Rafineria Antipinsky Oil, położona około 1900 kilometrów od granicy z Ukrainą, została zaatakowana 25 lipca. Skutki uderzenia przeanalizowali eksperci projektu Exilenova+, którzy na podstawie zdjęć satelitarnych ocenili skalę zniszczeń. Co ciekawe, zdaniem analityków atak został przeprowadzony w dwóch falach i był wymierzony przede wszystkim w instalacje odpowiedzialne za produkcję gotowych paliw, a nie sam proces przerobu ropy.
Celem nie była główna instalacja
Pierwszy dron trafił w instalację głębokiego oczyszczania oleju napędowego, to właśnie tam paliwo jest odsiarczane i uzyskuje parametry wymagane do sprzedaży. Uszkodzona została również instalacja produkująca benzyny wysokooktanowe. Drugi bezzałogowiec miał zaś uderzyć najprawdopodobniej w instalację EŁOU-AT-3, ale nie osiągnął wyznaczonego celu i trafił w park zbiorników paliwowych, gdzie wybuchł pożar - ogień zniszczył co najmniej jeden zbiornik.
Dlaczego rafineria mogła stanąć?
Eksperci zwracają uwagę, że nawet jeśli główna instalacja do wstępnego przerobu ropy pozostała nienaruszona, zakład nie jest w stanie normalnie funkcjonować bez jednostek odpowiedzialnych za dalsze oczyszczanie i uszlachetnianie paliw. To one umożliwiają produkcję niskosiarkowego oleju napędowego i benzyn spełniających normy jakościowe. Ich wyłączenie oznacza, że rafineria nie może wytwarzać swoich najważniejszych produktów, co - według autorów analizy - najprawdopodobniej doprowadziło do zatrzymania całego zakładu.
Na podstawie dostępnych danych można stwierdzić, że obecnie rafineria wstrzymała pracę
Rafineria w Tiumeniu należy do największych zakładów głębokiego przerobu ropy w rosyjskim Uralskim Okręgu Federalnym. Może przetwarzać ponad 9 mln ton ropy rocznie, a stopień przerobu sięga około 98 proc. Zakład produkuje przede wszystkim olej napędowy, benzyny AI-92 i AI-95, gaz LPG, koks naftowy oraz siarkę.
Atak wpisuje się w serię ukraińskich uderzeń na rosyjską infrastrukturę energetyczną. W ostatnich dniach celem dronów były również stacja przesyłu ropy w Baszkortostanie, baza paliwowa w obwodzie uljanowskim oraz rafineria NS-Oil. Tym razem jednak celem stały się nie główne instalacje przerobu ropy, lecz elementy odpowiadające za produkcję gotowych paliw, których uszkodzenie może być równie dotkliwe dla funkcjonowania całego zakładu.
Co trafiło w rafinerię?
Według relacji CyberBoroshno, ukraińskiego projektu analitycznego i społeczności OSINT, która zajmuje się białym wywiadem, za ataki odpowiadają ukraińskie drony FP-1. To konstrukcja powstała po rosyjskiej inwazji jako odpowiedź na potrzebę prowadzenia uderzeń dalekiego zasięgu. Seryjna produkcja ruszyła pod koniec 2024 roku, a dziś zakłady mają wytwarzać około 100 egzemplarzy dziennie - według producenta odpowiadają już za około 60 proc. ukraińskich uderzeń dalekiego zasięgu na cele w Rosji.
FP-1 to bezzałogowiec napędzany dwusuwowym silnikiem z pchającym śmigłem i wspomagany rakietowym boosterem podczas startu. Może przenosić modułową głowicę bojową o masie 60-120 kg, a dzięki odporności na zakłócenia i wykorzystaniu materiałów ograniczających wykrywalność jest wykorzystywany przede wszystkim do ataków na rosyjskie rafinerie, składy amunicji i inne strategiczne obiekty. Koszt jednej maszyny wynosi około 55 tys. dolarów, co pozwala Ukrainie produkować je na dużą skalę.












