Rosja stawia na ogromne roboty. "Chelnok" na froncie pod Charkowem
Wojna w Ukrainie pozostaje poligonem dla nowych technologii bezzałogowych, pośród których do głosu coraz częściej dochodzą systemy naziemne. Najnowsze doniesienia z kierunku charkowskiego pokazują, że również Rosja rozwija tego typu rozwiązania, a jednym z najbardziej charakterystycznych przykładów jest robot Chelnok, który pojawił się na froncie w zupełnie nowej roli.

W pierwszych miesiącach wojny największą rolę odgrywały bez wątpienia bezzałogowe statki powietrzne i choć "trend" na drony typu FPV - zapewniające operatorowi widok z pierwszej osoby, znacznie ułatwiający lokalizowanie celu w trudnych warunkach - wciąż jest silny, do głosu zdecydowanie częściej do głosu dochodzą też drony nawodne i naziemne.
I jak pokazują najnowsze doniesienia z frontu, nie tylko Siły Zbrojne Ukrainy dysponują nowymi rozwiązaniami w tym zakresie. Na kierunku charkowskim pojawił się bowiem rosyjski bezzałogowy pojazd naziemny "Chelnok", który ze względu na jego gabaryty trudno pomylić z czymś innym.
Chelnok wraca po wpadce
Przypomnijmy krótko, że po raz pierwszy zwrócił on uwagę branżowych analityków i opinii publicznej podczas demonstracji w 2024 roku, podczas której zaczął zachowywać się w niekontrolowany sposób i niemal przejechał swojego operatora. Platforma była wówczas reklamowana przez producenta jako specjalistyczny pojazd inżynieryjny, a konkretniej element systemu rozminowywania.
Zgodnie z opublikowanymi informacjami, robot "Chelnok" - opracowany przez firmę MobyDick LLC z Kurganu - zbudowany jest na podwoziu elektrycznego pojazdu terenowego Phoenix i wyposażony w system ładunków wydłużonych (materiał wybuchowy uformowany w elastyczny "wąż") UR-83P.
Jego deklarowanym przeznaczeniem było torowanie przejść przez przeciwpancerne pola minowe poprzez detonację ładunków wybuchowych w korytarzu o szerokości około sześciu metrów. Tego typu systemy mają na celu tworzenie bezpiecznych tras dla żołnierzy i pojazdów poprzez zdalne inicjowanie lub niszczenie min, co ogranicza konieczność wchodzenia personelu w strefy zagrożenia.
Od rozminowywania do transportu
Wydaje się jednak, że w Ukrainie, a konkretniej na kierunku charkowskim, "Chelnok" (lub jego blisko spokrewniona wersja) pojawił się w innej roli - zamiast torować przejścia, maszyna została wykorzystana jako platforma logistyczna, transportująca zaopatrzenie w rejonach bezpośrednio zagrożonych ostrzałem.
I jest to logiczny kierunek rozwoju, bo w realiach współczesnego pola walki logistyka stała się jednym z najbardziej niebezpiecznych elementów działań - każdy transport amunicji, żywności czy ewakuacja rannych wiąże się z wysokim ryzykiem strat, a wprowadzenie robotycznych platform transportowych może znacząco je ograniczyć.










