Rosja przerażona ukraińskimi dronami. "Grilluje" okręty 7200 km od frontu
Rosja rozpoczęła instalowanie zabezpieczeń antydronowych nad swoimi najważniejszymi jednostkami morskimi, czyli okrętami podwodnymi przenoszącymi broń jądrową R-30 Buława. Najnowsze zdjęcia satelitarne z bazy na Kamczatce pokazują konstrukcje przypominające rozległe siatki lub "grille" rozpięte nad kadłubami jednostek.

Jak bardzo Putin obawia się ukraińskich dronów? Tak bardzo, że zabezpiecza przed nimi nawet okręty podwodne w bazie oddalonej od frontu o tysiące kilometrów. Ale w sumie to trudno się mu dziwić, bo flota Kremla nie ma najlepszych doświadczeń z wypełnionymi materiałami wybuchowymi bezzałogowcami Kijowa, które zdziesiątkowały rosyjską Flotę Czarnomorską na Morzu Czarnym.
Rosja "grilluje" okręty podwodne
Przypomnijmy, że skłoniło to Rosjan do niekonwencjonalnych manewrów, np. malowania dziobów i ruf swoich okrętów czarną farbą, co zdaniem brytyjskiego wywiadu miało sprawić, że "będą wydawać się mniejsze i mniej atrakcyjne dla ukraińskich żołnierzy". Ba, próbowali też oszukać Ukrainę, malując sylwetki swoich okrętów wojennych na lądzie, m.in. na bokach nabrzeży.
Teraz zaś, w obliczu latających coraz dalej dronów powietrznych Ukrainy, dowiadujemy się zaś o wielkim "grillowaniu" w bazie okrętów podwodnych w Rybaczij, czyli jednej z najdalej wysuniętych na wschód baz morskich marynarki Federacji Rosyjskiej, oddalonej od Ukrainy o jakieś 7200-7400 km. W sieci pojawiły się zdjęcia, na których widać okręty podwodne projektu 955 typu Boriej i Boriej-A zabezpieczone konstrukcjami przeciwdronowymi.
Niepokój nawet 7 tys. kilometrów od Ukrainy
Są to kluczowe elementy rosyjskiego systemu odstraszania nuklearnego, każdy z tych okrętów może przenosić do 16 międzykontynentalnych pocisków balistycznych R-30 Buława. Zastosowane zabezpieczenia mają formę rozległych konstrukcji z siatek rozpiętych nad niemal całymi okrętami. Ich głównym zadaniem jest ochrona przed dronami małymi dronami-kamikadze oraz amunicją zrzucaną z powietrza.
Konstrukcje nie są oczywiście trwale montowane do kadłubów, zamiast tego są instalowane na nabrzeżach i mogą być demontowane przed wyjściem jednostek w morze. To pierwszy przypadek, gdy tego typu rozwiązania zastosowano na tak strategicznym poziomie, co wskazuje na rosnące rosyjskie obawy dotyczące zagrożenia ze strony ukraińskich dronów.
Czy to wystarczy? Eksperci mają wątpliwości, bo zastosowane rozwiązania mają swoje ograniczenia i najpewniej zapewnią jakąś formę ochronę jedynie przed najmniejszymi czy najprostszymi zagrożeniami, ale nie będą skuteczne wobec dużych dronów dalekiego zasięgu czy bardziej zaawansowanych systemów uderzeniowych. Pojawiają się też pytania o bezpieczeństwo załogi, bo w przypadku awarii lub uszkodzenia jednostki takie konstrukcje mogą utrudniać ewakuację.
Tak czy inaczej, sam fakt, że Rosja zdecydowała się chronić w ten sposób strategiczne okręty nuklearne oddalone tysiące kilometrów od frontu, jest znamienny. Pokazuje, jak bardzo Moskwa zaczęła obawiać się możliwości Ukrainy i jak drony - jeszcze niedawno traktowane jako broń pomocnicza - stają się głównym zagrożeniem dla najbardziej zaawansowanych i kosztownych systemów wojskowych.










