Polska może zaoferować USA potężną broń w razie inwazji lądowej w Iranie
Gdyby Stany Zjednoczone zdecydowały się na pełnoskalową operację desantową na terytorium Iranu, a następnie przeszły do fazy operacji lądowej na dużą skalę, Polska mogłaby teoretycznie wziąć udział w takiej koalicji międzynarodowej, podobnie jak to miało miejsce w Iraku w 2003 roku. Wówczas broń produkowana przez polskie koncerny zbrojeniowe okazałaby się na wagę złota, ponieważ od kilku lat robi furorę w Ukrainie.

Pomimo faktu, że obecnie polski rząd deklaruje brak udziału w jakichkolwiek działaniach zbrojnych przeciwko Iranowi, a polskie kontyngenty pozostają tylko w ramach misji szkoleniowych w Iraku czy pokojowych w Libanie, nic nie stoi na przeszkodzie, by nasz kraj wysłał potężny sprzęt, który rozwijany jest dynamicznie od 2022 roku i mógłby odegrać ogromną rolę w walce z irańską armią.
Polski przemysł zbrojeniowy przeszedł od 2022 roku ogromną transformację. Rekordowe budżety (4,7% PKB w 2025-2026) na rozwój nowej broni, miliardy złotych dokapitalizowania PGZ, nowe linie produkcyjne dla produkcji amunicji 155 mm i dronów oraz masowe zamówienia sprawiły, że Polska może pochwalić się na całym świecie potężną bronią, która jest chwalona np. na Ukrainie. Dodatkowo program Rozwoju Sił Zbrojnych 2025-2039 oraz fundusze SAFE mocno wesprą rozwój krajowych systemów, zwłaszcza artylerii, obrony powietrznej bliskiej, dronów i pojazdów opancerzonych, co przełoży się na nowe zamówienia od wielu krajów.
W odróżnieniu od Iraku sprzed 20 lat, gdzie Polska zaangażowała się w konflikt w ramach koalicji NATO, dzisiejsza nasza armia ma nowoczesny, seryjnie produkowany sprzęt, sprawdzony w warunkach intensywnego konfliktu (Ukraina), mobilny i dobrze radzący sobie w pustynno-górzystym terenie oraz przy silnym zagrożeniu dronowym/rakietowym, czyli bardzo podobnym do irańskiego pola walki. Przedstawiamy systemy, które w takim desancie i operacji lądowej byłyby najbardziej przydatne oraz mogłyby realnie uzupełnić siły koalicyjne.
1. Armatohaubica samobieżna Krab 155 mm
Najcenniejszy polski wkład artyleryjski. Automat ładowania, szybkostrzelność 6-10 strz./min, zasięg 40+ km (z amunicją precyzyjną Vulcano/Excalibur/BONUS nawet dalej). Bardzo dobra mobilność. Idealny do kontr-baterii przeciwko irańskim systemom rakietowym (Fateh, Zolfaghar) i niszczenia umocnień zaraz po wyjściu desantu na ląd.
2. PPZR Piorun (przenośny zestaw przeciwlotniczy)
Lekki MANPADS nowej generacji z zasięgiem 6,5 km, pułapem 4 km, nowoczesną głowicą i odpornością na zakłócenia. Świetny przeciwko masowo używanym irańskim dronom (Shahed, Ababil, Mohajer) oraz helikopterom czy samolotom lecącym na niskim pułapie. Żołnierze desantowi noszą go na plecach i strzelają od razu po wylądowaniu. System ten jest bardzo chwalony w Ukrainie.
3. KTO Rosomak (i nowy BWP Borsuk)
Rosomak to kołowy transporter 8×8, pływający, szybki (do 100 km/h) oraz doskonały do szybkiego wyjścia z plaży i manewru w pustyni czy górach Zagrosu. W wersji z wieżą ZSSW-30 (30 mm + Spike LR) daje realną siłę ognia. Wspraciem dla Rosomaka może być Borsuk, czyli nowszy gąsienicowy BWP, też pływający, z tą samą wieżą, ale za to okazuje się lepszy w trudnym terenie.
4. Amunicja krążąca Warmate / Warmate 2
To lekki dron-kamikadze z zasięgiem ~30-70 km w zależności od wersji, łatwo przenośny, tani, można go odpalić z mobilnej wyrzutni przez żołnierzy. Jest świetny do polowania na radary, stanowiska rakietowe, pojazdy dowodzenia czy baterie przeciwlotnicze, i to bez ryzyka dla załogowego lotnictwa.
5. Moździerz samobieżny Rak 120 mm (na podwoziu Rosomaka)
Nie mogłoby zabraknąć też szybkiego Raka. W mgnieniu oka otwiera ogień, jest mobilny, precyzyjny i idealny do bezpośredniego wsparcia ogniowego desantu w pierwszych godzinach po lądowaniu w Iranie.
Był polski kontyngent w Iraku, czy będzie w Iranie?
W scenariuszu z 2003 roku, Polska wysłała do Iraku batalion ok. 2500 żołnierzy ze starszym sprzętem. Dziś mogłaby zaoferować znacznie silniejszy pakiet, a mianowicie batalion/brygadę zmechanizowaną na Rosomakach/Borsukach, dywizjon Krabów, kompanie z Piorunami oraz sekcje/kompanie Warmate. To nie zmieniłoby wyniku wojny (USA mają miażdżącą przewagę), ale byłoby realnym, wartościowym wkładem, zwłaszcza w warunkach pustynno-górzystych, silnego zagrożenia dronowego i potrzeby szybkiego manewru po desancie.
Dzięki SAFE, nowym programom i dokapitalizowaniu PGZ (miliardy w 2025-2026), polski sprzęt jest coraz bardziej produkcyjny, interoperacyjny z NATO i coraz częściej i na większą skalę eksportowany na cały świat. W praktyce jednak obecna polityka, czyli skupienie na wschodniej flance NATO i zagrożeniom z Rosji, taki scenariusz pozostaje czysto teoretyczny, ale nie wykluczony, bo sytuacja na Bliskim Wschodzie jest bardzo dynamiczna.
***
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 90 tys. obserwujących nasz fanpage - polub GeekWeek na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!










