Polskie drony podbijają Europę. Belgia stawia na Gnomy i Gobliny
Europejskie armie coraz wyraźniej przyspieszają w obszarze automatyzacji pola walki, a najnowsze ćwiczenia pokazują, że polskie rozwiązania mogą być jej ważnym elementem. Siły Zbrojne Belgii przeprowadziły manewry z użyciem polskich bezzałogowych pojazdów lądowych Gnom i Goblin w realistycznych scenariuszach operacyjnych.

W trakcie ćwiczeń wykorzystano systemy opracowane przez MACRO-SYSTEM - firmę, która od kilku lat rozwija platformy robotyczne dla wojska, a kluczową rolę odegrały dwa zupełnie różne, ale komplementarne systemy, tj. GOBLIN i GNOM. Pierwszy z nich to wielozadaniowy pojazd bezzałogowy zdolny do prowadzenia rozpoznania i wsparcia jednostek liniowych, a drugi jest naziemną amunicją krążącą, która może szybko dotrzeć do celu i go zniszczyć
Test w warunkach rzeczywistych
Ćwiczenia były prowadzone bezpośrednio w terenie, z pełnym obciążeniem operacyjnym i miały charakter całodobowy, czyli obejmowały również działania nocne, co znacząco zwiększa ich wartość operacyjną. Systemy wykorzystywano w trzech kluczowych obszarach współczesnego pola walki: rozpoznaniu, logistyce oraz identyfikacji celów i nie jest to przypadek, bo właśnie te zadania generują największe ryzyko dla żołnierzy. Wprowadzenie platform bezzałogowych pozwala je ograniczyć, jednocześnie utrzymując ciągłość operacyjną.
GOBLIN, czyli jesteś obserwowany
GOBLIN to wielozadaniowy pojazd bezzałogowy zdolny do prowadzenia rozpoznania i wsparcia jednostek frontowych, co w praktyce oznacza możliwość odciążenia żołnierzy w jednym z najbardziej ryzykownych manewrów, czyli identyfikacji pozycji przeciwnika w czasie rzeczywistym. System wyróżnia się zdolnością do długotrwałego działania, może operować przez wiele godzin bez przerwy, także w nocy, co eliminuje ograniczenia związane ze zmęczeniem operatorów. Modułowa konstrukcja pozwala zaś dostosować go do różnych zadań - od obserwacji po wsparcie bojowe.
GNOM, czyli szybko zniszczyć cel
GNOM ma zupełnie inne zadanie, to naziemna amunicja krążąca o wymiarach 550 × 400 mm i wadze 7 kg, która może szybko dotrzeć do celu i go zniszczyć. W odróżnieniu od dronów powietrznych porusza się po ziemi, co pozwala mu działać w środowiskach, gdzie klasyczne środki są ograniczone, jak gęsta zabudowa czy teren leśny. Jest on stworzony do eliminowania z walki lekkich czołgów i transporterów opancerzonych, a także strzelców, gniazd karabinów maszynowych, punktów oporu czy schronów.
Operatorzy korzystają z kamery pokładowej, co zapewnia pełną świadomość sytuacyjną w czasie rzeczywistym, dzięki czemu GNOM może służyć również do szkolenia operatorów dronów, umożliwiając ćwiczenie rozpoznania, naprowadzania i koordynacji ognia w realistycznych warunkach. System osiąga prędkość maksymalną 80 km/h, a zasięg sterowania wynosi 500 metrów, co umożliwia szybkie manewry lub wycofanie się z miejsca operacji w dynamicznych warunkach pola walki. Oferuje przy tym niską wykrywalność oraz opcję adaptacyjnego kamuflażu, co czyni go nowoczesnym uzupełnieniem współczesnych systemów bojowych.
Polska technologia wchodzi do europejskiej gry
Wcześniejsze testy systemów Gnom i Goblin, w tym podczas ćwiczeń Iron Gate 25, pokazały potencjał obu platform w działaniach zmechanizowanych, ale ćwiczenia w Belgii są pierwszym potwierdzonym użyciem tych systemów przez armię Europy Zachodniej poza Polską. To ważny sygnał dla rynku, który dynamicznie się rozwija - realne zainteresowanie i testy ze strony sojuszników pokazują, że polski przemysł zbrojeniowy ma wiele do zaoferowania. Tym samym do rozpoznawalnych na całym świecie polskich systemów wojskowych, jak armatohaubica AHS Krab, przenośny przeciwlotniczy zestaw rakietowy Piorun czy drony rozpoznawcze FlyEye, już niedługo mogą dołączyć kolejne.










