Potężne pociski dla Polski i Ukrainy. Europa uniezależnia się od USA

W skrócie
- Niemiecki Rheinmetall i holenderska firma Destinus powołają spółkę joint venture Rheinmetall Destinus Strike Systems, która ma rozpocząć działalność w drugiej połowie 2026 roku i zwiększyć europejskie zdolności w produkcji zaawansowanych systemów rakietowych.
- Nowa spółka będzie projektować, produkować i dostarczać pociski manewrujące oraz amunicję, w tym pocisk Ruta, używany już przez siły ukraińskie i wyposażony w system naprowadzania z wykorzystaniem sztucznej inteligencji.
- Zwiększenie produkcji pocisków ma umożliwić Ukrainie i Polsce dostęp do nowoczesnego uzbrojenia oraz zmniejszyć zależność Europy od dostaw wojskowych ze Stanów Zjednoczonych.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Niemiecki koncern zbrojeniowy Rheinmetall oraz holenderska firma technologiczna Destinus podpisały niezwykle ważne dla Polski i Ukrainy porozumienie w sprawie utworzenia spółki joint venture pod nazwą Rheinmetall Destinus Strike Systems. Spółka ma ruszyć w drugiej połowie 2026 roku i znacząco zwiększyć europejskie zdolności produkcyjne w zakresie zaawansowanych systemów rakietowych.
Decyzja ma na celu wzmocnienie autonomii obronnej Europy, zwłaszcza w kontekście niepewności co do przyszłych dostaw uzbrojenia ze Stanów Zjednoczonych. Jak podkreśla agencja DPA, Stary Kontynent stawia obecnie na rozwój swoich mocy produkcyjnych, aby szybciej i pewniej zaspokajać potrzeby własne oraz sojuszników.
Nowa spółka, w której Rheinmetall obejmie 51 proc. udziałów, a Destinus 49 proc., zajmie się projektowaniem, produkcją, montażem i dostawami pocisków manewrujących oraz amunicji do systemów rakietowych. Mowa o systemach porównywalnych ze słynnymi amerykańskimi HIMARS/GMLRS. Zakład ma powstać m.in. w Dolnej Saksonii.
Jednym z kluczowych produktów będzie pocisk manewrujący Ruta opracowany przez Destinus, który jest już używany przez siły ukraińskie. W najnowszej wersji Ruta Block 2 pocisk osiąga zasięg ponad 450 km przy głowicy bojowej o masie około 250 kg. Charakteryzuje się zaawansowanym systemem naprowadzania z wykorzystaniem sztucznej inteligencji, co pozwala na precyzyjne uderzenia nawet w warunkach silnego zakłócania GPS.
Utworzenie joint venture ma szczególne znaczenie dla Ukrainy, która od 2024 roku otrzymuje pociski Ruta i z sukcesem wykorzystuje je do uderzeń na cele na terytorium Rosji. Dzięki masowej produkcji w ramach nowej spółki, Kijów może liczyć na znacznie większe i bardziej stabilne dostawy tych skutecznych pocisków dalekiego zasięgu. To realny krok w kierunku zwiększenia zdolności ofensywnych ukraińskiej armii i zmniejszenia zależności od nieregularnych dostaw zachodniego uzbrojenia.
Równie ważne jest wzmocnienie Polski, czyli jednego z najbardziej zaangażowanych sojuszników Ukrainy i kraju położonego na wschodniej flance NATO. Polska, która dynamicznie rozbudowuje swoje zdolności obronne i aktywnie wspiera Kijów, zyska dostęp do nowoczesnych europejskich pocisków manewrujących produkowanych na kontynencie. Eksperci podkreślają, że zwiększenie europejskiej bazy produkcyjnej oznacza szybsze dostawy i większą odporność łańcuchów zaopatrzenia dla państw takich jak Polska, które w razie kryzysu mogą potrzebować natychmiastowego uzupełniania arsenałów.
Jak stwierdził prezes Rheinmetall Armin Papperger, współpraca pozwoli połączyć ogromne moce produkcyjne i doświadczenie niemieckiego koncernu z nowoczesną architekturą systemów i know-how technologicznym Destinus. Spółka ma docelowo zaopatrywać nie tylko siły zbrojne Niemiec i innych krajów europejskich, ale także szeroki rynek NATO oraz wybrane państwa partnerskie, w tym Ukrainę.
Porozumienie ogłoszono w czasie, gdy w mediach ponownie pojawiają się obawy dotyczące ewentualnych ograniczeń w amerykańskiej pomocy wojskowej. Analitycy wskazują, że takie inicjatywy jak Rheinmetall-Destinus to praktyczny krok w kierunku zmniejszenia zależności od dostaw zza oceanu i przyspieszenia produkcji kluczowego uzbrojenia dalekiego zasięgu.
***
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 91 tys. obserwujących nasz fanpage - polub GeekWeek na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!









