Spis treści:
- PGZ, WZL-2 i Anduril łączą siły. Pociski Barracuda mają powstawać w Polsce
- Rozwój zdolności obronnych
- Różne rodzaje Barracudy
- Broń tania, ale nie rewolucyjna i wymagająca dalszych prac
- Jakie korzyści będą z produkcji amerykańskiej broni w Polsce?
PGZ, WZL-2 i Anduril łączą siły. Pociski Barracuda mają powstawać w Polsce
Dziś (06.07) w Bydgoszczy została podpisana ważna umowa pomiędzy Polską Grupą Zbrojeniową i Wojskowymi Zakładami Lotniczymi nr 2 oraz amerykańską firmą Anduril Industries. Porozumienie przewiduje ulokowanie w Polsce linii montażu końcowego, a następnie produkcję i obsługę eksploatacyjną pocisków manewrujących Barracuda-500M, opracowanych przez Anduril.
- Celem jest uruchomienie w Polsce montażu, a następnie produkcji autonomicznych pocisków manewrujących Barracuda-500M. To jedna z pierwszych w Europie wielkoseryjnych linii produkcyjnych nowej klasy niskokosztowych pocisków manewrujących. Docelowo PGZ i Anduril będą produkować kilka tysięcy systemów Barracuda-500M rocznie - komunikuje Polska Grupa Zbrojeniowa.
Ministerstwo Obrony Narodowej podało, że w dalszej kolejności strony będą pracować nad polonizacją i europeizacją systemu opartego o rozwiązania softwear'owe. Minister obrony i wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział, że współpraca z Anduril otwiera drogę do rozwoju polskiej wersji pocisku Barracuda.
Rozwój zdolności obronnych
Podpisana dziś umowa jest efektem porozumienia zawartego jeszcze we wrześniu 2025 roku pomiędzy Anduril Industries a Polską Grupą Zbrojeniową na opracowanie i produkcję autonomicznych systemów powietrznych dla Sił Zbrojnych RP oraz stworzenie polskiej wersji pojazdów manewrujących Barracuda.
Anduril to powstała w 2017 roku amerykańska firma zbrojeniowa stawiająca na jak najszersze wykorzystanie nowoczesnych technologii (np. sztucznej inteligencji) w rozwoju sektora obronnego. Reklamuje się jako firma, która przełamuje stereotypy tradycyjnej branży zbrojeniowej, stawiając na szybką i masową produkcję. Założyciel Anduril - Palmer Luckey - chwali się m.in. że ich produkty są modułowe i adaptowalne do każdej linii produkcyjnej.
Różne rodzaje Barracudy
Barracuda nazywana jest pociskiem manewrującym, ale dokładniej to seria autonomicznych nosicieli ładunków o napędzie turboodrzutowym. Mogą być wystrzeliwane z platform powietrznych, naziemnych oraz morskich. Według Anduril wszystkie platformy Barracuda osiągają prędkość do 926 km/h, wytrzymują przeciążenia do 5G i lecą maksymalnie przez 120 minut. Występują w wersji z ładunkiem kinetycznym i niekinetycznym oraz w wersji o oznaczeniu "M" - Munition od ładunku bojowego. Zalicza się do nich:
Barracuda-100 - najmniejszy wariant o ładowności około 18 kilogramów. Może być dostosowany do śmigłowców szturmowych jak AH-64 Apache i bezzałogowców bojowych MQ-9 Reaper, a także do wystrzeliwania z szyny uzbrojenia CLT (Common Launch Tube). Maksymalny zasięg wynosi 111 lub 157 kilometrów w zależności od tego, czy wystrzeliwany jest z platformy morskiej/naziemnej czy powietrznej.
Barracuda-250 - wariant o ładowności około 16 kilogramów. Przystosowany jest do umieszczenia w ukrytych komorach uzbrojenia myśliwców stealth jak F-35. Może też być dostosowany do wystrzeliwania z wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych M270 MLRS i M142 HIMARS czy okrętów. Jego maksymalny zasięg wynosi 278 lub 370 kilometrów w zależności od wystrzeliwanej platformy.
Barracuda-500 - wyszczególniony w dzisiejszej umowie, największy wariant o ładowności 45 kilogramów. Przystosowany jest do podwieszenia w wielozadaniowych samolotach bojowych, bombowcach oraz samolotach transportowych pod kątem przenoszenia w ładowni spaletyzowanych pocisków, wystrzeliwanych po zrzucie w powietrzu. Jego maksymalny zasięg wynosi 926 kilometrów.

Broń tania, ale nie rewolucyjna i wymagająca dalszych prac
Główną zaletą platform serii Barracuda ma być cena. W przypadku Barracudy-500M jednostkowy koszt ma wynosić do kilkuset tysięcy dolarów za jeden pocisk. Najczęściej mówi się o koszcie w przedziale 200-250 tys. dolarów. Dla porównania jeden AGM-158 Joint Air-to-Surface Standoff Missile-Extendend Range (JASSM-ER), pocisk manewrujący o zasięgu 900-1000 kilometrów, ma kosztować około 1,5 mln dolarów.
Warto jednak zwrócić uwagę, że Barracuda jest efektorem innej klasy. Chociażby wspomniany ładunek nawet w najcięższej wersji (45 kilogramów) wypada niezwykle blado przy konkurujących pociskach manewrujących (wspomniany JASSM-ER przenosi ładunek 450 kilogramów). Ponadto jest to konstrukcja młoda, mogąca mieć tzw. problemy wieku niemowlęcego, a rozwiązania które zapewniają szybką i masową produkcję, mogą przekładać się na zdolności bojowe. Sam Anduril podkreśla, że do produkcji Barracudy wykorzystywane są komercyjne i ogólnodostępne komponenty oraz narzędzia. Jak ułatwia to stworzenie platformy, może przełożyć się na jakość ostatecznego produktu, która powinna być klasy wojskowej.
Barracuda jednak nie ma zastąpić standardowych "cięższych" i droższych pocisków manewrujących. Ma być rozwiązaniem masowym, które można tanio i szybko pozyskać w dużej liczbie. Liczyć należy, że na przestrzeni lat Barracuda dalej będzie rozwijana, stając się taktycznym środkiem ataku, który mógłby być wykorzystywany do punktowego uderzenia, torując tym drogę droższym i groźniejszym pociskom. I w tym może właśnie pomóc dzisiejsza umowa.
Jakie korzyści będą z produkcji amerykańskiej broni w Polsce?
Według porozumienia PGZ z Anduril z września 2025 roku, założeniem była nie tylko wspólna produkcja, ale także opracowywanie autonomicznych rozwiązań. Potwierdzają to deklaracje Ministerstwa Obrony Narodowej o rozwoju polskiej wersji systemów od Anduril. Tym samym jest szansa, że w przyszłości powstałaby "polska" wersja Barracudy. Anduril podkreśla, że modułowość platformy pozwala na szybkie testowanie i wdrażanie do niej nowych rozwiązań. Jeśli polska armia zdecydowałaby się na zakup Barracudy, mogłaby zechcieć wprowadzić modyfikacje, aby zintegrować je np. z wyrzutniami systemu Homar-K, bezzałogowcami Bayraktar TB-2 czy samolotami FA-50. Sam Anduril jako młoda firma poszukuje współpracowników na całym świecie, mogących pomóc w rozszerzeniu oferty i rynków, oferując otwartość na wymianę technologii.
Przykładem może być kooperacja Anduril z Tajwanem. W sierpniu 2025 roku na Targach Technologii Lotniczych i Obronnych w Tajpej tajwański Narodowy Instytut Nauki i Technologii imienia Chung-Shan pokazał swój pocisk manewrujący, mający być opracowany we współpracy z Anduril, bazując na konstrukcji Barracudy-500.
- Cały łańcuch dostaw tej rakiety będzie zlokalizowany na Tajwanie. Taki jest ogólny kierunek całej przyszłej współpracy - mówił na targach Li Shih-chiang, dyrektor Instytutu imienia Chung-Shan.
Możliwe, że tak będzie też w Polsce, gdzie spółki PGZ stałyby się lokalnym hubem produkcji dla rozwiązań serii Barracuda, tworząc jej modyfikacje. Te zaś mogłyby być dalej sprzedawane np. w Europie, na czym korzystałby także Anduril. Czas pokaże, co wyjdzie z tej współpracy.
Na szczeblu strategicznym należałoby jednak też pomyśleć o rozwijaniu własnych rozwiązań "taniego latającego efektora" np. w ramach takich rozwiązań jak PLargonia z Instytutu Technicznego Wojsk Lotniczych czy Warmate-50 od grupy WB. W czasie, gdy Anduril będzie rozwijał systemy Barracuda (być może w kooperacji z polskimi spółkami), polski przemysł już może rozwinąć podobne rozwiązania o napędzie rakietowym do stopnia pełnoprawnego produktu. Jeden z takich tworzą firmy TKH Technology i TOP GUN w postaci projektu MTJD - Modular Turbo Jet. Pozyskanie takich rozwiązań zarówno w ramach dywersyfikacji, ale i rozwoju zdolności krajowego przemysłu, jest niezbędne z punktu widzenia polskiej obronności.










