Rosja wprowadza do walki nowe pociski manewrujące, ale jak się okazuje do ich zniszczenia wcale nie są potrzebne najnowocześniejsze systemy obrony powietrznej. Dowód? Ukraińscy żołnierze zestrzelili rosyjskie pociski S8000 Banderol i Ch-59 przy użyciu armat przeciwlotniczych Bofors L70, czyli konstrukcji opracowanej pod koniec lat 40. ubiegłego wieku.
Informację przekazała 121. Samodzielna Brygada Obrony Terytorialnej Ukrainy, wyjaśniając, że pierwszego przechwycenia dokonała załoga o kryptonimie "Czakłun", która zniszczyła pocisk w rejonie Odessy, a dzień później kolejny rosyjski pocisk manewrujący został strącony przez załogę "Hunter" na południu kraju.
Bofors L70, czyli naprawdę stara broń
Bofors L70 pozostaje w służbie od lat 50., choć jego konstrukcja powstała ponad 76 lat temu. W ostatnich miesiącach ukraińskie wojsko wykorzystywało te armaty głównie do zwalczania rosyjskich dronów, w tym bezzałogowców Shahed. Najnowsze zestrzelenia pokazują jednak, że system potrafi skutecznie eliminować również rosyjskie pociski manewrujące nowej generacji.
Co istotne, fotografie opublikowane przez ukraińskich żołnierzy wskazują, że używane przez nich działa, które w ramach pakietów pomocy wojskowej trafiły do Kijowa między innymi z Litwy i Holandii, nie przeszły gruntownej modernizacji. Poza prawdopodobną wymianą celowników pozostają konstrukcjami wymagającymi ręcznego naprowadzania, bez nowoczesnych zautomatyzowanych systemów kierowania ogniem.
Czym jest S8000 Banderol?
Tymczasem S8000 Banderol to jeden z najnowszych rosyjskich pocisków manewrujących, opracowany przez firmę JSC Kronshtad Teknologii. Podstawową platformą przenoszącą są bezzałogowce rozpoznawczo-uderzeniowe Orion, ale Rosja planuje również integrację tej broni ze śmigłowcami szturmowymi Mi-28N. Według danych ukraińskiego wywiadu pocisk osiąga prędkość maksymalną od 620 do 650 km/h, a podczas lotu utrzymuje prędkość przelotową wynoszącą 520-560 km/h.
Jego zasięg ma sięgać 500 kilometrów, co pozwala razić cele daleko za linią frontu. Banderol ma około 5 metrów długości, 2,2 metra rozpiętości skrzydeł i średnicę kadłuba wynoszącą 30 centymetrów - ma być wyposażony w głowicę bojową o masie około 150 kilogramów, zawierającą blisko 50 kilogramów materiału wybuchowego.
Analiza przeprowadzona przez ukraiński wywiad wykazała, że mimo zachodnich sankcji, pocisk wykorzystuje wiele zagranicznych podzespołów. Specjaliści zidentyfikowali między innymi elementy wyprodukowane przez firmy z Japonii, Australii, Korei Południowej, Szwajcarii i Chin. Napęd zapewnia chiński silnik turboodrzutowy Swiwin, natomiast elektronika obejmuje komponenty pochodzące od wielu zagranicznych producentów.
Warto też dodać, że obecnie trwają prace nad następcą Bofors L70 - Szwecja, przy wsparciu finansowym Danii, zamówiła już system Tridon Mk2, który wykorzystuje tę samą armatę Bofors kalibru 40 mm, ale został wyposażony w zautomatyzowany system kierowania ogniem, programowalną amunicję oraz zestaw nowoczesnych sensorów, w tym radar Saab Giraffe 1X. Doświadczenia z Ukrainy sugerują, że połączenie sprawdzonej konstrukcji z nowoczesną elektroniką może jeszcze bardziej zwiększyć skuteczność tego typu uzbrojenia.












