Rosja modernizuje "fabrykę luf". Pozyskała europejskie obrabiarki
Jak sugerują wewnętrzne dokumenty Zakładu nr 9, do których dotarli analitycy Frontelligence Insight, przedsiębiorstwo przechodzi kolejną fazę modernizacji opartą na maszynach sprowadzonych z Europy i Azji. A mówimy tu o jednym z kluczowych rosyjskich producentów luf artyleryjskich, biorącym również udział w produkcji wyrzutni głębinowych RBU-1000 i RBU-6000 oraz pierwotnym twórcy sowieckiej haubicoarmaty D-30.

Jak informuje Frontelligence Insight, czyli niezależna ukraińska grupa analityczna specjalizująca się w białym wywiadzie, rosyjski Zakład nr 9 od co najmniej 2016 roku systematycznie zwiększa moce produkcyjne i montażowe. Chodzi o przedsiębiorstwo zlokalizowane w strefie przemysłowej Uralmasz, głównym ośrodku przemysłu ciężkiego w Jekaterynburgu, gdzie w przeszłości funkcjonowały zarówno cywilne, jak i wojskowe zakłady produkcyjne.
Rosja modernizuje kluczowy zakład produkcyjny
Obecnie jest zaś w trakcie kolejnej modernizacji, co potwierdza dokumentacja projektowa z kwietnia 2025 r. przygotowana przez wykonawcę Zenit-Investprom. Zdjęcia satelitarne i przejęte przez analityków dokumenty ujawniają m.in. plan przekształcenia wybranych hal i warsztatów w zintegrowane linie montażowe dla elementów systemu 152 mm 2A88, stosowanego m.in. w samobieżnej haubicy 2S35 "Koalicja".
W praktyce oznacza to, że Zakład nr 9 nie tylko produkuje lufy, lecz również rozbudowuje zaplecze do końcowego montażu, malowania i wysyłki gotowych zespołów. Co więcej, w dokumentach pojawiają się też odniesienia do projektu "Armata", co zdaniem ekspertów może oznaczać próby przenoszenia technologii luf i systemów kierowania ognia opracowanych pierwotnie dla czołgu T-14 na inne platformy lub produkcję komponentów dla kolejnych programów zbrojeniowych.
Doszliśmy do wniosku, że Rosja rozszerza moce produkcyjne i modernizuje wyposażenie w tym zakładzie - to proces, który byłby niemożliwy bez dostępu do zachodniego sprzętu i technologii
To niemożliwe bez Zachodu
Dokumenty wskazują, że Rosja planuje dostarczyć i zainstalować w zmodernizowanym zakładzie co najmniej 22 duże maszyny przemysłowe, w tym urządzenia do toczenia, frezowania i obróbki wielozadaniowej, pochodzące od renomowanych europejskich i tajwańskich producentów, jak KAFO (Tajwan), Glory (Tajwan), TACCHI (Włochy), PARPAS (Włochy), DMG MORI (Niemcy), LIEBHERR (Niemcy), HERMLE AG (Niemcy), JONES & SHIPMAN (Wielka Brytania).
Dokumenty wskazują też, że nie chodzi o jednorazowy zakup, lecz element długoterminowego procesu rozbudowy i usprawniania produkcji, którego tempo przyspieszono od czasu wybuchu wojny. W korespondencji z 2014 r. kierownictwo zakładu zwracało się o ekspertyzy potwierdzające, że niektórych obrabiarek nie da się wyprodukować w Rosji i trzeba je importować, dotyczyło to m.in. urządzeń Glory APC 24S-NC i niemieckiego LFS 1200.
Z jednej strony są to dobre wieści, bo potwierdzają, że gospodarcze i technologiczne sankcje wobec Rosji nie doprowadziły do całkowitej samowystarczalności jej branży zbrojeniowej. Z drugiej mamy jednak kolejny dowód, że po prostu nie działają, bo Moskwa jest w stanie bez większych problemów pozyskać zaawansowane nowoczesne maszyny, których brakuje jej lokalnie.









