Rosja coraz intensywniej ulepsza swoją najgroźniejszą broń latającą, czyli drony Shahed. Tym razem na masową skalę instaluje w nich silniki odrzutowe. Według ukraińskich ekspertów z Defense Express, stanowi to poważne zagrożenie dla obrony przeciwlotniczej i utrudni dotychczas skuteczną walkę z tymi maszynami.
Chodzi tutaj o drony Geran-3, Geran-4 i Geran-5. Jak informują nasi wschodni sąsiedzi, zamiast klasycznych silników tłokowych, dostają kompaktowe turboodrzutowe jednostki. Rosja obecnie buduje 500 sztuk takich ulepszonych bezzałogowców miesięcznie, ale planuje zwiększyć ich produkcję nawet do setek dziennie.
Rosja szykuje masowe ataki dronami napędzanymi ogniem
Najczęściej wykorzystywany jest w nich chiński silnik Telefly JT80 o ciągu około 80 kilogramów. Pozwala on osiągać prędkość przelotową 300-370 km/h, a w strefie silnej obrony nawet więcej. Mocniejsze warianty Telefly, stosowane w Geranie-4 i Geranie-5, rozpędzają drony do 500, a nawet 600 km/h. To dwukrotnie, a niekiedy prawie trzykrotnie więcej niż w przypadku tradycyjnych Shahedów, które lecą z prędkością 150-200 km/h.
Oznacza to, że dużo trudniej będzie je strącać za pomocą np. broni maszynowej. Jest jednak jedno ale. Otóż ceną za tę prędkość jest jednak większe zużycie paliwa, które skraca zasięg z ponad 2000 km w wersjach tłokowych, do mniej więcej 1000 km, a w niektórych modelach nawet poniżej 500 km. Przy wysokich prędkościach maszyny stają się też mniej zwrotne. Mimo wszystko, eksperci oceniają, że nadchodzą trudne czasy dla ukraińskiej obrony powietrznej.
Szybkie drony bardzo trudno zneutralizować w powietrzu
Wywiad armii Kijowa informuje, że część z nowych odrzutowych dronów wyposażono dodatkowo w kamery i systemy komputerowego widzenia, które pozwalają automatycznie namierzać ruchome cele takie jak statki, pociągi czy pojazdy. Dzięki temu, ataki stają się nie tylko szybsze, ale i bardziej precyzyjne.
Dla Ukrainy oznacza to mniejszy czas reakcji. Klasyczne drony-przechwytujące, które dotychczas skutecznie radziły sobie z wolniejszymi Shahedami, teraz mają ogromne trudności z dogonieniem odrzutowych wersji, a najgorsze dopiero nadjedzie. Ukraińcy jednak już wzięli się ostro do roboty i pracują już nad nowymi, szybszymi i bardziej autonomicznymi systemami przechwytywania, zdolnymi operować na większych wysokościach. Część z nich już jest nawet testowana.
***
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 95 tys. obserwujących nasz fanpage - polub GeekWeek na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!












