Polska rozwija nawodny dron USV-MXV-1. Na pokładzie Piorun
Jak informuje branżowy serwis Militarnyi, podczas targów Defence24 Days - największej w Europie Środkowo-Wschodniej konferencji poświęconej zagadnieniom obronności i bezpieczeństwa - zaprezentowany został polski projekt nawodnego drona USV-MXV-1. To platforma zaprojektowana nie tylko do rozpoznania, ale również zwalczania celów powietrznych, która może zwiastować istotną zmianę w podejściu do działań na wodach przybrzeżnych.

Za rozwój projektu odpowiadają Centrum Rozwojowo-Wdrożeniowe TELESYSTEM-MESKO oraz Revobeam, które od początku projektują USV-MXV-1 jako system modułowy, z myślą o szybkim dostosowaniu do różnych scenariuszy operacyjnych. Co istotne, całość może być obsługiwana przez jednego operatora, co znacząco upraszcza logistykę użycia.
Otwarta architektura i konkretne parametry
USV-MXV-1 oparto na otwartej architekturze, co pozwala integrować różne systemy łączności, sensory i uzbrojenie bez konieczności głębokiej ingerencji w konstrukcję. To podejście wpisuje się w obecne trendy w systemach bezzałogowych, gdzie elastyczność często okazuje się równie ważna jak same osiągi.
A te są całkiem imponujące, bo w zależności od konfiguracji platforma może przenosić ładunek o masie do 1000 kg, jej maksymalna prędkość wynosi 75 km/h, zasięg operacyjny sięga 333 km (180 mil morskich), a autonomiczność działania pięciu dni.
"Piorun" na morzu
Najbardziej charakterystycznym elementem projektu jest planowana integracja z systemem Piorun. W praktyce oznacza to, że niewielka bezzałogowa łódź może stać się mobilnym środkiem obrony powietrznej, zdolnym do zwalczania bezzałogowców, śmigłowców, a potencjalnie także samolotów.
System ma działać zarówno w trybie półautonomicznym, jak i salwowym, co sugeruje możliwość prowadzenia ognia do wielu celów w krótkim czasie. Uzupełnieniem tej zdolności mają być moduły wyrzutni dronów przechwytujących, rozwijane jako odpowiedź na rosnące zagrożenie ze strony tanich środków napadu powietrznego.
Ale że USV-MXV-1 nie ogranicza się do jednej roli, na dziobie jednostki może zostać zamontowany zdalnie sterowany moduł bojowy z karabinem maszynowym kalibru 12,7 mm, co umożliwia prowadzenie ognia bezpośredniego. Alternatywnie dron może przenosić ładunek bojowy, wpisując się w trend rozwijanych obecnie dronów-kamikadze albo… żołnierzy, bo w konfiguracji desantowej przewidziano miejsce dla 6-8 żołnierzy.
Sensor i warianty platformy
Za obserwację odpowiada kamera CONTROP iSea-25HD, zaprojektowana do pracy w trudnych warunkach morskich, co jest kluczowe dla stabilności działania systemów celowniczych i rozpoznawczych. Istotnym elementem całości jest również system KUSZA, który odpowiada za integrację efektorów przeciwlotniczych z platformą bezzałogową.
W projekcie przewidziano dwie wersje jednostki - krótszą, o długości 4 metrów, oraz większą, mierzącą 8,5 metra. Różnice te mogą przełożyć się zarówno na zasięg, jak i zdolności przenoszenia uzbrojenia czy dodatkowych systemów.
Twórcy projektu wskazują, że prowadzą rozmowy z ukraińskimi firmami odpowiedzialnymi za produkcję kluczowych komponentów dronowych. To nieprzypadkowy kierunek, bo jak już wspomnieliśmy, doświadczenia z wojny w Ukrainie wyraźnie przyspieszyły rozwój bezzałogowych systemów morskich i metod ich wykorzystania w realnych działaniach bojowych.










