Po akcji Trumpa, UE otworzyła oczy i zaczęła mocno zbroić Grenlandię
Po deklaracjach Donalda Trumpa o strategicznym znaczeniu Grenlandii oraz wobec intensyfikacji ruchów Rosji i Chin w Arktyce, państwa europejskie, zwłaszcza Francja i Dania, wyraźnie zwiększają swoją obecność militarną i logistyczną na wyspie, demonstrując gotowość do samodzielnej obrony swoich interesów.

Francuskie Siły Powietrzne po raz pierwszy włączyły do operacji logistycznej na Grenlandii ciężki samolot transportowy A400M Atlas. Maszyna dołączyła do duńskich C-130 w dostarczaniu paliwa do ekstremalnie izolowanej bazy wojskowej Nord, położonej zaledwie około 1000 km od bieguna północnego.
Baza Nord, zarządzana przez Danię, od lat zależy wyłącznie od dostaw lotniczych. Ze względu na grubą pokrywę lodową, dostęp morski jest tam praktycznie niemożliwy. Paliwo dostarczane przez Francuzów i Duńczyków służy przede wszystkim do produkcji energii elektrycznej oraz ogrzewania obiektów. Zimą temperatury spadają tam poniżej -30°C. Na terenie bazy działa także cywilna stacja badawcza Villum Research Station uniwersytetu w Aarhus.
Trzeba tutaj mocno podkreślić, że jest pierwsza operacyjna misja francuskiego A400M na Grenlandii po zakończeniu testów i certyfikacji samolotu do lądowań na lodowych pasach startowych, które zostało przeprowadzone wcześniej w tym roku. Loty odbywają się na trasie Kan-gerlussuaq (zachodnie wybrzeże) - Nord (ponad trzy godziny w jedną stronę).
Działania Francji i Danii oznaczają szerszą strategię wzmocnienia europejskiej obecności w Arktyce. Po serii stanowczych deklaracji prezydenta USA Donalda Trumpa, który podkreślał strategiczne znaczenie Grenlandii dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych, w kontekście chińskiego i rosyjskiego zagrożenia, europejskie kraje NATO zaczęły realnie zwiększać swoją aktywność militarną i logistyczną na wyspie.
W ostatnich miesiącach do Grenlandii trafiły niewielkie kontyngenty wojskowe z Francji, Niemiec i innych państw UE/NATO. Europejczycy wyraźnie sygnalizują, że nie zamierzają oddać pola w regionie i traktują Grenlandię (terytorium autonomiczne Królestwa Danii) jako integralną część swojej strefy odpowiedzialności.
Eksperci podkreślają, że tego typu misje logistyczne, jak obecnie dostawy A400M, mają nie tylko praktyczny, ale też symboliczny wymiar. Otóż pokazują gotowość Europy do samodzielnego utrzymywania i zaopatrywania swoich arktycznych instalacji bez uzależnienia od amerykańskiego wsparcia.
Czy to początek szerszego europejskiego zbrojenia Arktyki? W kontekście napięć wokół Grenlandii wszystko na to wskazuje. UE powoli, ale konsekwentnie "idzie po rozum do głowy", wzmacniając logistykę, certyfikując sprzęt do ekstremalnych warunków i budując realną zdolność projekcji siły w regionie o rosnącym strategicznym znaczeniu. Ma to być odpowiedź na organizowane na coraz większą skalę ćwiczenia rosyjskiej i chińskiej armii w Arktyce.
***
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 91 tys. obserwujących nasz fanpage - polub GeekWeek na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!










