analitycy militarni portalu The War Zone - Howard Altman i Tyler Rogoway. Zauważyli, że nie tylko sama liczba maszyn, ale ich konfiguracja sugeruje, że mamy do czynienia z najjaśniejszym od ostatnich miesięcy sygnałem, że Stany Zjednoczone przygotowują się do przeprowadzania nalotów. Eksperci zauważają, że pomimo zgromadzenia i tak dużych sił na Karaibach, kolejne są kierowane do wsparcia Południowej Włóczni. Mowa o samolotach poszukiwawczo-ratowniczych oraz tankowcach.
- Biorąc to wszystko pod uwagę, rozmieszczenie samolotów F-35A stanowi ważny sygnał dotyczący tego, jakiego rodzaju operacje mogą mieć miejsce w najbliższej przyszłości - wskazują eksperci.
Obecnie Amerykanie zgromadzili w regionie Karaibów największe siły wojskowe od 1989 roku, gdy Stany Zjednoczone przeprowadziły inwazję na Panamę. Wtedy powodem inwazji miało być obalenie władzy dyktatora Manuela Noriegi, oskarżanego przez Waszyngton m.in. o napędzanie handlu narkotyków w regionie.
Amerykanie uderzą na Wenezuelę? Trump zaognia sytuację
Jeżeli Amerykanie zdecydują się na uderzenia za pomocą samolotów bojowych, to według założeń "Południowej Włóczni" będą to ataki w kartele narkotykowe i mogą mieć miejsce w całym regionie. Niemniej dotychczasowe działania Amerykanów jasno wskazują, że celem ma być przede wszystkim Wenezuela.
Donald Trump nie uznaje rządów wenezuelskiego prezydenta Nicolása Maduro i jawnie oskarża go o wspieranie przemytu narkotyków, mówiąc, że powinien zostać usunięty ze stanowiska. Do tej pory siły USA regularnie dokonywały m.in. lotów bombowców blisko przestrzeni powietrznej Wenezueli oraz ataków na łodzie mające przemycać narkotyki na wodach Karaibów.
W ostatnim czasie Amerykanie zaczęli rozszerzać swoje działania. Doszło do przejęcia wenezuelskiego tankowca objętego sankcjami. Nieoficjalne źródła z administracji USA wskazują, że planowanych jest przejęcie kolejnych tankowców. Donald Trump w czwartkowym briefingu dla mediów w Białym Domu stwierdził, że uderzenia w transport narkotyków niedługo "rozpoczną się na lądzie".









