Precyzyjne uderzenie Ukrainy. Mi-17 i Mi-28 trafione podczas serwisu
Siły Zbrojne Ukrainy przeprowadziły skoordynowany atak dronowy na cele wojskowe w obwodzie woroneskim, trafiając m.in. dwa rosyjskie śmigłowce "zaparkowane" na czas napraw serwisowych. Operacja potwierdza rosnące możliwości Ukrainy w zakresie rażenia celów lotniczych daleko poza linią frontu.

Zgodnie z dostępnymi informacjami, obie maszyny - transportowy Mi-17 oraz szturmowy Mi-28 - znajdowały się w momencie uderzenia poza działaniem bojowym i najprawdopodobniej przechodziły obsługę techniczną. Operację zrealizowały połączone załogi 429. Brygady Systemów Bezzałogowych "Achilles" oraz 43. Brygady, działając we współpracy z Centrum Operacji Specjalnych "A".
Precyzyjna operacja wieloetapowa
Atak został przeprowadzony po wcześniejszym potwierdzeniu współrzędnych celów, następnie operatorzy bezzałogowców wykonali serię kolejnych uderzeń, które doprowadziły do trafienia obu śmigłowców. Dane z systemów rozpoznania wskazują, że cele pełniące istotne role w rosyjskich działaniach wojskowych, zostały skutecznie zneutralizowane.
Poważna strata sprzętowa i operacyjna
Przypomnijmy, że Mi-17 to wielozadaniowa maszyna wykorzystywana do transportu żołnierzy i sprzętu, ewakuacji rannych oraz wsparcia ogniowego, a jej wartość szacowana jest na co najmniej kilka/kilkanaście milionów dolarów.
Mi-28 to natomiast wyspecjalizowany śmigłowiec szturmowy przeznaczony do zwalczania pojazdów opancerzonych i wsparcia jednostek w warunkach intensywnego ostrzału. Wyposażony w opancerzoną kabinę i zaawansowane uzbrojenie, stanowi ważny element wsparcia z powietrza - koszt jednej maszyny sięga w tym przypadku ok. 18 mln dolarów.
Koniec bezpiecznego zaplecza
Co więcej, uderzenie w momencie, gdy śmigłowce znajdowały się na ziemi, oznacza nie tylko utratę sprzętu, ale także potencjalne straty w personelu technicznym zajmującym się serwisowaniem, którego wyszkolenie jest trudne do szybkiego odtworzenia.
Jak zauważają też analitycy, atak w obwodzie woroneskim w ogóle ma znaczenie wykraczające poza samą stratę sprzętową. Region ten był dotąd traktowany jako bezpieczne zaplecze, wykorzystywane do rozmieszczania sprzętu, rotacji załóg i prowadzenia prac serwisowych.
Ostatnie uderzenie pokazuje jednak, że nawet takie obszary nie są już poza zasięgiem ukraińskich dronów, co zmusza rosyjskie dowództwo do zmiany podejścia do rozmieszczenia lotnictwa i zabezpieczenia infrastruktury.










